Aktualności

Kuhn w Chobienicach – precyzja zamiast nadmiaru

Data publikacji:

6000 l cieczy, 36-metrowa belka, 14,2 m szerokości roboczej czy możliwość pracy na 30 cm - podczas pokazu firmy Kuhn w Chobienicach nie brakowało efektownych liczb. Najciekawsze były jednak rozwiązania, które mają ograniczać niepotrzebną pracę: opryskiwacz sam wylicza ilość cieczy, brona talerzowa może zmieniać głębokość według mapy, a siewnik dobiera aparat dozujący do materiału i dawki. Coraz ważniejsze staje się więc nie to, jak szeroko czy głęboko maszyna potrafi pracować, lecz czy robi dokładnie tyle, ile w danym miejscu pola jest potrzebne.

    Pokaz maszyn uprawowoych Kuhn w Chobienicach

20 sierpnia 2026 r. na terenie gospodarstwa należącego do rodziny Jazdon w wielkopolskich Chobienicach Kuhn pokazał 10 maszyn. Program ułożono według technologii i głębokości pracy - od płytkiej uprawy ścierniska, przez średnią i głęboką, po orkę. Pokaz uzupełniała analiza profilu glebowego prowadzona przez prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu Tomasza Piechotę.

Najpierw gleba, później maszyna

Najważniejszy wniosek agronomiczny był prosty: głębsza uprawa nie powinna być wykonywana rutynowo. W odkrywce warstwa o zwiększonym oporze pojawiała się na ok. 44 cm, ale nie stanowiła jeszcze bariery wymagającej głęboszowania. Każdy zbędny zabieg oznacza zaś koszt paliwa, czasu i dodatkową ingerencję w strukturę gleby.

Jednocześnie przy planowanym siewie rzepaku za uzasadnioną uznano pracę na około 20-30 cm, m.in. ze względu na możliwość głębszego umieszczenia fosforu i rozwój systemu korzeniowego.

Optimer XL 7500 SST - centymetry z mapy

Najbardziej zaawansowanym przykładem automatyzacji uprawy był Optimer XL 7500 SST. Operator może z terminala ISOBUS zadać głębokość, np. 6 lub 8 cm, a maszyna sama ustawi zespoły robocze. Może też pracować według mapy aplikacyjnej, w której zmienną wartością są nie kilogramy nawozu, lecz centymetry. W jednej strefie pola Optimer może więc zejść głębiej, a dalej automatycznie się wypłycić.

Znaczenie jest praktyczne: zamiast ustawiać całą maszynę pod najtrudniejszy fragment pola i wszędzie ponosić koszt większego oporu, można zwiększać intensywność tylko tam, gdzie jest potrzebna.

Steady Control Ultimate automatycznie reguluje nacisk skrzydeł. Dystans pierwszych ok. 20 m służy kalibracji, później system sam reaguje na warunki. Dodatkowy talerz z czujnikiem kąta kontroluje boczne znoszenie brony. Gdy maszyna zaczyna ustawiać się pod skosem, układ koryguje położenie przednich kół i siłownika dyszla. Czynność, która wcześniej wymagała zatrzymania i regulacji, odbywa się podczas jazdy.

Karan 6000/36 - premiera od podstaw

Najważniejszą premierą maszynową był zaczepiany opryskiwacz Karan 6000/36, skonstruowany - jak podkreślano - zupełnie od podstaw. Prezentowana maszyna miała zbiornik 6000 l i belkę 36 m. Pompa osiąga wydajność 550 l/min i może być napędzana od WOM lub hydraulicznie.

W nowym opryskiwaczu firmy Kuhn najciekawsze są rozwiązania związane z obsługą. System Diluset ze sterownikiem MT30 zarządza napełnianiem, mieszaniem i płukaniem. Operator podaje dawkę w l/ha oraz powierzchnię zabiegu, a system oblicza wymaganą ilość cieczy. Przy odpowiednio wydajnym źródle wody zbiornik można napełnić w ok. 10 min.

Automatycznie może być sterowana także intensywność mieszania, a program płukania dobiera ilość czystej wody i kolejne etapy procesu. Opcjonalny CTS umożliwia zamknięty transfer środków ochrony roślin, ograniczając kontakt operatora ze skoncentrowanym preparatem. Z kolei system Eagle odpowiada za prowadzenie belki i kopiowanie powierzchni pola. Siłowniki tłumią również jej ruch podczas przyspieszania i hamowania. W wersji z zawieszeniem hydropneumatycznym połączone po przekątnej siłowniki osi przeciwdziałają przechyłom opryskiwacza na zakrętach.

Ciekawy jest też dostęp serwisowy do pompy. Zintegrowana wciągarka pozwala opuścić ją na paletę, a sam demontaż nie nastręczy większych problemów - może zająć mniej niż 5 minut. W sezonie ochrony roślin taki szczegół może być równie ważny jak kolejna funkcja elektroniczna.

Espro 6002 R - precyzja przy aparacie

W Espro 6002 R najważniejszą zmianą jest system dozowania OptiSeed. W siewniku zastosowano zbiornik nadciśnieniowy i wyrównano ciśnienia pomiędzy zbiornikiem, aparatem oraz układem transportowym, aby ograniczyć zakłócenia dawkowania przy dużym przepływie materiału.

Zamiast uniwersalnego rotora zastosowano wymienne kasety, każdą z własnym uszczelnieniem dobranym do rodzaju materiału. Jeszcze ważniejsze jest to, że każda komora ma dwa aparaty dozujące. Section Control może dzięki temu zatrzymywać dozowanie już na aparacie, a nie dopiero w głowicy rozdzielającej. Reakcja na klinach jest szybsza, a ryzyko chwilowego zwiększenia obsady mniejsze. Dwa aparaty mogą też realizować różne dawki po obu stronach siewnika, np. 120 i 140 kg/ha, gdy maszyna przechodzi przez granicę dwóch stref mapy aplikacyjnej. Oprogramowanie pomaga ponadto dobrać kasetę do materiału, dawki i prędkości.

Mniej przejazdów, mniej gleby w ruchu

Nie wszystkie pokazane, ciekawe rozwiązania wymagały elektroniki. Multi-Challenger XT z wałem DuoLiner łączy orkę z wtórnym zagęszczaniem gleby w jednym przejeździe. Wał, przeznaczony głównie na gleby lekkie i piaszczyste, ma pierścienie o średnicy 600 mm i hydrauliczny docisk do 90 kg na parę. Potencjalnie odpada więc osobny przejazd wałem, choć zestaw wymaga ciągnika z odpowiednio rozbudowaną hydrauliką.

Z kolei w Cultimerze L 300 nacisk położono na ograniczenie oporu przy głębokiej pracy. Do wyboru są m.in. dłuta pełne 8 cm, zwężane z 8 do 5 cm oraz 5-centymetrowe. Przy pracy na ok. 30 cm węższy element przemieszcza mniej gleby i wymaga mniejszej siły uciągu. Ząb może odchylić się na bok nawet o 15 cm, co pomaga ominąć kamień i ograniczyć uderzenia w element roboczy.

Highlander 6000 obejmuje zakres od ok. 3 do 20 cm i może pracować zarówno przy płytkim podcinaniu samosiewów, jak i przy intensywniejszym spulchnianiu. Z kolei Prolander 14000, mimo 14,2 m szerokości roboczej, pozostaje konstrukcją niemal całkowicie mechaniczną i hydrauliczną. To dobry kontrapunkt: automatyzacja ma sens wtedy, gdy rozwiązuje konkretny problem.

Dokładnie tyle, ile potrzeba

Pokaz w Chobienicach można opisać przez parametry, ale wspólny mianownik najciekawszych maszyn był inny. Optimer ogranicza uprawę „na wszelki wypadek”, Karan przejmuje część czynności operatora, Espro przesuwa precyzję sterowania bliżej miejsca dozowania, DuoLiner może wyeliminować jeden przejazd, a Cultimer ogranicza ilość gleby wprawianej w ruch.

Wspólnym celem jest więc nie większa liczba funkcji, lecz mniejsza ilość niepotrzebnej pracy - ciągnika, maszyny i operatora. I właśnie w tym kierunku przesuwa się dziś przewaga nowych konstrukcji: nie w tym, żeby zawsze pracować szerzej, szybciej albo głębiej, lecz żeby robić dokładnie tyle, ile w danym miejscu pola jest potrzebne. 

 

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

YouTube atrexpress

zobacz więcej

Valtra Serie N 135 w rodzinnym gospodarstwie Państwa Pszonka! #valtra #atrexpress #rolnictwo


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Pokaz systemu TIM w Braszowicach!


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Bądź na bieżąco! Zapisz się do newslettera