W których segmentach rynku widzi Pan dziś największy potencjał?
Nie chciałbym wskazywać jednej branży jako najważniejszej. Nasza firma od początku rozwijała się w kilku kierunkach - mamy maszyny leśne, komunalne, budowlane, a także technologie zbożowo-nasienne. Dzięki temu, kiedy jeden segment zwalnia, drugi często przyspiesza.
W tej chwili bardzo dobrze wyglądają maszyny ogrodnicze i komunalne. Sprzedaż Avantów jest wysoka, podobnie jak zainteresowanie maszynami Hunklinger. Z kolei branża leśna przechodzi obecnie nieco słabszy okres, ale takie sytuacje zdarzają się cyklicznie.
A zatem Avant pozostaje jednym z głównych filarów działalności firmy?
Zdecydowanie tak. Avant bardzo dobrze odnajduje się w branży komunalnej, ogrodniczej czy budowlanej. To nadal jedna z marek, które najmocniej napędzają naszą sprzedaż. Jednocześnie cały czas rozwijamy ofertę osprzętu i nowych zastosowań. Klienci oczekują dziś rozwiązań wszechstronnych i właśnie dlatego maszyny wielofunkcyjne cieszą się tak dużym zainteresowaniem.
Wspomniał Pan o maszynach komunalnych. Co obecnie cieszy się największym zainteresowaniem?
Bardzo ciekawie rozwija się marka Dondi. Podczas eRobocze Show pokazujemy m.in. specjalistyczną kosiarkę GRM60 przeznaczoną do pracy przy barierach drogowych. Jej wyróżnikiem jest uchylne ramię, które pozwala omijać znaki drogowe i inne przeszkody bez konieczności przerywania pracy.
To rozwiązanie spotkało się z dużym zainteresowaniem klientów. W tym roku zrealizowaliśmy już kilka takich dostaw, więc widać, że rynek dostrzega praktyczne zalety tej konstrukcji.
Firma jest jednak obecna nie tylko na rynku maszyn. Np. bardzo mocno rozwijacie również technologie zbożowo-nasienne.
To prawda i muszę przyznać, że ten dział radzi sobie obecnie bardzo dobrze. Pracuje w nim już około 15 osób, a z tego, co ostatnio analizowaliśmy, mamy zakontraktowane realizacje praktycznie do końca 2027 roku. Trzeba jednak pamiętać, że są to projekty inżynierskie wymagające bardzo długiego przygotowania. Często pracujemy nad nimi nawet dwa lata przed rozpoczęciem realizacji. To inwestycje planowane z dużym wyprzedzeniem. Stawiamy na rozwiązania dopasowane do indywidualnych potrzeb naszych klientów, wykorzystując najnowsze technologie i sprawdzone rozwiązania dostępne na rynku. Specjalizujemy się w realizacji projektów dla branży spożywczej, ze szczególnym uwzględnieniem browarnictwa, produkcji nasion, przetwórstwa młynarskiego i paszowego oraz konfekcjonowania bakalii.
Jednocześnie nie ograniczamy się wyłącznie do tych sektorów. Chętnie podejmujemy nowe wyzwania. Współpracujemy z dużymi podmiotami, takimi jak Grupa Żywiec, Kompania Piwowarska, Carlsberg, Elewarr czy Euricom oraz wieloma producentami materiału siewnego. To firmy, które inwestują wtedy, gdy widzą potencjał rozwoju rynku. Dlatego traktuję to również jako pewien sygnał dotyczący koniunktury gospodarczej. Jeżeli takie przedsiębiorstwa uruchamiają nowe projekty, oznacza to, że patrzą w przyszłość z optymizmem.
Skala działalności firmy mocno się zmieniła…
Tak. Dzisiaj zatrudniamy już ponad 70 osób. Jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić taką skalę działalności, ale firma cały czas się rozwija i naturalnie potrzebuje nowych specjalistów - zarówno w handlu, serwisie, jak i działach projektowych.
Firma Serafin przy tym stale inwestuje, m.in. w nowe centrum demonstracyjne pod Krakowem…
To dla nas bardzo ważna inwestycja. Ponad rok temu uruchomiliśmy centrum demonstracyjne w Bartoszewicach na północy Polski. Klienci mogą tam przyjechać, pracować maszynami i sprawdzić je w praktyce.
Teraz podobny obiekt powstaje w Przybysławicach koło Krakowa. Przygotowaliśmy teren, na którym będzie można wykonywać prace ziemne, testować ładowarki Avant, podnośniki Leguan czy różnego rodzaju osprzęt.
Jestem przekonany, że klient powinien mieć możliwość sprawdzenia maszyny podczas pracy. Katalog czy prezentacja handlowa nigdy nie zastąpią własnych doświadczeń operatora.
Podczas targów mocno eksponujecie również zaplecze serwisowe. To świadoma strategia?
Zdecydowanie tak. Obsługa posprzedażowa zawsze była dla nas najważniejsza. Dlatego pokazujemy klientom nie tylko gotowe maszyny, ale również to, co znajduje się pod osłonami.
Podczas targów tworzymy specjalną strefę serwisową. Nasi technicy prezentują budowę maszyn, tłumaczą zasady obsługi i doradzają klientom w zakresie eksploatacji czy doboru części zamiennych. Chcemy pokazać, że zakup maszyny to dopiero początek współpracy.
Można sprzedać maszynę raz. Dużo trudniej jest sprawić, żeby klient wrócił po kolejną. My od początku stawialiśmy właśnie na długofalowe relacje i profesjonalne wsparcie techniczne.
Jak będzie w Pana opinii wyglądała druga połowa roku?
Patrzymy na nią optymistycznie. Widzimy wzrost aktywności klientów, rozwijamy nowe produkty, inwestujemy w centra demonstracyjne i cały czas wzmacniamy zaplecze techniczne. Jeżeli obecne tendencje się utrzymają, to druga połowa roku powinna być dla nas bardzo dobra. Mamy dużo pracy, wiele nowych projektów i kilka ciekawych premier przed sobą.