Oszczędności do 90%, ale wiele zależy od warunków
Według producenta punktowa aplikacja może ograniczyć zużycie środków ochrony roślin nawet o 90%. Podczas pokazu pojawiło się jednak pytanie, czy deklarację potwierdzono pomiarami zużycia cieczy na hektar i porównaniem z tradycyjnym opryskiem całopowierzchniowym.
– Nie mamy jeszcze takich porównań. To jest wartość zmienna, bo zależy od tego, ile roślin mamy na danym obszarze i w jakim stadium wzrostu one są – odpowiedział przedstawiciel firmy.
Największego potencjału oszczędności można spodziewać się na początku wegetacji, gdy rośliny zajmują niewielką część powierzchni pola. Dysze pozostają wtedy zamknięte podczas przejazdu nad pustą przestrzenią i uruchamiają się dopiero po dotarciu nad wykryty cel.
Sytuacja zmienia się wraz ze wzrostem roślin. Na zwartej plantacji różnica w zużyciu cieczy względem oprysku ciągłego będzie znacznie mniejsza.
– Na polu pokazowym mamy pietruszkę na tyle gęstą, że między jedną rośliną a drugą praktycznie nie ma przerw. Wtedy pryskamy niemal ciągle. We wcześniejszej fazie możemy zostawiać luki między roślinami. Stąd biorą się oszczędności – mówił Michał Szewczyk.
Deklarowane „do 90%” należy więc traktować jako rezultat możliwy do osiągnięcia w sprzyjających warunkach, a nie stałą wartość dla każdej plantacji. Na faktyczne zużycie cieczy wpływają m.in. faza rozwojowa uprawy, obsada roślin, stopień pokrycia gleby i poziom zachwaszczenia.
Główne zastosowanie: uprawy rzędowe
System jest rozwijany przede wszystkim z myślą o warzywach uprawianych w rzędach. Wśród potencjalnych zastosowań znajdują się cebula, por, seler, kapusta, kalafior i pietruszka. Przedstawiciele FJDynamics wskazują również na możliwość wykorzystania maszyny w młodych ziemniakach, burakach cukrowych oraz kukurydzy.
W dwóch ostatnich uprawach system znajdzie zastosowanie przede wszystkim we wczesnych fazach rozwojowych. W przypadku wysokiej kukurydzy ograniczeniem staje się prześwit zawieszonej konstrukcji. Maszyny nie projektowano natomiast z myślą o typowych zabiegach całopowierzchniowych w zbożach.
Podczas prezentacji terminal oferował cztery profile upraw. Baza ma być stopniowo rozszerzana. To istotne, ponieważ algorytm musi rozpoznawać ten sam gatunek na różnych etapach rozwoju, przy odmiennej kondycji roślin, a także w zmieniających się warunkach glebowych i pogodowych.
– Cały czas uczymy sztuczną inteligencję rozpoznawania roślin. Na różnych rynkach ta sama roślina może wyglądać inaczej – podkreślał Michał Szewczyk.