Mogło być gorzej
Piotr Cebeliński z SaMASZ-u podkreśla, że dobra relacja z rolnikami i dealerami to podstawa działania firmy. Bezpośredni kontakt – wizyty, rozmowy, wspólna praca –pozwala lepiej poznać potrzeby użytkowników:
– Nie chcemy, by rolnicy widzieli w nas tylko sprzedawców. Zależy nam, by postrzegali nas jako firmę, która słucha i odpowiada na realne potrzeby.
Firma zatrudnia doradców techniczno-handlowych, którzy dobierają maszyny pod konkretne warunki gospodarstw, a nie tylko według dostępności magazynowej. Cebeliński zaznacza, że klient oczekuje sprzętu dostosowanego do areału, rodzaju łąk i zasobów pracy.
Mimo trudności geopolitycznych i rynkowych SaMASZ ocenia rok 2025 pozytywnie. Dobre nastroje przekładają się na zamówienia:
– Nasi dilerzy sprzedali praktycznie wszystko, co mieli na placach. W pewnym momencie nie mogliśmy im dostarczyć wystarczającej liczby maszyn, bo nie nadążaliśmy z produkcją.
Przyznaje, że ograniczenie produkcji w poprzednich latach oraz problemy u dostawców komponentów utrudniają odbudowę łańcucha dostaw, ale firma stara się elastycznie reagować na popyt. Jakość, dwuletnia gwarancja, serwis i dostępność części wspierają sprzedaż:
– Nie wszystko działa idealnie, ale 99% klientów obsługujemy sprawnie – twierdzi Cebeliński.
Dyrektor SaMASZ-u również zauważa, że rolnicy coraz częściej wybierają maszyny o dużej wydajności, które pozwalają szybko wykonać pracę w krótkich oknach pogodowych:
– Aura jest nieprzewidywalna. Trzeba działać sprawnie, zebrać paszę zanim spadnie deszcz. Dlatego popularne są zgrabiarki dwukaruzelowe i zestawy trójkosiarkowe z taśmami.
Na strukturę sprzedaży coraz mocniej wpływa zmiana mody, czyli stopniowe odchodzenie od pras i belowania na rzecz zbioru do przyczep lub magazynowania paszy w pryzmach i rękawach.