Jak wygląda dziś sytuacja na najważniejszych dla Samson Group rynkach?
Trzeba rozdzielić sytuację całego rynku od sytuacji Samson Group. Francja, Niemcy i Dania znajdują się w trendzie spadkowym, choć z różnych powodów. W Danii wpływ mają decyzje polityczne związane z ograniczaniem emisji z produkcji zwierzęcej, które oddziałują również na sektor trzody chlewnej. We Francji i Niemczech istotne są natomiast cele dotyczące redukcji emisji związanych z produkcją zwierzęcą, co prowadzi do zmniejszania pogłowia.
Polska na tym tle pozostaje stabilna, z niewielkimi oznakami wzrostu. To istotna różnica, bo część rynków Europy Zachodniej wyraźnie się kurczy.
Jak w takim otoczeniu radzi sobie Samson Group?
Naszym celem było zbudowanie większej odporności na wahania rynku. Chodzi o to, aby przechodzić przez okresy spadków ze stabilną albo rosnącą pozycją.
W ostatnich trzech latach utrzymaliśmy pozycję numer 1 w Europie w segmencie maszyn do aplikacji nawozów naturalnych, a skala biznesu pozostała stabilna. To pokazuje, że potrafiliśmy poradzić sobie ze spowolnieniem w Europie Zachodniej.
Wielu producentów ma dziś problem nie tylko ze sprzedażą, ale również z rentownością. Jak wygląda sytuacja Samson Group?
Przez ostatnie trzy lata utrzymywaliśmy stabilną rentowność. Wymagało to restrukturyzacji, ale nie chcieliśmy, aby odbywała się ona kosztem badań i rozwoju.
Utrzymaliśmy wydatki na R&D na poziomie około 4 proc., a jednocześnie rozwijamy współpracę z partnerami technologicznymi. Przykładem jest Vogelsang, z którym pracujemy nad rozwiązaniami dla niższego i średniego segmentu oferty. Dzięki temu możemy szybciej rozwijać produkty, zachowując jednocześnie rentowność.
Rynek maszyn rolniczych coraz mocniej się konsoliduje. Mniejsze firmy bankrutują albo są przejmowane. Czy ten proces będzie postępował?
Tak, ten proces będzie przyspieszał. Widzimy go praktycznie wszędzie. Jako Samson Group mamy oczy i uszy otwarte i bardzo uważnie obserwujemy rynek.
Nie znajdujemy się jednak w grupie firm zagrożonych. Nasza sytuacja jest stabilna, a ostatnio osiągnęliśmy również niewielką poprawę wyniku EBIT.
W jakim kierunku będą rozwijały się maszyny Samson w kolejnych latach?
Szczegółów jeszcze nie mogę zdradzić. Więcej będzie można zobaczyć podczas przyszłorocznej Agritechniki.
Sam kierunek jest jednak oczywisty: cyfryzacja i dane. Tego procesu nie da się już uniknąć i będzie on coraz mocniej wpływał na rozwój maszyn.
Rolnicy sami oceniają swoją sytuację znacznie gorzej, niż mogłaby sugerować względna stabilność rynku w Polsce. Jak Pan widzi ich perspektywy?
Rok 2026 jest bardzo trudny. Susza silnie uderzyła w gospodarstwa we Francji, południowych Niemczech, Słowenii, Słowacji, Czechach i Rumunii.
We Francji zapowiedziano ponad 1 mld EUR wsparcia dla rolników, co dobrze pokazuje skalę problemu. Rentowność gospodarstw jest dziś bardzo mocno uzależniona od warunków pogodowych i możliwości uzyskania odpowiednich plonów. Mam nadzieję, że 2027 rok będzie lepszy.
Czy w 2027 roku możemy już oczekiwać odbicia na rynku maszyn rolniczych?
Wielu dużych graczy uważa, że rynek dotknął dna i teraz powinien zacząć się odbudowywać. My również podzielamy tę opinię.
Oczywiście pozostają czynniki zewnętrzne – sytuacja makroekonomiczna, wojna w Ukrainie, sytuacja w Iranie czy susza. Jeśli jednak nie pojawią się kolejne poważne zaburzenia, spodziewam się wyraźniejszego odbicia w drugiej połowie 2027 roku.