Przed rosyjską agresją Ukraina dysponowała ponad 41 mln hektarów ziemi rolnej. Jej przyjęcie do UE zwiększyłoby powierzchnię rolną Wspólnoty o około jedną czwartą. Gdyby utrzymano obecne zasady naliczania dopłat, dotychczasowi beneficjenci mogliby otrzymywać mniej środków.
Problemem jest jednak przede wszystkim konstrukcja wspólnej polityki rolnej, która premiuje posiadanie dużego areału, a nie produktywność, innowacyjność czy wartość wytwarzanych produktów. Integracja Ukrainy jedynie uwidacznia słabości tego systemu.
Po 2027 roku unijny budżet rolny może zostać ograniczony o ponad 20 proc. Polska alokacja z WPR mogłaby spaść z około 25 mld euro do 19,4 mld euro nawet bez wejścia Ukrainy do UE. Oznacza to, że zmniejszenie wsparcia dla polskich rolników będzie przede wszystkim skutkiem przebudowy unijnej polityki rolnej.
W najbardziej radykalnym, ale mało prawdopodobnym scenariuszu natychmiastowego objęcia Ukrainy pełnymi płatnościami polska alokacja mogłaby spaść do około 15,3 mld euro. Bardziej realne jest jednak wprowadzanie dopłat stopniowo, w ramach wieloletniego okresu przejściowego. W takim wariancie środki dla Polski mogłyby wynieść około 17,4 mld euro.
Okres przejściowy ograniczyłby nagły szok budżetowy i dałby rolnikom czas na dostosowanie się do nowych warunków. Nie rozwiązałby jednak głównego problemu, czyli uzależnienia dopłat od liczby hektarów. Dlatego dyskusja o członkostwie Ukrainy powinna być połączona z reformą całej wspólnej polityki rolnej.
Polska nie powinna odpowiadać na konkurencję zamykaniem rynku i zakazami importu. Takie działania mogą krótkoterminowo podnieść ceny zbóż, ale jednocześnie zwiększą koszty produkcji pasz, mięsa i przetworzonej żywności. Ostatecznie więcej zapłacą konsumenci, a polskie firmy stracą część konkurencyjności.
Polska i Ukraina mają też inne przewagi. Ukraina specjalizuje się przede wszystkim w produkcji zbóż, kukurydzy, rzepaku i słonecznika. Polska jest natomiast silniejsza w przetwórstwie, produkcji gotowej żywności i eksporcie produktów o wyższej wartości.
W 2020 roku wartość produkcji rolnej obu państw była podobna, jednak Ukraina wyeksportowała przetworzoną żywność wartą niespełna 3 mld euro, a Polska ponad 18 mld euro. Tańsze ukraińskie surowce mogą więc pomóc polskim producentom pasz, mięsa i żywności przetworzonej.
Polska powinna rozwijać przetwórstwo, technologie rolnicze, logistykę i własne marki żywnościowe. Mniejszym gospodarstwom należy natomiast ułatwiać tworzenie spółdzielni i grup producenckich, aby mogły zwiększyć skalę działalności.
Warunkiem otwarcia rynku muszą być równe zasady konkurencji. Ukraińscy producenci powinni przestrzegać takich samych norm sanitarnych, weterynaryjnych i środowiskowych jak rolnicy z państw UE. Jednocześnie warto ograniczyć nadmierną biurokrację obciążającą europejskie gospodarstwa.
Wejście Ukrainy do Unii Europejskiej nie musi oznaczać katastrofy dla polskiego rolnictwa. Może jednak przyspieszyć problemy gospodarstw, które są uzależnione głównie od dopłat i ochrony przed konkurencją. Państwo powinno pomagać im w dostosowaniu się do nowych warunków, zamiast bezterminowo utrzymywać nieefektywne modele produkcji.
Źródło: Warsaw Enterprise Institute