Gospodarka i rolnictwo

Susza w Polsce i rola rowów melioracyjnych w zatrzymywaniu wody

Data publikacji:

Polska należy do europejskich państw dysponujących stosunkowo niewielkimi zasobami wody. Coraz częstsze i dłuższe okresy suszy dodatkowo pogarszają sytuację rolnictwa. Zdaniem ekspertów jednym ze sposobów ograniczenia problemu jest zmiana sposobu działania systemów melioracyjnych. Zamiast służyć wyłącznie do szybkiego osuszania pól, powinny one również zatrzymywać i magazynować wodę.

    Susza w Polsce i rola rowów melioracyjnych w zatrzymywaniu wody

Takie rozwiązanie może jednak powodować straty u części rolników, na których gruntach woda będzie utrzymywała się dłużej. Dlatego eksperci wskazują na potrzebę stworzenia systemu rekompensat.

– Zasoby wód gruntowych odbudowują się w ciągu tygodni lub miesięcy, natomiast odtworzenie zasobów położonych głębiej trwa dziesiątki, a czasami setki lat. W przypadku głębokich wód artezyjskich proces ten może zajmować nawet tysiące lat. Z takich zasobów korzysta między innymi Łódź, w której mieszkam. Powstaje więc pytanie, czy nadal możemy je uznawać za odnawialne – mówi agencji Newseria dr Kinga Krauze z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN.

Jak podkreśla ekspertka, wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że zasoby wodne w części regionów Polski nie są w pełni odnawialne. Społeczeństwo przyzwyczaiło się do stałego dostępu do wody, a w niektórych częściach kraju, szczególnie na południu i północy, okresowo pojawia się nawet jej nadmiar. Znacznie trudniejsza sytuacja występuje jednak w centralnej Polsce.

Średnie roczne odnawialne zasoby wody słodkiej w Polsce wynoszą około 60 mld m³. W okresach suszy mogą jednak spadać poniżej 40 mld m³. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych dla zachowania bezpieczeństwa wodnego na jednego mieszkańca powinno przypadać co najmniej 1,7 tys. m³ odnawialnych zasobów wody rocznie. Tymczasem w latach 2015–2023 wskaźnik ten wynosił w Polsce od 1,1 do 1,6 tys. m³ na osobę – wynika z przygotowanego przez GUS „Raportu SDG 2025”.

– Latem, kiedy zasoby wody są ograniczone, napełniamy nią przydomowe baseny. Wydaje się, że wciąż nie darzymy jej wystarczającym szacunkiem. Duże znaczenie mają również działania związane z odtwarzaniem cieków wodnych, renaturyzacją rzek oraz przebudową systemów melioracyjnych na terenach rolniczych. Powinny one umożliwiać zarówno odwadnianie, jak i nawadnianie pól. Obecnie często najpierw intensywnie osuszamy grunty, a później zmagamy się z suszą rolniczą – wskazuje dr Kinga Krauze.

Jej zdaniem działania podejmowane zarówno przez pojedyncze osoby, jak i na poziomie systemowym są niewystarczające, szczególnie w obliczu coraz bardziej ekstremalnych zjawisk pogodowych.

Zgodnie z ostatnim raportem Systemu Monitoringu Suszy Rolniczej, prowadzonym przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowy Instytut Badawczy w Puławach, w okresie od 21 maja do 20 lipca br. zagrożenie suszą stwierdzono między innymi w 65 proc. gmin w przypadku zbóż jarych i w 57 proc. gmin w odniesieniu do zbóż ozimych.

Problem dotyczył także 42 proc. gmin uprawiających krzewy owocowe, 40,5 proc. gmin w przypadku rzepaku i rzepiku oraz 25 proc. gmin uprawiających kukurydzę na ziarno i kiszonkę. Największy zasięg suszy odnotowano między innymi w województwach kujawsko-pomorskim, mazowieckim, lubelskim oraz łódzkim.

W 2025 roku w całej Europie zarejestrowano najsuchsze warunki wilgotności gleby w ciągu 33 lat obserwacji satelitarnych. W maju 35 proc. powierzchni kontynentu było dotknięte ekstremalną suszą rolniczą, a kolejne 19 proc. – suszą umiarkowaną. Takie dane przedstawiono w raporcie „European State of the Climate 2025”, przygotowanym przez Copernicus Climate Change Service oraz Światową Organizację Meteorologiczną.

Zdaniem dr Kingi Krauze rozbudowana sieć rowów melioracyjnych i drenujących jest obecnie zarówno jedną z przyczyn problemów z dostępnością wody w rolnictwie, jak i potencjalnym narzędziem ich rozwiązania.

– Systemy te nie powinny pełnić wyłącznie funkcji osuszającej. Ich zadaniem musi być także zatrzymywanie wody w miejscu, w którym wystąpił opad. Woda nie powinna być natychmiast odprowadzana rowami do rzek, lecz utrzymywana w różnych częściach zlewni – wyjaśnia ekspertka.

Według informacji Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie w kraju znajduje się ponad 250 tys. km rowów melioracyjnych. Oznacza to ogromny potencjał w zakresie retencji. Dawniej podstawowym zadaniem tych urządzeń było szybkie odprowadzanie nadmiaru wody z pól. Obecnie mogą być wykorzystywane do spowalniania odpływu oraz czasowego magazynowania wody.

Odpowiednia regulacja przepływu w rowach pozwala dłużej zatrzymywać wodę w krajobrazie. Wspiera także jej przenikanie do gleby, zasilanie wód gruntowych, zwiększanie wilgotności gruntów oraz ograniczanie erozji.

– Jest to rozwiązanie stosunkowo proste, z którym wiążemy duże nadzieje. Wymaga jednak wypracowania wielu kompromisów. Zatrzymanie wody na określonych odcinkach rowów drenujących sprawia, że na przylegających do nich polach może być jej znacznie więcej niż na pozostałych gruntach. Rolnicy skarżą się czasami, że wiosną nie mogą rozpocząć prac polowych równie wcześnie jak gospodarze, których pola nie są objęte taką retencją – mówi dr Kinga Krauze.

Wody Polskie zwracają uwagę, że w zwiększaniu retencji krajobrazowej istotną rolę mogą odgrywać proste urządzenia piętrzące instalowane w rowach. Zastawki pozwalają regulować poziom wody, progi piętrzące spowalniają jej przepływ, natomiast przepusty wyposażone w regulację odpływu umożliwiają zatrzymywanie wody po opadach i jej stopniowe uwalnianie.

Wprowadzenie takich rozwiązań wymaga jednak porozumienia wszystkich użytkowników wody działających na terenie danej zlewni. Część gospodarstw może bowiem ponosić koszty lub straty wynikające z dłuższego utrzymywania się wody na gruntach, podczas gdy korzyści odniosą również inni rolnicy.

– W innych krajach podobne sytuacje rozwiązuje się poprzez wypłacanie przez wspólnotę rekompensat osobom, które przyczyniają się do zwiększenia retencji i zabezpieczenia przyszłej dostępności wody. Środki te pokrywają ewentualne straty rolnika, który zgadza się, aby na jego polu gromadzono więcej wody lub aby pozostawała ona tam dłużej, choć korzystają na tym także inni użytkownicy – wyjaśnia przedstawicielka Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN.

Jej zdaniem podobny system można byłoby zastosować również w Polsce. Użytkownicy wody z danego obszaru mogliby wspólnie finansować rekompensaty dla osób, które zachowują mokradła lub umożliwiają dłuższe zatrzymywanie wody w rowach melioracyjnych.

Warunkiem skutecznego działania systemów melioracyjnych jest również ich regularna konserwacja. Tymczasem Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Wielkopolski alarmowało w styczniu br., że stan rowów w wielu częściach kraju systematycznie się pogarsza.

Niewystarczający stan techniczny infrastruktury może prowadzić zarówno do zbyt szybkiego odprowadzania wód opadowych i roztopowych, jak i do braku możliwości zatrzymywania ich w okresach niedoboru. Z kolei niekonserwowane rowy podczas intensywnych opadów mogą przyczyniać się do lokalnych podtopień, zalewania sąsiednich nieruchomości oraz wzrostu zagrożenia powodziowego.

Źródło: Newseria

 

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

YouTube atrexpress

zobacz więcej

Valtra Serie N 135 w rodzinnym gospodarstwie Państwa Pszonka! #valtra #atrexpress #rolnictwo


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Pokaz systemu TIM w Braszowicach!


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Bądź na bieżąco! Zapisz się do newslettera