Aktualności

Amatechnika 2026 - precyzyjne rolnictwo i oszczędność paliwa

Data publikacji:

Przy ogromnym TopCucie kilku rolników z Polski przez dłuższą chwilę stoi w milczeniu. Ktoś liczy szerokość roboczą. Ktoś inny robi zdjęcia wałom nożowym. Ale rozmowa bardzo szybko schodzi na coś zupełnie innego niż parametry techniczne. – Dzisiaj człowiek już nie patrzy tylko, ile hektarów zrobi. Patrzy przede wszystkim, ile każdy hektar kosztuje – rzuca jeden z uczestników wyjazdu z południa Polski. I właściwie w jednym zdaniu podsumowuje atmosferę tegorocznej Amatechniki 2026 w niemieckim Hasbergen-Gaste.

    Amatechnika 2026 - precyzyjne rolnictwo i oszczędność paliwa

Już od rana wokół głównego zakładu Amazone krążą setki ludzi. Słychać niemiecki, polski, francuski, czeski czy angielski. Co kilka minut odjeżdżają autobusy dowożące uczestników do centrum części zamiennych w Leeden albo na poletka doświadczalne w Wambergen. Na placu między maszynami rolnicy robią zdjęcia telefonami, zaglądają pod ramy siewników i dyskutują o cenach nawozów, kosztach paliwa i coraz większej niepewności rynku. W tym tłumie również grupa klientów firmy Agro-Eko z Kietrza na Opolszczyźnie.

Wśród nich Adrian Frank z Ucieszkowa. Gospodaruje na niespełna 150 ha. Uprawia głównie pszenicę ozimą, rzepak, buraki i soję. Na co dzień pracuje rozsiewaczem Amazone ZA-M 1501 Profis, ale coraz poważniej myśli o kolejnych inwestycjach. 

– Przyjechałem tutaj zobaczyć wszystkie maszyny w jednym miejscu. U dilera nie da się zobaczyć całej gamy. Tutaj można przejść od fabryki, przez pokazy polowe, aż po technologie przyszłości – mówi zanim tłum zgromadzi się wokół pierwszych prezentacji.

Nie kupuje się na zapas

Kilka lat temu podczas podobnych wystaw rozmowy dotyczyły głównie tego, kto kupił większy ciągnik albo szerszy agregat. Tym razem jest inaczej. 

– Opłacalność bardzo mocno spadła. Ceny wróciły do poziomu sprzed wielu lat, a koszty wzrosły nawet kilkukrotnie. Do tego dochodzi kapryśna pogoda, na którą nie mamy wpływu – mówi Adrian Frank podczas rozmowy o inwestycjach w gospodarstwie. 

Rolnik z Opolszczyzny przyznaje, że dziś zakup maszyn trzeba planować zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu. 

– Trzeba bardzo przemyślanie podchodzić do inwestycji. Coraz ważniejsze staje się precyzyjne rolnictwo i dobieranie maszyn dokładnie pod gospodarstwo oraz strukturę zasiewów – podkreśla.

Przy TopCut pada słowo oszczędność

Tłum gęstnieje wokół TopCuta 12000-2T.Ogromna, 12-metrowa maszyna do ultrapłytkiej uprawy gleby wyglądała bardziej jak sprzęt dla wielkoobszarowych gospodarstw z Ameryki niż klasyczna maszyna europejska. Ale uwagę rolników przyciąga coś innego niż sam rozmiar. TopCut pracuje na głębokości zaledwie do 3 cm. Dwa wały nożowe intensywnie tną resztki pożniwne, mieszają powierzchniową warstwę gleby i jednocześnie ograniczają utratę wilgoci poprzez przerwanie kapilarności. Za wałami pracuje zagarniacz poprawiający rozkład słomy na całej szerokości roboczej. Maszyna może pracować z prędkością przekraczającą 20 km/h, osiągając wydajność ponad 20 ha/h przy spalaniu poniżej 2 l/ha. I właśnie te liczby przyciągają ludzi. 

– Dzisiaj człowiek bardziej liczy litry paliwa niż konie mechaniczne – rzuca jeden z rolników z grupy Agro-Eko, stojąc obok ogromnego zestawu. Adrian Frank przez chwilę ogląda wały nożowe i konstrukcję maszyny. – Jeszcze kilka lat temu człowiek patrzył przede wszystkim na wydajność. Dzisiaj liczy się przede wszystkim koszt na hektar – mówi.

Catros+, Primera i Condor - nowe podejście do wydajności

Duże zainteresowanie wzbudza również brona talerzowa Catros+ 12003-2TX. Jest tam system SmartFrame umożliwiający regulację głębokości pracy poprzez zmianę kąta ustawienia talerzy. Dzięki temu maszyna zachowuje dużą przepustowość nawet przy ogromnej ilości resztek pożniwnych. Konstrukcja ContourFrame z 5 sekcjami pozwala bardzo dokładnie kopiować nierówności terenu. Kilka metrów dalej rolnicy otaczają nową Primerę DMC 6002-2C - zwłaszcza ci planujący inwestycje w siew uproszczony i bezorkowy.Nowa Primera otrzymała całkowicie przeprojektowany zbiornik ciśnieniowy z dwiema komorami umożliwiającymi jednoczesny transport nasion i nawozu lub dwóch różnych materiałów siewnych. Maszyna wyposażona została także w nowe rolki palcowe poprawiające pracę w warunkach kamienistych. Przy prędkości 15 km/h układ dozujący może podawać nawet 400 kg materiału.

Ciekawym eksponatem jest też Condor 9002-2TC. Rolnicy zwracają uwagę przede wszystkim na możliwość współpracy z ciągnikami od 180 KM mimo szerokości roboczej wynoszącej 9 m. Maszyna posiada zbiornik o pojemności 4100 l podzielony na trzy komory, co umożliwia jednoczesny wysiew nasion, nawozu i mikrogranulatu. System MultiSwitch pozwala indywidualnie wyłączać poszczególne rzędy, ograniczając nakładki na uwrociach i oszczędzając materiał siewny.

Rolnictwo precyzyjne przestało być dodatkiem

Tłumy gromadzą się nie tylko przy największych maszynach. Dużym zainteresowaniem cieszą się ekrany pokazujące mapy aplikacyjne, zdjęcia z dronów i systemy punktowego oprysku.
Na poletkach doświadczalnych w Wambergen prezentowane są doświadczenia związane z ograniczaniem zużycia herbicydów. Do porównania są klasyczne opryski chemiczne z mechanicznym zwalczaniem chwastów oraz rozwiązaniami mieszanymi. Eksperci pokazują, jak połączenie jesiennego zabiegu chemicznego z mechanicznym zwalczaniem chwastów wiosną pozwala ograniczyć liczbę zabiegów herbicydowych bez wyraźnego pogorszenia skuteczności. Ciekawe są prezentacje związane z wykorzystaniem dronów i map aplikacyjnych. Na ekranach pojawiają się obrazy pól analizowanych z centymetrową dokładnością. System rozpoznaje chwasty i generuje mapę punktowego oprysku. 

– Przy takich rozwiązaniach można ograniczyć zużycie środków nawet o 90% – tłumaczą specjaliści podczas prezentacji.

Rolnicy długo stoją przed ekranami. 

– Jeszcze kilka lat temu takie rzeczy człowiek oglądał tylko w internecie albo na filmach z Ameryki. A teraz to zaczyna naprawdę wchodzić do gospodarstw – mówi Adrian Frank.

Wokół rozmowy szybko schodzą na nowe przepisy unijne, ograniczanie chemii i rosnące koszty ochrony roślin. To właśnie tam najlepiej widać, że dla wielu gospodarstw precyzyjne rolnictwo przestało być ciekawostką, a jest ekonomiczną koniecznością.

EasyTram myśli za operatora

Popularność wzbudza też system EasyTram. Z pozoru temat wydaje się mało widowiskowy, ale właśnie przy tej prezentacji pada mnóstwo praktycznych pytań. System pozwala automatycznie tworzyć ścieżki przejazdowe niezależnie od kierunku jazdy siewnika. Wszystko odbywa się na podstawie mapy pola i indywidualnego wyłączania rzędów. Dla rolników pracujących na nieregularnych działkach jest to rozwiązanie wyjątkowo praktyczne. 

– Człowiek ma dzisiaj tyle rzeczy do pilnowania w kabinie, że każda automatyzacja naprawdę robi różnicę – słychać komentarz.

Centrum technologiczne

Ogromne wrażenie na uczestnikach robi także zwiedzanie zakładów produkcyjnych. W halach w Gaste, Bramsche i Leeden pracuje ok. 1700 osób.Roboty spawalnicze, automatyczne lasery, zrobotyzowane magazyny i ogromne linie produkcyjne pokazują, że to nowoczesna fabryka. W jednej części hali roboty spawają elementy belek opryskiwaczy. Kilkadziesiąt metrów dalej automatyczne lasery wycinają elementy zbiorników rozsiewaczy nawozów. Obok pracują stanowiska montażu siłowników hydraulicznych produkowanych przez Amazone we własnym zakresie.

Wisienką na torcie jest centrum części zamiennych w Leeden. W magazynie znajduje się ok. 50 tys. różnych części, a 97% komponentów dostępnych jest natychmiast. Ogromny automatyczny magazyn małych części mieści 27,5 tys. pojemników. System świetlny prowadzi pracowników podczas kompletowania zamówień, minimalizując ryzyko pomyłki. Rolnicy przechodzą pomiędzy regałami w ciszy, przerywanej jedynie dźwiękiem przesuwających się transporterów. 

– Dopiero tutaj człowiek widzi, jak ogromne zaplecze stoi za jedną maszyną – mówi jeden z uczestników wyjazdu.

Mniejsi rolnicy zatrzymują inwestycje

W grupie z Polski obecni byli również przedstawiciele firmy Agro-Eko. Dla niej wyjazd do Niemiec miał także symboliczne znaczenie. Agro-Eko, które wcześniej funkcjonowało jako subdiler, od ub. roku działa jako pełnoprawny diler marki Amazone. 

– To daje nam większe możliwości i pozwala lepiej odpowiadać na potrzeby klientów – mówi Sławomir Fałat, przedstawiciel firmy z Kietrza.

Jednocześnie przyznaje, że sytuacja na rynku maszyn rolniczych wyraźnie się zmieniła. 

– Mniejsi rolnicy coraz częściej zatrzymują inwestycje. Duże gospodarstwa nadal kupują maszyny, szczególnie opryskiwacze i siewniki punktowe, ale rynek jest dziś dużo trudniejszy niż kilka lat temu – podkreśla.

Tak szybko minął dzień w Hasbergen/Gsste. Zachodzi majowe słońce, a na placu wciąż stoją ogromne siewniki, opryskiwacze i maszyny uprawowe wyposażone w kamery, czujniki i systemy automatyzacji - rozwiązania pokazujące realne oszczędności. Rozwiązania, których prezentacja była prawdziwym sensem tej wystawy.

 

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

YouTube atrexpress

zobacz więcej

Valtra Serie N 135 w rodzinnym gospodarstwie Państwa Pszonka! #valtra #atrexpress #rolnictwo


W chwili otwarcia wideo, YouTube wyśle pliki cookie. Polityka prywatności YouTube

Pokaz systemu TIM w Braszowicach!


W chwili otwarcia wideo, YouTube wyśle pliki cookie. Polityka prywatności YouTube

Bądź na bieżąco! Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Boomgaarden Medien Sp. z o.o. treści marketingowych (newsletter) za pośrednictwem poczty elektronicznej w tym informacji o ofertach specjalnych dotyczących firmy Boomgaarden Medien Sp. z o.o. oraz jej kontrahentów.