W 2025 roku w całej Europie zarejestrowano najsuchsze warunki wilgotności gleby w ciągu 33 lat obserwacji satelitarnych. W maju 35 proc. powierzchni kontynentu było dotknięte ekstremalną suszą rolniczą, a kolejne 19 proc. – suszą umiarkowaną. Takie dane przedstawiono w raporcie „European State of the Climate 2025”, przygotowanym przez Copernicus Climate Change Service oraz Światową Organizację Meteorologiczną.
Zdaniem dr Kingi Krauze rozbudowana sieć rowów melioracyjnych i drenujących jest obecnie zarówno jedną z przyczyn problemów z dostępnością wody w rolnictwie, jak i potencjalnym narzędziem ich rozwiązania.
– Systemy te nie powinny pełnić wyłącznie funkcji osuszającej. Ich zadaniem musi być także zatrzymywanie wody w miejscu, w którym wystąpił opad. Woda nie powinna być natychmiast odprowadzana rowami do rzek, lecz utrzymywana w różnych częściach zlewni – wyjaśnia ekspertka.
Według informacji Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie w kraju znajduje się ponad 250 tys. km rowów melioracyjnych. Oznacza to ogromny potencjał w zakresie retencji. Dawniej podstawowym zadaniem tych urządzeń było szybkie odprowadzanie nadmiaru wody z pól. Obecnie mogą być wykorzystywane do spowalniania odpływu oraz czasowego magazynowania wody.
Odpowiednia regulacja przepływu w rowach pozwala dłużej zatrzymywać wodę w krajobrazie. Wspiera także jej przenikanie do gleby, zasilanie wód gruntowych, zwiększanie wilgotności gruntów oraz ograniczanie erozji.
– Jest to rozwiązanie stosunkowo proste, z którym wiążemy duże nadzieje. Wymaga jednak wypracowania wielu kompromisów. Zatrzymanie wody na określonych odcinkach rowów drenujących sprawia, że na przylegających do nich polach może być jej znacznie więcej niż na pozostałych gruntach. Rolnicy skarżą się czasami, że wiosną nie mogą rozpocząć prac polowych równie wcześnie jak gospodarze, których pola nie są objęte taką retencją – mówi dr Kinga Krauze.
Wody Polskie zwracają uwagę, że w zwiększaniu retencji krajobrazowej istotną rolę mogą odgrywać proste urządzenia piętrzące instalowane w rowach. Zastawki pozwalają regulować poziom wody, progi piętrzące spowalniają jej przepływ, natomiast przepusty wyposażone w regulację odpływu umożliwiają zatrzymywanie wody po opadach i jej stopniowe uwalnianie.
Wprowadzenie takich rozwiązań wymaga jednak porozumienia wszystkich użytkowników wody działających na terenie danej zlewni. Część gospodarstw może bowiem ponosić koszty lub straty wynikające z dłuższego utrzymywania się wody na gruntach, podczas gdy korzyści odniosą również inni rolnicy.
– W innych krajach podobne sytuacje rozwiązuje się poprzez wypłacanie przez wspólnotę rekompensat osobom, które przyczyniają się do zwiększenia retencji i zabezpieczenia przyszłej dostępności wody. Środki te pokrywają ewentualne straty rolnika, który zgadza się, aby na jego polu gromadzono więcej wody lub aby pozostawała ona tam dłużej, choć korzystają na tym także inni użytkownicy – wyjaśnia przedstawicielka Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN.
Jej zdaniem podobny system można byłoby zastosować również w Polsce. Użytkownicy wody z danego obszaru mogliby wspólnie finansować rekompensaty dla osób, które zachowują mokradła lub umożliwiają dłuższe zatrzymywanie wody w rowach melioracyjnych.
Warunkiem skutecznego działania systemów melioracyjnych jest również ich regularna konserwacja. Tymczasem Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Wielkopolski alarmowało w styczniu br., że stan rowów w wielu częściach kraju systematycznie się pogarsza.
Niewystarczający stan techniczny infrastruktury może prowadzić zarówno do zbyt szybkiego odprowadzania wód opadowych i roztopowych, jak i do braku możliwości zatrzymywania ich w okresach niedoboru. Z kolei niekonserwowane rowy podczas intensywnych opadów mogą przyczyniać się do lokalnych podtopień, zalewania sąsiednich nieruchomości oraz wzrostu zagrożenia powodziowego.
Źródło: Newseria