Zdaniem przedstawicieli firmy rozwój ładowarek teleskopowych coraz mniej polega wyłącznie na zwiększaniu parametrów roboczych. Równie istotne stają się rozwiązania pozwalające operatorowi bezpieczniej i precyzyjniej wykorzystywać możliwości maszyny.
Każdy model dobrze uzbrojony
– To, co wyróżnia Magni, to fakt, że wszystkie maszyny, nawet te najmniejsze, mają system przeciążenia oparty na szeregu czujników – ciśnienia, kąta i wysuwu teleskopu. Jest to dosyć zaawansowany system, który umożliwia pokazywanie na ekranie aktualnego udźwigu – podkreśla Marek Gozdur, kierownik ds. sprzedaży regionalnej na Polskę i Europę Wschodnią w Magni Eastern Europe.
To rozwiązanie obecne jest już w najmniejszej prezentowanej ładowarce TH 3.6. Maszyna dysponuje udźwigiem 3 t i wysokością podnoszenia 6 m, a jej napęd stanowi silnik Deutz o mocy 75 KM. Operator może korzystać z trzech trybów skrętu kół oraz systemu Magni Combi Touch, który pozwala zarządzać parametrami pracy z poziomu wyświetlacza.
Możemy ustawić ograniczenia wysięgu ramienia, zasięgu i wysokości. Wszystkie parametry robocze ustawiamy właśnie z poziomu tego systemu – wyjaśnia Gozdur.
Producent we wszystkich ładowarkach obrotowych i w największych ładowarkach sztywnoramowych wykorzystuje elektronikę również do automatycznego dostosowywania maszyny do używanego osprzętu. Po podłączeniu wideł, łyżki lub innych narzędzi roboczych system samoczynnie zmienia charakterystykę pracy ładowarki.
W modelu TH 3.5.9, będącym jedną z najnowszych konstrukcji w ofercie, jest wybór manualny osprzętu. Maszyna oferuje udźwig 3,5 t, wysokość podnoszenia 9 m oraz wydajność hydrauliki roboczej wynoszącą 87 l/min.
Jednocześnie zachowuje kompaktowe gabaryty 2 m wysokości i 2,06 m szerokości. To bardzo duża zaleta tej maszyny, bo mamy kompaktowe wymiary, a duże parametry – zwraca uwagę przedstawiciel Magni.
System monitorowania obciążenia nie tylko informuje operatora o aktualnym ciężarze ładunku, ale także aktywnie chroni maszynę przed utratą stabilności. – Odłącza ruchy pogarszające stabilność maszyny. Operator może wykonać tylko te ruchy, które pozwolą wrócić do bezpiecznej strefy pracy – tłumaczy Gozdur.
Z aktywnym wykresem udźwigu
Najbardziej zaawansowaną konstrukcją prezentowaną w Lubieniu Kujawskim był obrotowy telehandler RTH 6.26 o udźwigu 6 t i wysokości podnoszenia 26 m. Maszyna została wyposażona w aktywny wykres udźwigu, system rozpoznawania osprzętu oraz opcjonalnie może posiadać uchylną lub podnoszoną kabinę operatora. W wersji podnoszonej kabina może zostać uniesiona o ok. 1,5 m, co ułatwia pracę m.in. w recyklingu, przeładunku materiałów czy pielęgnacji drzew.
To właśnie RTH 6.26 najlepiej pokazuje kierunek rozwoju marki, ale - jak podkreślają przedstawiciele producenta.
Podobna filozofia trafia dziś również do najmniejszych modeli. – RTH 6.26 to nasz bestseller. Dużym zainteresowaniem cieszy się także model TH 3.6. Kompaktowość i zwrotność to cechy, które klienci bardzo doceniają. W tym kierunku idzie rynek – podsumowuje Marek Gozdur.
GA