Opinie użytkowników

Światowy rynek maszyn rolniczych w trudnym otoczeniu

Data publikacji:

Po zbiorze rzepaku Krzysztof Kwella najchętniej od razu wsiadłby do ciągnika. Kombajn zjeżdża z pola, więc naturalny odruch podpowiada: zaczepić maszynę i ruszyć w ściernisko. On jednak czeka. Tydzień, czasem trochę dłużej. W gospodarstwie w Ryjewie cierpliwość stała się częścią technologii, a praktycznie cały 100-hektarowy areał prowadzony jest bezorkowo. Carrier, Cultus i Spirit z systemem SeedEye nie są tu trzema niezależnymi maszynami, lecz kolejnymi elementami jednego sposobu gospodarowania.

    Krzysztof Kwella Väderstad

    Krzysztof Kwella

Rolnik ma tak, że chciałby od razu wjechać za kombajnem. Trzeba wytrzymać. Gdzieś pojechać, coś zobaczyć w międzyczasie, bo nie idzie wytrzymać na nogach – mówi Krzysztof Kwella.

Po rzepaku czeka zwykle około tygodnia, czasem nieco dłużej. Chodzi o to, by pojawiła się wilgoć, a osypane nasiona zaczęły kiełkować. Dopiero wtedy rozpoczyna pierwszy zabieg.

W tej jednej decyzji dobrze widać sposób myślenia gospodarza: najpierw obserwacja, później maszyna.

Trzeba na ziemię patrzeć. Jak w hodowli – zwierzęta same nam powiedzą, czego potrzebują. Trzeba mieć chwilę, żeby się zastanowić, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Czasami pracy jest ogromnie dużo i człowiek tylko zapina kolejną maszynę i jedzie. A może w ogóle nie trzeba tego robić?

Gospodarstwo w Ryjewie, w województwie pomorskim, liczy około 100 ha. Przeważają gleby klasy III i IV, miejscami gliniaste. W płodozmianie znajdują się rzepak, pszenica, groch i pszenżyto, a okresowo również jęczmień. Produkcja roślinna jest powiązana z chowem trzody chlewnej, dzięki czemu gnojowica wraca na pola jako nawóz organiczny.

Pług nadal stoi w gospodarstwie. To obrotowy Kverneland, ale dziś pełni przede wszystkim funkcję narzędzia do zadań specjalnych. Ostatnio pracował na powierzchni około 1 ha, głównie w trudniejszych, podmokłych fragmentach pól. Pozostała część areału jest uprawiana bezorkowo.

Przeszedłem na ten system od razu. Byłem do tego przekonany mentalnie i uwierzyłem, że to będzie działać. Jak u kogoś działa, to czemu i u mnie miałoby nie działać?

Zanim Kwella podjął tę decyzję, obserwował jednak pracę maszyn w innych gospodarstwach, jeździł na pokazy i rozmawiał z użytkownikami. Podobnie podchodzi do inwestycji. Maszynę potrafi analizować i konfigurować nawet dwa lata przed zakupem.

Ma też własny sposób patrzenia na cenę sprzętu.

Kupujemy maszyny czym? Naszymi plonami. Plon z hektara zamienia się na pieniądze, a potem te pieniądze zamieniamy na maszynę. Cultusa kupowałem wtedy, kiedy ceny zbóż były wysokie. Policzyłem, że kosztował mnie około 60 t pszenicy.

Carrier i Cultus – dwa etapy jednej uprawy

Pierwszą maszyną Väderstad w gospodarstwie był kupiony w 2020 r. Carrier wyposażony w talerze CrossCutter oraz ciężki wał RubberRunner. Jednym z argumentów przemawiających za jego wyborem była możliwość bardzo płytkiej, a jednocześnie pełnopowierzchniowej uprawy gleby.

Te CrossCuttery robią piękną robotę. Potrafią pracować na 3 cm, a ktoś pójdzie z boku, popatrzy i powie, że spokojnie 6–7 cm jest zrobione. Przy zwykłych talerzach widać miejsca, które nie są przecięte, a tutaj mamy całą ziemię podciętą. Talerz pionowo uderza w ziemię, podrywa ją, miesza i tnie resztki.

Po rzepaku pierwszy przejazd odbywa się na głębokości około 3–4 cm. Celem nie jest uzyskanie pola wyglądającego po jednym zabiegu „jak gotowe”. Ważniejsze staje się poruszenie całej powierzchni i stworzenie warunków sprzyjających kiełkowaniu osypanych nasion. Po 2–3 tygodniach Carrier wraca na pole, tym razem pracując pod innym kątem. Trzeci przejazd najczęściej okazuje się zbędny.

Maszyna pracuje zazwyczaj z prędkością około 16–17 km/h. Ciągnik pozwala na więcej – podczas prób prędkość dochodziła nawet do 21 km/h – jednak Kwella nie widzi większego sensu w takim przyspieszaniu.

Syn próbował szybciej i mówi: tata, fajnie idzie. Ale to nie o to chodzi. Przy 16–17 km/h maszyna fajnie pracuje, ziemia jest rozdrobniona, a wał z tyłu ją zagęści. Nie chodzi o to, żeby tylko jak najszybciej przejechać pole.

Ciężki RubberRunner dobrze sprawdza się w miejscowych warunkach. Na glebach klasy III i IV jego masa pomaga rozkruszać bryły i zagęszczać powierzchnię. Gospodarz dostrzega jednak także ograniczenie tego rozwiązania. Na bardzo lekkiej glebie wał może zacząć pchać przed sobą luźny materiał, co grozi zapychaniem.

Po płytkiej pracy Carriera przychodzi czas na Cultusa. Właśnie na tym etapie widać, jak poszczególne maszyny uzupełniają się w całym systemie. Carrier ma pobudzić samosiewy i bardzo płytko przeciąć powierzchnię. Cultus odpowiada za intensywniejszą uprawę oraz dokładniejsze wymieszanie resztek pożniwnych z glebą.

Dla Kwelli ma to duże znaczenie. Z własnych obserwacji wie, jak wyraźnie nierównomiernie rozłożone plewy mogą później zaznaczać się w łanie.

Jak kombajn zostawi w jednym miejscu więcej resztek, później dokładnie to widać na polu. Zabierają wodę i roślina ma inne warunki. Dlatego trzeba to wszystko dobrze wymieszać.

W systemie bezorkowym nabiera to szczególnego znaczenia. Resztki pożniwne nie są odwracane i przykrywane skibą, lecz pozostają w uprawianej warstwie gleby. Podobnie jest z gnojowicą pochodzącą z produkcji zwierzęcej. Zadaniem Cultusa jest więc nie tylko spulchnienie podłoża, lecz także możliwie równomierne wymieszanie z nim materii organicznej.

Z każdym kolejnym sezonem Kwella obserwuje zmiany zachodzące w glebie. Zwraca uwagę na większą ilość materii organicznej w jej górnej warstwie oraz aktywność dżdżownic. Maszynę dostosował również do własnych potrzeb, wprowadzając m.in. regulację z poziomu kabiny i dodatkowe rozwiązania ułatwiające kontrolę pracy.

Nie oznacza to jednak, że system bezorkowy sprowadza się do zastąpienia pługa jednym, niezmiennym zestawem zabiegów.

Czasami chwilę trzeba poczekać i pomyśleć. Bo można jechać maszyną tylko dlatego, że zawsze się jechało. A trzeba się zastanowić, po co to robię i czy w ogóle w tym momencie jest to potrzebne.

SeedEye – liczą się sztuki, nie tylko kilogramy

Jeśli Carrier i Cultus zmieniły sposób przygotowania gleby, Spirit z systemem SeedEye wpłynął na podejście Kwelli do normy wysiewu.

SeedEye jest super sprawą. Podstawowa zasada to czysty materiał siewny. Jak będą słomki, połówki grochu czy jakieś listki, system zaczyna trochę głupieć. Fajnie, jeżeli materiał jest z zakupu albo dobrze wysortowany na własnej czyszczalni. Wtedy to działa idealnie.

Według użytkownika system liczy około 200 nasion na sekundę. Zanieczyszczenia mogą powodować błędne odczyty lub komunikaty o zaburzeniu przepływu. Przy czystym materiale siewnym największą zaletą staje się możliwość zadania docelowej obsady roślin.

Teraz siewnik sieje wszystko na sztuki. Sieję obsadę, nie sieję kilogramów. Przy pszenicy mogę ustawić 280, 300 czy 320 szt./m² i wraz z późniejszym terminem trochę tę obsadę zwiększać. Oczywiście da się normalnie siać w kg, robiłem tak z grochem. Ale jak SeedEye jest, to niech pracuje i zarabia na siebie.

Szczególnie interesujący sprawdzian system przeszedł podczas siewu jednej z partii pszenicy. Z obliczeń wykonanych na podstawie deklarowanych parametrów materiału siewnego wynikało, że przy planowanej obsadzie wysiew powinien wynieść około 220–226 kg/ha. Kwella ustawił jednak 280 szt./m² i rozpoczął pracę. Po obsianiu 20 ha okazało się, że zużycie materiału wyniosło zaledwie około 160 kg/ha.

Najprostszym wnioskiem byłoby stwierdzenie, że SeedEye liczy nieprawidłowo. Gospodarz postanowił jednak sprawdzić, skąd bierze się tak duża różnica.

Ktoś by powiedział: system nie działa, oszukali mnie w fabryce, wyłączam. A ja mówię: trzeba szukać drugiego dna. Rzepak też sieję na 40 czy 50 szt./m² i system go liczy. Jak potrafi policzyć takie drobne nasiona, to pszenicę tym bardziej powinien. Wziąłem więc 1000 nasion, policzyłem, zważyłem, potem jeszcze raz. I nie wyszło 67 g, tylko 48–50 g. To już robi różnicę.

Różnica w masie tysiąca nasion wyjaśniła, dlaczego rzeczywiste zużycie materiału było znacznie niższe od wartości wynikającej z wcześniejszych obliczeń.

Dla Kwelli najważniejszy pozostaje jednak praktyczny efekt. Przy wysiewie na sztuki nie ocenia siewu wyłącznie przez pryzmat liczby kilogramów przypadających na hektar. Liczy się zakładana obsada.

Zasiałem dobrze i utwierdzam się, że mam optymalną obsadę. Nie mam pola przegęszczonego tylko dlatego, że z obliczeń wyszła jakaś liczba kilogramów.

Kiedy pole podpowiada kolejną dawkę

SeedEye z czasem stał się częścią większego systemu zbierania i wykorzystywania danych. Kombajn tworzy mapy plonowania, a Kwella korzysta również z map NDVI, obrazujących zróżnicowanie kondycji roślinności w obrębie pola.

Dane te wykorzystuje m.in. do zmiennego wysiewu. Rozwiązanie testował na przykład w uprawie grochu. W słabszych miejscach – chociażby na bardziej suchych wzniesieniach – zwiększał obsadę. Tam, gdzie warunki sprzyjały roślinom, dawka mogła być mniejsza. Po wgraniu odpowiedniej mapy do systemu elektryczny aparat wysiewający automatycznie dostosowywał ilość wysiewanego materiału do danego fragmentu pola.

Na górce zawsze są trochę gorsze warunki – bardziej sucho, więcej bryłek. Tam zwiększyłem wysiew. Na dołku, gdzie warunki są lepsze, dałem mniej. Dojeżdżam do danego miejsca i aparat elektryczny sam zwiększa albo zmniejsza wysiew. Koniec końców na polu rośnie równiutko.

Początki nie były jednak całkowicie bezproblemowe. Trzeba było nauczyć się przygotowywania i wgrywania map, ustawiania nawigacji oraz poznawać kolejne możliwości systemu. Kwella traktuje to podobnie jak wcześniejsze przejście na RSM czy uprawę bezorkową – technologię trzeba sprawdzić we własnych warunkach, zamiast poprzestawać na informacjach z instrukcji.

W jego gospodarstwie technologia nie zastępuje więc obserwacji pola. Ma ją wspierać. Carrier, Cultus, Spirit, SeedEye i mapy aplikacyjne dostarczają nowych możliwości, ale decyzja nadal zaczyna się od spojrzenia na glebę i rośliny. Czasem najlepszym zabiegiem okazuje się właśnie ten, z którym warto jeszcze kilka dni poczekać.

Grzegorz Antosik

Grzegorz Antosik

Redaktor naczelny atr express

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

YouTube atrexpress

zobacz więcej

Valtra Serie N 135 w rodzinnym gospodarstwie Państwa Pszonka! #valtra #atrexpress #rolnictwo


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Pokaz systemu TIM w Braszowicach!


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Bądź na bieżąco! Zapisz się do newslettera