Kombajn rotorowy Case IH
Za zbiór zbóż w gospodarstwie odpowiada obecnie kombajn Case IH Axial-Flow 6150 wyposażony w rotorowy system młócenia oraz heder o szerokości 7,5 m. Maszyna zastąpiła wcześniej użytkowanego Claas Lexion 460, który przez wiele lat był podstawowym kombajnem pracującym na polach gospodarstwa.
Decyzja o zmianie była w dużej mierze konsekwencją rosnącej liczby drobnych awarii starszej maszyny, które zaczęły utrudniać organizację pracy w najbardziej intensywnym okresie sezonu.
– Lexion jeszcze dawał radę pod względem wydajności, ale z czasem było coraz więcej drobnych awarii. W żniwa pojawiały się różne drobiazgi - kabel, czujnik, coś przestawało działać. Doszliśmy do wniosku, że potrzebujemy po prostu nowej maszyny – mówi rolnik.
Ostatecznie wybór padł na konstrukcję rotorową Case IH, która w opinii właściciela gospodarstwa wyróżnia się przede wszystkim prostotą budowy. Kombajn został dostarczony przez firmę Agro-Rami, autoryzowanego dilera marki Case IH w regionie, która odpowiadała również za przygotowanie maszyny do pracy w gospodarstwie.
Jednym z argumentów przemawiających za wyborem tej technologii była właśnie nieskomplikowana konstrukcja układu młócącego.
– Po otwarciu osłon widać, że tam jest bardzo dużo miejsca. Nie ma wielu pasów ani skomplikowanych mechanizmów. To jest konstrukcja stosunkowo prosta, a przy tym bardzo wydajna – wyjaśnia rolnik.
Rotorowy system młócenia początkowo budził jednak pewne obawy, szczególnie w kontekście jakości słomy wykorzystywanej w chlewniach. W gospodarstwie stosowana jest bowiem płytka ściółka, dlatego struktura słomy ma istotne znaczenie w codziennej pracy.
– Po rotorze słoma jest bardziej pocięta i zbita. Na początku pracownicy narzekali, że gorzej się ją rozściela. Potem okazało się, że wystarczy ją rozgarnąć ładowarką i problem znika – mówi rolnik.
Dziś kombajn Case IH pracuje już kolejny sezon i - jak podkreśla właściciel gospodarstwa - w pełni odpowiada potrzebom gospodarstwa o powierzchni około 500 ha. W połączeniu z hederem o szerokości 7,5 m pozwala sprawnie realizować zbiór zbóż, a prosta konstrukcja ułatwia obsługę serwisową i codzienną eksploatację maszyny w intensywnym okresie żniw.
Dobre bo polskie
Aby zaś równie sprawnie zająć się zbiorem kukurydzy, niezbędna jest sprawna przystawka - w tym przypadku „pierwsze skrzypce” odgrywa ośmiorzędowe urządzenie firmy Emmarol. Zakup przystawki był w dużej mierze spontaniczny.
– Zadzwoniłem do firmy i nawet nie patrzyłem na inne przystawki. Wtedy miałem taką „zajawkę”, żeby wszystko było polskie. Zamówiliśmy i okazało się, że to była dobra decyzja – wspomina rolnik.
Maszyna rozpoczęła pracę na powierzchni około 300 hektarów kukurydzy rocznie, co w praktyce oznacza intensywne wykorzystanie maszyny w czasie kampanii zbiorów. W trakcie pierwszych sezonów użytkowania pojawiło się również kilka doświadczeń, które pozwoliły lepiej poznać specyfikę jej pracy. Wraz z zakupem nowego kombajnu pojawiła się kwestia dopasowania starej przystawki do maszyny Case IH. Koszt adaptacji wynosił około 15 tys. zł, dlatego zapadła decyzja o zakupie nowej przystawki. Tym bardziej, że producent ze Słupska na bieżąco reaguje na sygnały z rynku wprowadzając w kolejnych latach ulepszenia konstrukcyjne wynikające z doświadczeń użytkowników.
– Starą sprzedaliśmy za około 130 tys. zł, a nowa kosztowała około 180 tys. zł. Po przeliczeniu różnica była na tyle niewielka, więc zdecydowaliśmy się na nową maszynę – wyjaśnia rolnik.
W opinii właściciela gospodarstwa jednym z mocnych punktów producenta jest również organizacja obsługi serwisowej. Regularne przeglądy wykonywane są bezpośrednio przez przedstawicieli fabryki, co pozwala utrzymać maszynę w dobrej kondycji przed kolejnymi sezonami zbiorów.
– Fabryka sama dzwoni do mnie co roku i umawia przegląd. Przyjeżdżają, rozbierają przekładnie, wymieniają olej i regulują całą przystawkę – mówi rolnik.
Dziś przystawka Emmarol jest jednym z ważniejszych elementów technologii zbioru kukurydzy w gospodarstwie. W połączeniu z dużą powierzchnią uprawy tej rośliny oraz intensywną produkcją zwierzęcą stanowi istotny element sprawnie funkcjonującego systemu produkcji roślinnej i paszowej.
Szukanie rozwiązań zamiast problemów
W opinii Wiktora Szejnera współczesne rolnictwo wymaga przede wszystkim otwartości na zmiany i ciągłego poszukiwania nowych rozwiązań.
– Gospodarstwa, które będą się rozwijały i szukały wiedzy, znajdą sposób na funkcjonowanie. Najważniejsze jest szukanie rozwiązań, a nie problemów – podsumowuje rolnik.