Aktualności

Hardi Arex z systemem Twin na pokazie w gospodarstwie

Data publikacji:

106 ha w jednym kawałku, ale też pola mające zaledwie 1-3 ha. Łącznie około 850 ha rozmieszczonych na blisko 80 działkach, a część areału ponad 40 km od gospodarstwa. W takich warunkach Szymon Kiersnowski z Kiersnowa na Podlasiu wypracował własne wymagania wobec techniki ochrony roślin. Przez sześć sezonów pracował opryskiwaczem Hardi z systemem Twin, później potrzeba opryskiwacza samojezdnego skierowała go do innej marki. O rękawie jednak nie zapomniał. Dlatego pokaz nowego samojezdnego Hardi Arex, zorganizowany na przełomie września i października w jego gospodarstwie, był czymś więcej niż prezentacją nowej maszyny.

    Hardi Arex z systemem Twin na pokazie w gospodarstwie

Największa działka w gospodarstwie Kiersnowskiego ma 106 ha i nie stoi na niej ani jeden słup. Na drugim końcu skali są pola mające 2-3 ha; 1,6 ha czy nawet tylko 1 ha. Około 100 ha leży 42 km od gospodarstwa, kolejne 100 ha - 36 km od bazy. Przy takim układzie gruntów opryskiwacz musi być wydajny na dużych areałach, ale również sprawny na małych kawałkach.

Kiersnowski rozważał nawet tworzenie baz bliżej najbardziej oddalonych pól. Z czasem uznał jednak, że przy wydajności współczesnych maszyn więcej zyska, organizując zabiegi bezpośrednio z gospodarstwa. 

– Wolę dwa razy obrócić, zrobić „stówkę” w ciągu dnia, ale zrobić to prosto z gospodarstwa – mówi.

W Kiersnowie pracowały wcześniej dwa zaczepiane opryskiwacze Hardi Commander - jeden z systemem Twin, drugi bez niego. Maszynę ze wspomaganiem powietrznym rolnik użytkował przez sześć sezonów. Choć od tamtego czasu zmieniła się technika w gospodarstwie, właśnie doświadczenia z Twin pozostały punktem odniesienia. 

– Rękaw ciągle jest zawsze w pamięci. Samo przeciwdziałanie efektowi wiejącego wiatru to jest dla mnie połowiczna zaleta. Niemniej istotne jest pokrycie i możliwość redukowania dawek środków i wody – podkreśla.

Według jego doświadczeń w tradycyjnym oprysku dla uzyskania satysfakcjonującego pokrycia potrzebował około 150 l/ha wody. Z systemem Twin pracował przy 75 l/ha, jednocześnie ograniczając dawkę środków ochrony roślin o około 20%. 

– Z rękawem przy 75 l wody, czyli dokładnie połowie, pokrycie mamy o 100% lepsze niż przy 150 l w tradycyjnym zabiegu. A chemia minus 20%. Tak robiłem – wspomina rolnik.

Kiersnowski obserwował przy tym więcej cieczy pod liśćmi. Podobny efekt widział podczas odchwaszczania kukurydzy, gdzie krople docierały do chwastów znajdujących się pod rośliną uprawną. Są to jego doświadczenia z własnego gospodarstwa, a nie deklarowane parametry systemu Twin.

Dlaczego więc Hardi wyjechało?

O rezygnacji z opryskiwacza zaczepianego nie zdecydowała jakość aplikacji, lecz struktura gospodarstwa.

– Opryskuję 850 ha. Przy bardzo wielu działkach trzeba było w końcu przejść na „samojazda”. Na mniejszych działkach poprzez manewry ciągnika z opryskiwaczem sporo się niszczy – tłumaczy Kiersnowski.

W gospodarstwie pojawił się samojezdny Fendt Rogator z belką 36 m. O wyborze zdecydowały wówczas przede wszystkim funkcjonalność i serwis. Maszyna pracuje obecnie szósty sezon, wykonując zabiegi ochrony roślin i aplikację RSM. Gdy jednak rozmowa schodzi wyłącznie na sposób nanoszenia cieczy, odpowiedź gospodarza jest krótka: – Jeśli chodzi o efektywność samego zabiegu chemicznego, czyli tego, co się dzieje z tyłu - tylko rękaw.

Dlatego nowy opryskiwacz samojezdny marki Hardi wyposażony w Twin wzbudził jego zainteresowanie. Testowy Arex, który na przełomie września i października pojawił się w Kiersnowie, miał już około 4000 ha przebiegu. Jeszcze dzień przed pokazem wykonał około 200 ha w jednym z gospodarstw w Wielkopolsce. 

– To jest maszyna, która dla nas ma zrobić jak najwięcej hektarów – mówił Szymon Koronowski, specjalista ds. wsparcia technicznego i prezentacji w firmie Hardi Polska.

Arex - Twin w nowym samojeździe

Prezentowany Arex miał zbiornik 6000 l i belkę Twin Force o szerokości roboczej 30 m. W porównaniu ze starszymi opryskiwaczami samojezdnymi Hardi zmienił się przede wszystkim układ maszyny. 

– Całkowicie został zmieniony koncept maszyny samojezdnej i silnik został przeniesiony na sam tył – wyjaśniał Koronowski.

Z przodu znajduje się kabina, za nią zbiornik, a z tyłu silnik Cummins o mocy 310 KM. Podczas testów jednostka pracowała przy około 1400-1450 obr./min. Jak tłumaczył Koronowski, przedział ten pozwala uzyskać maksymalną wydajność systemu powietrznego Twin. Przy tych obrotach podczas wcześniejszych jazd osiągnął nawet 24,5 km/h, zastrzegając jednak, że nie jest to prędkość do wykonywania zabiegów.

Arex ma hydraulicznie regulowany rozstaw kół 2-3 m i prześwit 1,6 m. Każde koło jest niezależnie zawieszone na poduszce pneumatycznej. Kabina wraz z dżojstikiem i częścią przełączników pochodzi od Claasa. Belkę można automatycznie rozłożyć lub złożyć jednym poleceniem.

Strefę obsługi wyposażono w opuszczany moduł Smart Filler, natomiast za sterowanie układem cieczowym odpowiada Fluid Box. Zastosowano również Dynamic Fluid 4. Codzienną obsługę ułatwia dostęp do punktów kontroli oleju silnikowego i hydraulicznego oraz poziomo umieszczonej chłodnicy, którą można unieść do czyszczenia.

6000 l wystarczy. Belka musi mieć 36 m

Pokazowa konfiguracja nie odpowiadała w pełni potrzebom gospodarstwa, ale problemem nie była pojemność zbiornika. – „Szóstka” nam wystarcza – mówi Kiersnowski.
Przy 100 l/ha zbiornik pozwala wykonać 60 ha. Przy zabiegach wieczornych i mniejszej ilości cieczy rolnik zakłada możliwość wykonania około 100 ha. Większej pojemności potrzebowałby przede wszystkim przy RSM. Zmieniłby natomiast belkę - z pokazowych 30 m na 36 m, bo do takiej szerokości dostosowane jest gospodarstwo.

Większym znakiem zapytania pozostaje dojrzałość samej konstrukcji. Kiersnowski ma doświadczenia z pierwszymi seriami nowych maszyn, dlatego nie chce uczestniczyć w dopracowywaniu kolejnego produktu podczas codziennej pracy. Szczególnie że opryskiwacz, podobnie jak kombajn, jest maszyną, której nie ma czym szybko zastąpić. 

– Maszyny, które są w ilości jednej sztuki, czyli kombajn i opryskiwacz, staram się często zmieniać, bo to już nie może zawodzić – wyjaśnia.

Dlatego na pytanie o prezentowanego Arexa odpowiada bez dyplomacji:

– Ja prototypów nie lubię. Nie oznacza to jednak braku zainteresowania. – Po małych poprawkach, a ich tu dużo nie trzeba, będziemy rozmawiać – dodaje.

Te dwa zdania najlepiej podsumowują pokaz w Kiersnowie. Rolnik kilka lat temu zrezygnował z ciąganego Hardi, ponieważ gospodarstwo potrzebowało „samojazda”. Nie zrezygnował natomiast z przekonania do Twin. Arex po raz pierwszy daje możliwość połączenia obu tych wymagań.

Czy Hardi wróci więc do Kiersnowa na stałe? Najpierw seryjna maszyna musi udowodnić, że jest gotowa na 850 ha rozrzuconych po blisko 80 działkach. Jedno już wiadomo - technologia, która może zdecydować o jej szansach, jest tutaj dobrze znana. – Rękaw ciągle jest w pamięci.

Grzegorz Antosik

Grzegorz Antosik

Redaktor naczelny atr express

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

YouTube atrexpress

zobacz więcej

Valtra Serie N 135 w rodzinnym gospodarstwie Państwa Pszonka! #valtra #atrexpress #rolnictwo


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Pokaz systemu TIM w Braszowicach!


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Bądź na bieżąco! Zapisz się do newslettera