Rynek ciągników rolniczych w pierwszych miesiącach 2026 roku jest zdecydowanie „pod kreską”. Jak wygląda sytuacja z perspektywy firmy zajmującej się finansowaniem zakupów rolników?
Z naszej perspektywy spadek liczby rejestracji ciągników w pierwszych miesiącach 2026 roku nie jest zaskoczeniem ani powodem do niepokoju. To raczej przewidywalna korekta po wyjątkowo dobrym 2025 roku. Rekordowe wyniki były wówczas efektem kumulacji środków unijnych, m.in. z PROW i programu Rolnictwo 4.0, co znacząco podniosło bazę odniesienia.
W 2026 roku rynek wraca do poziomów obserwowanych w latach 2023–2024. Największy spadek dotyczy ciągników o średniej mocy i również my odczuwamy mniejsze zainteresowanie finansowaniem w tym segmencie. Rolnicy częściej wybierają obecnie mniejsze ciągniki i tańsze marki. Duże gospodarstwa inwestują natomiast w maszyny o najwyższej mocy. Jednocześnie nasz portfel spłat pozostaje bardzo stabilny.
Z najnowszego badania dotyczącego koniunktury w rolnictwie wynika, że wskaźnik spadł do najniższego poziomu od czasu wybuchu wojny w Ukrainie. Jakie ryzyka są dziś najważniejsze?
Z naszego punktu widzenia największe znaczenie mają obecnie dwa czynniki bezpośrednio wpływające na decyzje inwestycyjne rolników: utrzymujące się niskie ceny płodów rolnych, w tym kolejny wyraźny spadek cen mleka, oraz wysokie koszty produkcji związane m.in. z cenami paliw i nawozów.
Mechanizm jest dość prosty – przy niższych dochodach i wysokich kosztach priorytetem gospodarstw staje się utrzymanie płynności finansowej oraz rentowności produkcji. Znaczenie ma również sytuacja międzynarodowa: niepewność związana z umowami handlowymi, np. Mercosur, oraz napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie. Mimo to na decyzje zakupowe rolników najsilniej wpływa dziś bieżący rachunek ekonomiczny gospodarstwa.
Jak w związku z tym wyglądają obecnie nastroje zakupowe wśród rolników?
Rolnicy kupują dziś sprzęt przede wszystkim w odpowiedzi na konkretne, bieżące potrzeby. Dokładniej analizują planowane inwestycje, a rynek nie jest już stymulowany dotacjami w takim stopniu jak w ubiegłym roku. Mimo trudniejszych warunków gospodarstwa nadal inwestują, a skala rynku zbliża się do poziomu z 2024 roku.
Dobrze pokazują to nasze wyniki za pierwsze półrocze 2026 roku. Wartość sfinansowanych przez nas inwestycji wyniosła 568 mln zł. To oczywiście mniej niż w rekordowym 2025 roku, gdy było to 770 mln zł, trzeba jednak pamiętać, że ubiegłoroczny rezultat był efektem krótkotrwałego boomu dotacyjnego. W analogicznym okresie 2024 roku wartość finansowania wynosiła 548 mln zł. Tegoroczny wynik traktujemy więc jako potwierdzenie powrotu rynku do bardziej stabilnego poziomu.
Obecnie wszyscy czekamy na ostateczne wyniki tegorocznych żniw. Wielkość i jakość zbiorów, a przede wszystkim uzyskane przez rolników ceny, będą miały bezpośredni wpływ na ich decyzje zakupowe w kolejnych miesiącach.
Wiele firm z branży – producentów maszyn czy dilerów – podkreśla, że zwłaszcza w ostatnich dwóch latach znacznie spadła rentowność prowadzonej działalności. Wpływa na to m.in. wciąż relatywnie wysoki koszt pieniądza. Jak oceniają Państwo kondycję finansową firm z branży technicznego zaopatrzenia rolnictwa?
Kondycja branży pozostaje stabilna, choć firmy znajdują się pod dużą presją płynnościową. Warto zauważyć, że mimo spadku stóp procentowych do najniższego poziomu od czterech lat dilerzy nadal mogą odczuwać wysokie koszty finansowania stoku, czyli stock financing. Nie wynika to jednak wyłącznie z kosztu pieniądza, lecz przede wszystkim z wolniejszej rotacji maszyn. Przy niższym popycie sprzęt dłużej pozostaje na placach, a zamrożony w nim kapitał generuje dodatkowe koszty.
Konieczność wyprzedaży starszych roczników nasila konkurencję cenową i ogranicza marże. W najlepszej sytuacji znajdują się duże firmy z rozbudowanym zapleczem serwisowym oraz sprzedażą części. Te obszary działalności pozwalają częściowo zrekompensować spadek przychodów ze sprzedaży nowych maszyn.
Sytuacja w branży dystrybucyjnej wymaga obecnie dużej dyscypliny finansowej. Rok 2026 jest dla dilerów czasem redukcji zapasów, optymalizacji kosztów i większego oparcia działalności na przychodach z serwisu oraz części – przynajmniej do momentu kolejnego wzrostu popytu.
Czego można się spodziewać na rynku ciągników i maszyn rolniczych w pozostałych miesiącach 2026 roku?
Trudno dziś jednoznacznie prognozować dokładną dynamikę sprzedaży. Spodziewamy się jednak, że rynek nadal będzie funkcjonował w warunkach dużej ostrożności. Na rozwój sytuacji w najbliższych miesiącach wpłyną przede wszystkim dwa czynniki: wyniki tegorocznych żniw oraz harmonogram uruchamiania i wypłaty środków z programów unijnych. To właśnie te elementy w dużym stopniu determinują gotowość rolników do podejmowania nowych zobowiązań.
Gospodarstwa będą poszukiwały przede wszystkim finansowania dopasowanego do ich rzeczywistych możliwości operacyjnych. Istotną rolę w pobudzaniu popytu nadal będą odgrywać elastyczne instrumenty finansowe oraz programy subwencjonowane. Naszym celem pozostaje bezpieczne wspieranie płynności gospodarstw i dostosowywanie rozwiązań leasingowych do aktualnych realiów rynkowych.
Na koniec pytanie dotyczące Państwa firmy. Co zmieniło się w sposobie działania po zmianie nazwy z Santander Leasing na Erste Leasing? Jaki wpływ ma ta zmiana na klientów?
Dla naszych klientów i partnerów biznesowych zmiana oznacza pełną ciągłość działania, a jednocześnie wsparcie silnej, międzynarodowej grupy finansowej. Dołączenie do Grupy Erste, jednego z liderów rynku finansowego w Europie Środkowo-Wschodniej, wzmacnia naszą pozycję i pozwala jeszcze mocniej koncentrować się na potrzebach polskiego rolnictwa.
Chcę podkreślić, że zmieniła się nazwa, natomiast fundamenty naszej działalności pozostały takie same. Największą wartością są dla nas relacje i zaufanie budowane przez lata. Nasi klienci oraz dilerzy maszyn rolniczych nadal współpracują z tymi samymi ludźmi i na tych samych, sprawdzonych zasadach. Jednocześnie zyskują dodatkową stabilność oraz bezpieczeństwo wynikające z obecności marki Erste.