To aspekty związane z działalnością firmy. A sam produkt?
Wysoko pozycjonuje się pod względem technicznym. Agrio od lat stosuje pneumatyczne sterowanie armaturą – proste, niezawodne rozwiązanie umożliwiające cyrkulację cieczy i precyzyjne dawkowanie. Już 15–20-letnie modele miały systemy, które konkurencja dopiero wprowadza. Przykład to korpusy SeleJet, automatycznie dobierające dysze. Pneumatyka zmniejsza też ryzyko uszkodzeń elektroniki – powietrze oddzielone jest membraną od cieczy.
Wspomina pan o modernizacjach. Jakie rozwiązania są dziś najczęściej wdrażane do starszych opryskiwaczy?
Najczęściej chodzi o przystosowanie starszych maszyn do standardu Isobus – tak, żeby klient mógł korzystać z terminala w ciągniku, mieć automatyczną kontrolę sekcji, sterowanie belką, nawigację GPS. Koszty są różne – od 15–20 tys. zł za podstawowe doposażenie, do 100 tys. zł i więcej przy pełnym zakresie modernizacji. Czasem lepiej zainwestować w dobrą bazę niż kupować nową maszynę.
Z jaką elektroniką pracujecie?
Korzystamy głównie ze sprzętu Müller Elektronik – terminali, sterowników, systemów do kontroli trakcji i osi. Współpracujemy też z firmą Ekotronic – dzielimy się doświadczeniem i wspólnie szukamy najlepszych rozwiązań. Dzięki temu możemy oferować precyzyjne systemy dopasowane do potrzeb klientów.
Czy opryskiwacze Agrio są standardowo przygotowane do pracy z GPS?
Tak, prawie każdy opryskiwacz, który sprzedajemy, współpracuje z GPS. Klienci szybko przyzwyczajają się do automatyki i trudno im pracować bez niej. Ale w razie awarii Agrio można obsługiwać ręcznie – to duży atut.
Czy Agrio nadąża za nowymi trendami w rozwoju opryskiwaczy?
Opryskiwacze coraz bardziej stawiają na precyzję – celowanie w chwasty, ochronę roślin i eliminację błędów. Mapowanie, zmienne dawkowanie i sterowanie sekcjami to już standard, a GPS jest niezbędny. Agrio wdraża te rozwiązania, ale rośnie też złożoność maszyn, więc specjalistyczny serwis jest niezbędny – to już nie czasy napraw bez komputera.
Czyli rolnik sam już nic nie naprawi?
Proste usterki, np. czujnik prędkości czy ciśnienia – tak. Ale jest wiele rzeczy, które wymagają kalibracji, wiedzy i doświadczenia. Z drugiej strony pomagamy też telefonicznie, nie zamykamy się – wielu klientów to docenia. Są też filmy instruktażowe od Agrio. Rolnik nie jest zostawiony sam sobie.
Jakie wyposażenie wybierają dziś najczęściej rolnicy?
GPS i kontrola sekcji to już standard. Najczęściej montujemy 18 sekcji. W warzywnictwie popularne są systemy SeleJet – dają możliwość szybkiego dostosowania dawki bez zmiany końcówek. W terenie pagórkowatym ważne jest niezależne sterowanie belkami. Pełna cyrkulacja cieczy to też konieczność – zapewnia gotowość do zabiegu od pierwszej sekundy.
Jaka jest dziś populacja opryskiwaczy Agrio w Polsce?
Myślę, że około 2000 szt. Jest na czym pracować – wiele z nich to starsze konstrukcje, które wymagają napraw.
Realizowanychrównież u klienta?
Tak, często u klienta jest szybciej, taniej i efektywniej. Wymiana jednostki sterującej, modernizacja systemów – jesteśmy na to przygotowani. W okresie po głównym sezonie, skupiamy się właśnie na takich pracach.
Zima to także czas szkoleń, poznajemy nowe rozwiązania i planujemy zakupy wraz z rolnikami.Poza tym planujemy wyjazdy, wykonujemy drobne prace, jak montaż GPS czy ultradźwięków. Jest spokojniej, ale pracy sporo. Potem znów rusza intensywny okres modernizacji, sprzedaży i serwisu – i tak w kółko.
Na koniec, jakie są pana plany na przyszłość?
Chcemy zainwestować w rozbudowę warsztatu, hali i zaplecza. Coraz więcej maszyn, coraz więcej klientów – musimy się rozwijać. Jeżeli są możliwości dofinansowania, rolnik kupi nowy opryskiwacz. Jeśli nie – zmodernizuje stary. A my musimy być gotowi na jedno i drugie.