Co po wyłączaniu pojedynczych rozpylaczy?
Producent obserwuje rozwiązania wykorzystujące kamery analizujące pole w czasie rzeczywistym, drony oraz dokładniejsze dane satelitarne.
– Część tych technologii nie osiągnęła jeszcze poziomu, który pozwalałby traktować je jak sprawdzone systemy GPS. Jednym z analizowanych kierunków jest również pulsacyjne sterowanie opryskiem. Kierunek zmian jest więc wyraźny: od sterowania całą belką, przez sekcje, aż po pojedynczy rozpylacz. Nie chodzi już tylko o to, jak szybko wykonać zabieg, ale jak dokładnie wykorzystać każdą dawkę – zaznacza Tomasz Żywiczka.
Kamera przejmuje prowadzenie pielnika
Elektronika rozwija się także poza opryskiwaczami. W ekopielnikach kamery i układy optyczne rozpoznają rzędy i prowadzą sekcję roboczą. Nie jest więc potrzebna druga osoba, która ręcznie korygowałaby położenie narzędzia. Według Żywiczki zainteresowanie tym segmentem rośnie wraz z poszukiwaniem alternatywy dla części zabiegów chemicznych.
Rynek wymusza dokładniejsze liczenie
Nastroje zakupowe pozostają ostrożne. Na decyzje gospodarstw wpływają plony, ceny produktów rolnych oraz koszty nawozów, paliwa i chemii. W gospodarstwach małych i średnich impulsem do inwestycji często pozostają programy wsparcia. Duże gospodarstwa intensywniej eksploatują sprzęt i częściej analizują, czy nowsza technologia przyniesie oszczędność i większą wydajność. W tej grupie stabilną sprzedaż utrzymują opryskiwacze z serii Goliat.
Krukowiak odpowiada na te oczekiwania indywidualną konfiguracją. Według Żywiczki ok. 90% produkcji powstaje pod konkretne zamówienia. Uzupełnieniem pozostają własny serwis i zaplecze części zamiennych.