Telefon, który skraca postój
Ładowarki teleskopowe JCB pracują w GR Ptaszkowo od wielu lat, jeszcze zanim obecny kierownik przejął odpowiedzialność za park maszynowy. Pozostanie przy tej marce ma dziś konkretne uzasadnienie.
– Blisko mamy serwis firmy Gałkowski, z którym naprawdę dobrze nam się współpracuje. Przyjeżdżają szybko, sprawnie obsługują. Dlatego mamy głównie JCB – mówi Tomasz Kaczmarek.
Przy maszynach przekraczających 100 motogodzin miesięcznie czas reakcji serwisu staje się jednym z elementów organizacji pracy. – Jak coś się stanie, przyjeżdżają tu i teraz. Potrzeba dzisiaj, to przyjadą dzisiaj.
Planowane obsługi olejowe są zgłaszane z mniej więcej tygodniowym wyprzedzeniem. Serwis przyjeżdża w ustalonym dniu, a gospodarstwo może wcześniej rozdzielić zadania pomiędzy pozostałe ładowarki.
Współpraca z firmą Gałkowski obejmuje także sytuacje, w których nagle potrzeba dodatkowej maszyny, ciągnika lub przyczepy.
– Jak trzeba na szybko coś wynająć, to wystarcza jeden telefon – zwraca uwagę kierownik w GR Ptaszkowo.
W wypowiedzi użytkownika dobra obsługa nie jest ogólną oceną. Oznacza przyjazd tego samego dnia, dostępność części i możliwość szybkiego uzupełnienia floty, kiedy spiętrzą się prace przy fermach lub transporcie.
Jeden olej zamiast czterech
Ta sama zasada obejmuje ciągniki. Trzon floty stanowią John Deere’y, ale część sprzętu jest wynajmowana. Wśród wymienianych modeli są 8410, 7350, 7310, 6195 i 6260. Intensywnie pracujące ciągniki osiągają 1500-2000 mth rocznie. Starsze egzemplarze zostają przy pracach na fermach, na przykład przy wozach paszowych.
Ujednolicenie floty nie kończy się na podobnej obsłudze czy przyzwyczajeniach operatorów. W gospodarstwie liczy się również to, co pozostaje w przewodach hydraulicznych przyczep i maszyn.
– Jeżeli wstawimy na plac cztery marki, mamy cztery różne oleje hydrauliczne. Później te oleje się mieszają – mówi Kaczmarek. Dlatego podstawowa flota ciągników pracuje w jednym standardzie olejowym.
To pokazuje, w jaki sposób zarządzana jest cała flota. Maszyna używana codziennie jest kupowana. Potrzebna okresowo przyjeżdża z wynajmu. Starszy egzemplarz przechodzi do lżejszych prac, zanim awaria zagrozi obsłudze fermy. Do cięższej naprawy wzywany jest serwis, bo maszyna potrzebna dzisiaj musi wrócić do pracy dzisiaj.
Gdy z fermy wyjadą indyki, obornik nadal trzeba odebrać, a słomę dowieźć. Wtedy nie ma znaczenia, ile maszyn widnieje w ewidencji. Znaczenie ma ta, która właśnie jedzie.