ISOBUS już pracuje, NIR czeka na rynek
Automatyczna regulacja dawki poprzez ISOBUS jest już rozwiązaniem wdrożonym. Kolejnym etapem winien być system NIR, umożliwiający analizę składu nawozu podczas pracy. Technicznie producent jest przygotowany do jego integracji, jednak barierą pozostaje koszt.
– Nie są to tanie rozwiązania – zauważa Przemysław Juskowiak, dyrektor operacyjny.
Firma ocenia, że zainteresowanie takimi systemami jest dziś jeszcze ograniczone, choć wraz ze wzrostem znaczenia precyzyjnego nawożenia sytuacja może się zmienić.
Meprozet współpracuje jednocześnie z producentami aplikatorów i deklaruje możliwość dostosowania wozu również do urządzenia dostarczonego przez klienta. Takie realizacje wymagają dopasowania nie tylko mechanicznego, ale również hydrauliki, układu cieczowego i sterowania.
Transport i aplikacja mogą się rozdzielić
Zdaniem głównego konstruktora Meprozet Kościan:
– Przyszłość może należeć do systemów, w których duża i wydajna maszyna robocza pozostaje na polu, a gnojowicę dowożą do niej osobne cysterny lub naczepy – mówi Marcin Marciniak.
Nawóz może być przepompowywany bezpośrednio do wozu albo do zbiornika buforowego ustawionego przy polu. Meprozet ma już doświadczenie z takimi realizacjami.
W przypadku ciężkich maszyn coraz większe znaczenie mają również szerokie ogumienie, duża średnica kół, regulacja ciśnienia i odpowiednie zawieszenie. Firma chce rozwijać konstrukcje z „wcinanym” zbiornikiem, pozwalającym zastosować większe koła przy niżej położonym środku ciężkości.
Wóz staje się częścią systemu nawożenia
Kierunek rozwoju jest wyraźny: współczesny wóz asenizacyjny przestaje być prostą cysterną z pompą. Coraz ważniejsze stają się wydajność napełniania, współpraca z aplikatorem, automatyczne dawkowanie i integracja elektroniki.
– Rozwijamy automatyzację, inwestujemy w opracowanie oprogramowania. Istotne są też wydajność napełniania i wydajność rozlewania – podsumowuje prezes Suchorski.