Karan 6000/36 - premiera od podstaw
Najważniejszą premierą maszynową był zaczepiany opryskiwacz Karan 6000/36, skonstruowany - jak podkreślano - zupełnie od podstaw. Prezentowana maszyna miała zbiornik 6000 l i belkę 36 m. Pompa osiąga wydajność 550 l/min i może być napędzana od WOM lub hydraulicznie.
W nowym opryskiwaczu firmy Kuhn najciekawsze są rozwiązania związane z obsługą. System Diluset ze sterownikiem MT30 zarządza napełnianiem, mieszaniem i płukaniem. Operator podaje dawkę w l/ha oraz powierzchnię zabiegu, a system oblicza wymaganą ilość cieczy. Przy odpowiednio wydajnym źródle wody zbiornik można napełnić w ok. 10 min.
Automatycznie może być sterowana także intensywność mieszania, a program płukania dobiera ilość czystej wody i kolejne etapy procesu. Opcjonalny CTS umożliwia zamknięty transfer środków ochrony roślin, ograniczając kontakt operatora ze skoncentrowanym preparatem. Z kolei system Eagle odpowiada za prowadzenie belki i kopiowanie powierzchni pola. Siłowniki tłumią również jej ruch podczas przyspieszania i hamowania. W wersji z zawieszeniem hydropneumatycznym połączone po przekątnej siłowniki osi przeciwdziałają przechyłom opryskiwacza na zakrętach.
Ciekawy jest też dostęp serwisowy do pompy. Zintegrowana wciągarka pozwala opuścić ją na paletę, a sam demontaż nie nastręczy większych problemów - może zająć mniej niż 5 minut. W sezonie ochrony roślin taki szczegół może być równie ważny jak kolejna funkcja elektroniczna.
Espro 6002 R - precyzja przy aparacie
W Espro 6002 R najważniejszą zmianą jest system dozowania OptiSeed. W siewniku zastosowano zbiornik nadciśnieniowy i wyrównano ciśnienia pomiędzy zbiornikiem, aparatem oraz układem transportowym, aby ograniczyć zakłócenia dawkowania przy dużym przepływie materiału.
Zamiast uniwersalnego rotora zastosowano wymienne kasety, każdą z własnym uszczelnieniem dobranym do rodzaju materiału. Jeszcze ważniejsze jest to, że każda komora ma dwa aparaty dozujące. Section Control może dzięki temu zatrzymywać dozowanie już na aparacie, a nie dopiero w głowicy rozdzielającej. Reakcja na klinach jest szybsza, a ryzyko chwilowego zwiększenia obsady mniejsze. Dwa aparaty mogą też realizować różne dawki po obu stronach siewnika, np. 120 i 140 kg/ha, gdy maszyna przechodzi przez granicę dwóch stref mapy aplikacyjnej. Oprogramowanie pomaga ponadto dobrać kasetę do materiału, dawki i prędkości.
Mniej przejazdów, mniej gleby w ruchu
Nie wszystkie pokazane, ciekawe rozwiązania wymagały elektroniki. Multi-Challenger XT z wałem DuoLiner łączy orkę z wtórnym zagęszczaniem gleby w jednym przejeździe. Wał, przeznaczony głównie na gleby lekkie i piaszczyste, ma pierścienie o średnicy 600 mm i hydrauliczny docisk do 90 kg na parę. Potencjalnie odpada więc osobny przejazd wałem, choć zestaw wymaga ciągnika z odpowiednio rozbudowaną hydrauliką.
Z kolei w Cultimerze L 300 nacisk położono na ograniczenie oporu przy głębokiej pracy. Do wyboru są m.in. dłuta pełne 8 cm, zwężane z 8 do 5 cm oraz 5-centymetrowe. Przy pracy na ok. 30 cm węższy element przemieszcza mniej gleby i wymaga mniejszej siły uciągu. Ząb może odchylić się na bok nawet o 15 cm, co pomaga ominąć kamień i ograniczyć uderzenia w element roboczy.
Highlander 6000 obejmuje zakres od ok. 3 do 20 cm i może pracować zarówno przy płytkim podcinaniu samosiewów, jak i przy intensywniejszym spulchnianiu. Z kolei Prolander 14000, mimo 14,2 m szerokości roboczej, pozostaje konstrukcją niemal całkowicie mechaniczną i hydrauliczną. To dobry kontrapunkt: automatyzacja ma sens wtedy, gdy rozwiązuje konkretny problem.
Dokładnie tyle, ile potrzeba
Pokaz w Chobienicach można opisać przez parametry, ale wspólny mianownik najciekawszych maszyn był inny. Optimer ogranicza uprawę „na wszelki wypadek”, Karan przejmuje część czynności operatora, Espro przesuwa precyzję sterowania bliżej miejsca dozowania, DuoLiner może wyeliminować jeden przejazd, a Cultimer ogranicza ilość gleby wprawianej w ruch.
Wspólnym celem jest więc nie większa liczba funkcji, lecz mniejsza ilość niepotrzebnej pracy - ciągnika, maszyny i operatora. I właśnie w tym kierunku przesuwa się dziś przewaga nowych konstrukcji: nie w tym, żeby zawsze pracować szerzej, szybciej albo głębiej, lecz żeby robić dokładnie tyle, ile w danym miejscu pola jest potrzebne.