Aktualności

Kubota: polska premiera ładowarek kompaktowych

Data publikacji:

17 czerwca Kubota nie tylko zapowiedziała wejście w segment kompaktowych ładowarek kołowych i teleskopowych w Polsce, ale pokazała je redakcjom branżowym na żywo. Co ważne, modele RT270-2 i KTH 4815-Z można było również sprawdzić w praktyce. Dzięki temu premiera nie ograniczyła się do slajdów i tabel, lecz stała się pierwszym testem tego, jak nowe maszyny wpisują się w codzienną pracę gospodarstw, firm komunalnych, branży zieleni i przeładunku.

    POLSKA PREMIERA ŁADOWAREK KUBOTA

W przypadku kompaktowych ładowarek sama tabela parametrów nie mówi wszystkiego. Udźwig, wysokość podnoszenia i moc są ważne, ale dopiero kontakt z maszyną pokazuje, jak operator widzi osprzęt, jak reaguje hydrostatyczny układ jazdy, czy dżojstik pozwala płynnie sterować ramieniem i jak maszyna zachowuje się podczas manewrowania.

Dlatego możliwość przetestowania RT270-2 i KTH4815-2 była jednym z najważniejszych elementów premiery. RT270-2 pokazała mocniejszą część gamy przegubowych ładowarek kompaktowych. KTH4815-2 reprezentowała drugi kierunek - kompaktową maszynę teleskopową do zadań, w których potrzebny jest większy zasięg, ale nadal liczą się niewielkie gabaryty i zwrotność.

Już sama formuła spotkania pokazała, że Kubota nie chce wchodzić w ten segment wyłącznie przez folder produktowy. Maszyny można było obejrzeć, uruchomić i sprawdzić w ruchu. Dla rynku, który dobrze zna konkurencyjne konstrukcje, to ważny sygnał: nowa gama ma być oceniana nie tylko przez logo na masce, ale przez realną przydatność w pracy.

 

Pierwszy sygnał dla rynku

Kubota uzasadnia wejście w ładowarki prostą potrzebą użytkowników: jedną maszyną wykonać więcej codziennych zadań. W gospodarstwie oznacza to pracę przy paszy, belach, oborniku, paletach, załadunku i porządkowaniu placu. W sektorze komunalnym - zamiatanie, transport materiałów, pracę na chodnikach, osiedlach, placach, parkach i terenach, gdzie większa maszyna byłaby zbyt mało poręczna.

Nowa gama maszyn nie jest jednak pojedynczym dodatkiem do katalogu, ale kolejnym elementem budowania szerszej oferty dla klientów. Dla użytkownika to konkret, nie slogan. Jeden diler, jeden kanał serwisowy, jedno finansowanie i jedna marka odpowiedzialna za większą część parku maszynowego mogą uprościć codzienną organizację pracy.

Kubota chce więc sprzedawać nie tylko ładowarkę, lecz także zaplecze wokół niej. To szczególnie ważne przy maszynach, które często pracują krótko, ale wielokrotnie w ciągu dnia. – Kupno maszyny to jest zaledwie początek – podkreślał Michał Poźniak, dyrektor zarządzający firmy Kubota (Deutschland) oddział w Polsce, mówiąc o serwisie, przeglądach, częściach i sprawności sieci dilerskiej.

Kubota w Polsce współpracuje z 25 firmami handlowymi w 56 lokalizacjach. Sieć obejmuje dilerów maszyn kompaktowych i komunalnych, dilerów rolniczych oraz punkty full-line, które obsługują oba segmenty. Ładowarki nie trafią jednak od razu do wszystkich. Wdrożenie rozpoczyna się od fazy pilotażowej.

Do pierwszego etapu wybrano 5 dilerów: Mleczek z Myślenic (woj. małopolskie), Agroland działający w Święcieszowie Pierwszym i Białymstoku (woj. podlaskie), Marpol z Opola i Oleśnicy (woj. dolnośląskie), Kunert ze Śmigla (woj. wielkopolskie) oraz Pilartech z lokalizacjami w Krakowie, Posądzy (woj. małopolskie) i Krzemienicy koło Rzeszowa (woj. podkarpackie).

Taki start ma sens. Ładowarka kompaktowa wymaga dobrego doboru modelu, osprzętu, hydrauliki, ogumienia i przeciwwag. Źle skonfigurowana maszyna może rozczarować nawet wtedy, gdy sama konstrukcja jest poprawna. Dlatego przygotowanie dilerów będzie dla Kuboty równie ważne jak parametry.

 

Cena nie będzie główną bronią

Podczas premiery padły też pytania o ceny. Kubota nie zapowiada wejścia w ten segment jako najtańsza alternatywa. Firma chce budować przewagę przez pakiet: finansowanie fabryczne, autoryzowaną sieć, serwis, części, obsługę posprzedażową i docelowo także przedłużoną gwarancję. 

Orientacyjnie najmniejsza maszyna w podstawowej specyfikacji ma zaczynać się od ok. 120 tys. zł. KTH4815-2 to poziom ok. 265 tys. zł, a największy model RT305T-2 ok. 295 tys. zł. Ostateczna cena będzie zależała od konfiguracji, wyposażenia i polityki handlowej konkretnego dealera.

 

Sprawdzona konstrukcja

Jednym z ważnych tematów była kwestia pochodzenia maszyn. Jak wyjaśniał Jakub Czerwiak, specjalista produktowy Kuboty, ładowarki powstają we współpracy z Tobroco-Giant w formule OEM. Holenderska firma fizycznie produkuje sprzęt, a Kubota oferuje go jako własny produkt. Co istotne: 

– Nie jest jakaś całkowicie nowa konstrukcja, tylko sprawdzona i zweryfikowana. Poza tym Tobroco od dawna korzysta z jednostek napędowych Kuboty. Dla użytkownika końcowego najważniejsze jest więc nie tylko to, gdzie maszyna powstaje, ale kto odpowiada za jej sprzedaż, konfigurację, części i serwis. Kubota chce tę odpowiedzialność wziąć na siebie przez własną sieć dilerską i zaplecze obsługi.

Dwa testowane modele: RT270-2a i KTH4815-2

RT270-2a reprezentuje mocniejszą część kompaktowych ładowarek przegubowych. Model korzysta z silnika Kubota o mocy 37 kW, oferuje udźwig do 1400 kg, wysokość sworznia wysięgnika 2,98 m i prędkość maksymalną do 30 km/h. To maszyna przewidziana do intensywniejszej pracy z łyżką, widłami i osprzętem, zarówno w gospodarstwie, jak i w sektorze komunalnym.

KTH4815-2 pokazuje znaczenie wersji teleskopowych. Model oferuje udźwig do 1420 kg i wysokość podnoszenia 4,73 m. Przy szerokości i wysokości poniżej 2 m oraz trzech trybach skrętu ma pracować tam, gdzie potrzeba większego zasięgu, ale przestrzeń manewrowa pozostaje ograniczona. To istotne m.in. przy obsłudze gospodarstw, załadunku materiałów, pracy z belami, w zieleni, budownictwie i przeładunku.

Właśnie zestawienie tych dwóch mocnych konstrukcji dobrze pokazało sens gamy. RT270-2 odpowiada na potrzebę mocnej, zwrotnej ładowarki przegubowej. KTH4815-2 pokazuje, gdzie zaczyna się przewaga teleskopowego wysięgnika.

 

Gama CWL w skrócie

Kubota nie wprowadza do Polski jednej ładowarki, ale całą gamę CWL. Najmniejsza RT100-2 ma moc 15 kW, udźwig do 550 kg, szerokość od 0,92 m i wysokość sworznia wysięgnika 2,17 m. To maszyna do ciasnych gospodarstw, stajni, zieleni i lekkich zadań komunalnych. RT105T-2 rozwija tę koncepcję o wysięgnik teleskopowy, moc 17,5 kW, udźwig do 460 kg i wysokość podnoszenia 2,74 m.

Środek gamy tworzą modele do bardziej uniwersalnej pracy. RT150-2 ma moc 19 kW, udźwig do 580 kg i wysokość sworznia wysięgnika 2,56 m. RT210-2α, również z mocą 19 kW, zwiększa udźwig do 1045 kg i wysokość sworznia wysięgnika do 2,83 m. RT250-2 oferuje moc 19 kW, udźwig do 1100 kg, wysokość sworznia wysięgnika 2,94 m, hydrostatyczny napęd na cztery koła i hydrauliczne szybkozłącze typu Euro.

 

Udźwig zależy od pracy

Podczas prezentacji przedstawiciele Kuboty zwracali uwagę, że w ładowarkach przegubowych i teleskopowych udźwig nie jest jedną stałą wartością. Zmienia się wraz z położeniem osprzętu, wysunięciem ramienia, ustawieniem maszyny i kątem skrętu.

To ważna uwaga dla praktyków. Inaczej maszyna zachowuje się na wprost, inaczej podczas manewrowania, a inaczej z wysuniętym ramieniem teleskopowym. Dlatego dobór ładowarki powinien zaczynać się od konkretnych zadań: co będzie podnoszone, na jaką wysokość, z jakim osprzętem, na jakim podłożu i w jakiej przestrzeni.

Kubota mocno akcentuje możliwość pracy z różnym osprzętem - są łyżki do materiałów sypkich, mocniejsze łyżki do cięższych frakcji, większe łyżki do lżejszych materiałów, widły paletowe, łyżko-krokodyle, zamiatarki, chwytaki do bel i chwytaki do drzew.

Maszyny mogą być doposażane w dodatkowe sekcje hydrauliczne, rozwiązania zwiększające wydatek hydrauliki, przeciwwagi, oświetlenie i różne typy ogumienia. Ważną opcją jest Pro Hitching, czyli możliwość sterowania obrotami silnika niezależnie od prędkości jazdy. Przydaje się to np. przy zamiatarce, gdy osprzęt wymaga określonych obrotów, a maszyna ma poruszać się wolno i precyzyjnie.

Znaczenie ma też mocowanie narzędzi. Najmniejsze modele mogą korzystać z ramki kompaktowej, z możliwością doposażenia w ramkę Euro. Kolejne modele mają standard Kubota, również z możliwością zastosowania ramki Euro, co zwiększa kompatybilność z popularnym osprzętem.

Sprawdzian u dilerów i klientów

Warszawska premiera była formalnym startem gamy, ale właściwy test dopiero się zaczyna. Maszyny trafią najpierw do wybranych dilerów, a Kubota zapowiada możliwość dalszych testów demo przy udziale swoich produktowców.

To dobry kierunek, bo w segmencie kompaktowych ładowarek o zakupie rzadko decyduje wyłącznie katalog. Użytkownik chce sprawdzić, jak maszyna skręca, jak reaguje na dżojstik, co widać z fotela, jak pracuje z osprzętem i czy pasuje do jego podwórza, stajni, placu albo zaplecza komunalnego.

 

Grzegorz Antosik

Grzegorz Antosik

Redaktor naczelny atr express

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

YouTube atrexpress

zobacz więcej

Valtra Serie N 135 w rodzinnym gospodarstwie Państwa Pszonka! #valtra #atrexpress #rolnictwo


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Pokaz systemu TIM w Braszowicach!


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Bądź na bieżąco! Zapisz się do newslettera