Jeszcze przed świtem na placu firmy Swing zaczyna się ruch. W bazie jedna po drugiej odpalane są kompaktowe Kuboty. Operatorzy szybko przepinają osprzęt - część ciągników wyjeżdża z pługami, inne z zamiatarkami i posypywarkami. Gdy nad Białymstokiem przechodzą intensywne opady śniegu, czasu na organizację praktycznie nie ma. Chodniki, alejki osiedlowe i dojazdy do bloków trzeba oczyścić niemal jednocześnie.
Kilka godzin później te same maszyny przeciskają się pomiędzy zaparkowanymi samochodami, manewrują na ciasnych osiedlach i odśnieżają miejsca, do których większy sprzęt nie miałby szans wjechać.
– Jak są opady śniegu, to wszędzie trzeba zaraz odśnieżyć. A najważniejsze jest to, żeby sprzęt był zwrotny, szybki i uniwersalny– mówi Artur Stefanowicz, współwłaściciel firmy Swing z Białegostoku.
Dziś pomarańczowe maszyny są już stałym elementem codziennej pracy przedsiębiorstwa. Co istotne, ich liczba rosła równolegle z rozwojem samej firmy.
Od placów zabaw do utrzymania miejskich terenów
Historia Swinga rozpoczęła się w 2012 r. Początkowo przedsiębiorstwo zajmowało się głównie produkcją, sprzedażą i montażem certyfikowanych placów zabaw. Dziś firma realizuje zadania głównie na terenie Białegostoku i okolicznych województw. Oprócz placów zabaw odpowiada również za utrzymanie parków, terenów osiedlowych, chodników i dróg dojazdowych. Łącznie to ok. 40 ha terenów wymagających regularnej obsługi.
– Jak zaczęliśmy prace komunalne, pojawiło się zapotrzebowanie na sprzęt. Założyliśmy, że wolimy kupować nowe maszyny od sprawdzonego producenta niż inwestować w używane rozwiązania – wspomina współwłaściciel firmy.
W tym samym czasie w Białymstoku rozwijał działalność diler Kuboty - firma Agroland. Pierwsze zakupy szybko przerodziły się w długofalową współpracę.
Od Kuboty G23 do ciągników LX401
Początkiem budowy floty była kosiarka profesjonalna Kubota G23 (23 KM), do której z czasem dołączyła większa G261 HD (26 KM) oraz kolejne maszyny przeznaczone do utrzymania terenów zielonych.
– Sprzęt się sprawdził, współpraca z dilerem też dobrze się układała, więc kolejne zakupy realizowaliśmy dalej u nich – mówi Artur Stefanowicz. Obie maszyny - z centralnie umieszczonym agregatem koszącym oraz zintegrowanym koszem zbierającym - wykorzystywane są przede wszystkim do koszenia dużych powierzchni parkowych i osiedlowych.
Park maszynowy rozbudowano również o trzy kosiarki o zerowym promieniu skrętu z serii Z. To maszyny przeznaczone typowo do szybkiego koszenia terenów wymagających częstego manewrowania. W praktyce operator może niemal obracać maszynę w miejscu, sprawnie omijając drzewa, ławki, słupy czy elementy placów zabaw.
Hydrostat, hydraulika i kompaktowe gabaryty
W przypadku pracy w sektorze komunalnym najważniejsze okazują się gabaryty, promień skrętu, wydajność hydrauliki i możliwość szybkiej współpracy z różnym osprzętem.
– Pewnie w tej cenie można byłoby kupić dużo większy ciągnik, ale on nie był nam potrzebny. Najważniejsze było to, żeby maszyna była mała, zwarta i uniwersalna – tłumaczy Artur Stefanowicz.
Kubota ST341 (34 KM) była pierwszym ciągnikiem kompaktowym w firmie, który szybko pokazał, że przy pracy miejskiej ważniejsza od dużej masy i wysokiej mocy jest funkcjonalność. Zwarta konstrukcja, niewielki promień skrętu oraz dobra widoczność z kabiny pozwalały pracować na chodnikach, między zaparkowanymi samochodami i na osiedlowych uliczkach, gdzie większy sprzęt miałby problem nawet z zawróceniem. Później do floty dołączyły trzy egzemplarze Kuboty LX401 (40 KM) - bardzo dobrze dopasowane do pracy komunalnej, gdzie ciągnik przez cały dzień wielokrotnie zmienia charakter wykonywanej pracy.
Maszyny wyposażono w: hydrostatyczne przekładnie, dodatkowe sekcje hydrauliczne, klimatyzowane kabiny, przednie TUZ-y, instalacje do współpracy z osprzętem zimowym i komunalnym.Szczególnie ważna okazała się przekładnia hydrostatyczna, nieoceniona przy odśnieżaniu czy pracy z zamiatarką. Istotne znaczenie ma również hydraulika. Dodatkowe sekcje umożliwiają obsługę bardziej wymagającego osprzętu, w tym pługów odśnieżnych czy zamiatarek z własnym sterowaniem hydraulicznym. W praktyce operator może podczas jednego przejazdu jednocześnie sterować ustawieniem pługa, regulować pracę osprzętu i precyzyjnie manewrować ciągnikiem w ciasnej przestrzeni miejskiej.
– Chodziło o to, żeby jedna maszyna mogła pracować z wieloma urządzeniami i ograniczyć pracę ręczną do minimum – podkreśla Stefanowicz.
Duże znaczenie ma również sama konstrukcja ciągników. Kompaktowe rozmiary połączone z odpowiednią masą własną sprawiają, że maszyny pozostają stabilne podczas pracy z osprzętem zawieszanym z przodu, a jednocześnie nie niszczą nawierzchni chodników czy terenów zielonych. Warto wspomnieć tez o komforcie operatorów.
– Dzisiaj klimatyzacja to praktycznie podstawa. Zwłaszcza że latem w małej kabinie potrafi zrobić się naprawdę gorąco – mówi Artur Stefanowicz.
Znaczenie ma również dobra widoczność z kabiny oraz łatwość obsługi hydrauliki i osprzętu podczas pracy w ciasnej zabudowie miejskiej.
Jeden ciągnik przez cały rok
W firmie Swing ciągniki zimą obsługują pługi i posypywarki, wiosną pomagają przy rekultywacji terenów zielonych, latem pracują z kosiarkami i zamiatarkami, a jesienią wykorzystywane są do porządkowania terenów osiedlowych. Każda z maszyn wykonuje średnio 300-400 mth rocznie. Do zimowego utrzymania wykorzystywane są pługi odśnieżne - początkowo produkowane przez dilera, później zaś konstrukcje firmy Metal-Technik. Firma wykorzystuje także posypywarki oraz zamiatarki z POM Augustów.
A przy utrzymaniu terenów zielonych wykorzystywane są włoskie kosiarki Peruzzo - zarówno zbierające, jak i mulczujące - oraz glebogryzarki Muratori. Jedną z ciekawszych konfiguracji jest Kubota ST341 z ładowaczem czołowym Agromasz. Maszyna wykorzystywana jest m.in. do transportu materiałów przy realizacjach placów zabaw, przewożenia ziemi, piasku czy materiałów budowlanych. Podczas montażu nowych placów zabaw ciągnik często pracuje razem z minikoparką. Gdy trzeba szybko przewieźć paletę materiału, podsypać teren lub przygotować podłoże pod rekultywację trawnika, kompaktowa Kubota okazuje się znacznie praktyczniejsza od większego sprzętu budowlanego.
– Są na tyle małe, że można je załadować na lawetę podpiętą do busa i przewieźć praktycznie w dowolne miejsce – dodaje właściciel firmy.
Technika, która ogranicza przestoje
Przy usługach komunalnych każda godzina opóźnienia spowodowana awarią sprzętu może mieć znaczenie. Dlatego firma od początku postawiła na nowe maszyny i regularny serwis.
– Nie mieliśmy żadnych poważniejszych awarii. Oczywiście zdarzały się drobne rzeczy z hydrauliką czy poprawki po zakupie, ale jeśli chodzi o silniki, podzespoły czy samą konstrukcję maszyn, nie było problemów podważających nasze zaufanie do marki – mówi Artur Stefanowicz.
Większość przeglądów wykonywana jest przez autoryzowany serwis Kuboty. Firma korzysta z oryginalnych części i materiałów eksploatacyjnych, szczególnie że część maszyn objęta była rozszerzoną gwarancją sięgającą do 5 lat.
– Przy kilku maszynach bardziej opłaca się wezwać serwis i w tym czasie zająć się inną pracą. Koszty są adekwatne do tego, co te maszyny wykonują – podkreśla właściciel.
Rozwój uzależniony od przetargów
Branża komunalna rządzi się własnymi prawami. Inwestycje w sprzęt są silnie uzależnione od przetargów, które zwykle podpisywane są na 2-3 lata.
– Rynek jest zmienny. Pojawiają się nowe firmy, konkurencja jest duża i każdy inaczej kalkuluje koszty. Dlatego trzeba stale budować odpowiednie zaplecze techniczne i myśleć perspektywicznie. – mówi Artur Stefanowicz.
To właśnie dlatego park maszynowy rozwijał się stopniowo - wraz z kolejnymi kontraktami i rosnącą skalą działalności.