Dlaczego więc Hardi wyjechało?
O rezygnacji z opryskiwacza zaczepianego nie zdecydowała jakość aplikacji, lecz struktura gospodarstwa.
– Opryskuję 850 ha. Przy bardzo wielu działkach trzeba było w końcu przejść na „samojazda”. Na mniejszych działkach poprzez manewry ciągnika z opryskiwaczem sporo się niszczy – tłumaczy Kiersnowski.
W gospodarstwie pojawił się samojezdny Fendt Rogator z belką 36 m. O wyborze zdecydowały wówczas przede wszystkim funkcjonalność i serwis. Maszyna pracuje obecnie szósty sezon, wykonując zabiegi ochrony roślin i aplikację RSM. Gdy jednak rozmowa schodzi wyłącznie na sposób nanoszenia cieczy, odpowiedź gospodarza jest krótka: – Jeśli chodzi o efektywność samego zabiegu chemicznego, czyli tego, co się dzieje z tyłu - tylko rękaw.
Dlatego nowy opryskiwacz samojezdny marki Hardi wyposażony w Twin wzbudził jego zainteresowanie. Testowy Arex, który na przełomie września i października pojawił się w Kiersnowie, miał już około 4000 ha przebiegu. Jeszcze dzień przed pokazem wykonał około 200 ha w jednym z gospodarstw w Wielkopolsce.
– To jest maszyna, która dla nas ma zrobić jak najwięcej hektarów – mówił Szymon Koronowski, specjalista ds. wsparcia technicznego i prezentacji w firmie Hardi Polska.
Arex - Twin w nowym samojeździe
Prezentowany Arex miał zbiornik 6000 l i belkę Twin Force o szerokości roboczej 30 m. W porównaniu ze starszymi opryskiwaczami samojezdnymi Hardi zmienił się przede wszystkim układ maszyny.
– Całkowicie został zmieniony koncept maszyny samojezdnej i silnik został przeniesiony na sam tył – wyjaśniał Koronowski.
Z przodu znajduje się kabina, za nią zbiornik, a z tyłu silnik Cummins o mocy 310 KM. Podczas testów jednostka pracowała przy około 1400-1450 obr./min. Jak tłumaczył Koronowski, przedział ten pozwala uzyskać maksymalną wydajność systemu powietrznego Twin. Przy tych obrotach podczas wcześniejszych jazd osiągnął nawet 24,5 km/h, zastrzegając jednak, że nie jest to prędkość do wykonywania zabiegów.
Arex ma hydraulicznie regulowany rozstaw kół 2-3 m i prześwit 1,6 m. Każde koło jest niezależnie zawieszone na poduszce pneumatycznej. Kabina wraz z dżojstikiem i częścią przełączników pochodzi od Claasa. Belkę można automatycznie rozłożyć lub złożyć jednym poleceniem.
Strefę obsługi wyposażono w opuszczany moduł Smart Filler, natomiast za sterowanie układem cieczowym odpowiada Fluid Box. Zastosowano również Dynamic Fluid 4. Codzienną obsługę ułatwia dostęp do punktów kontroli oleju silnikowego i hydraulicznego oraz poziomo umieszczonej chłodnicy, którą można unieść do czyszczenia.