Spójrzmy najpierw na rynek ciągników rolniczych.
– Zauważalny był wzrost zainteresowania ciągnikami używanymi. Wysoki popyt oraz bardzo niska podaż spowodowały jednak znaczny skok cen używek. Od jakiegoś czasu rynek na ciągniki, zarówno nowe, jak i z drugiej ręki, praktycznie się skończył, w efekcie czego ceny spadają i są dziś znacznie niższe niż w szczycie – tłumaczy Kamil Mitura, dyrektor sprzedaży w firmie Techmlek, który w 2024 r. wieszczy jednak spadek sprzedaży aż o 30%.
– W 2023 r. sprzedaliśmy około 120 sztuk ciągników, co jednak w dużej mierze było zasługą zamówień z 2022 realizowanych w zeszłym roku. Teraz jeśli chodzi o nowe zamówienia, sytuacja jest naprawdę bardzo zła. Powodem do optymizmu jest jedynie zwiększenie przez nas obszaru działania o 10 powiatów z terenu województw świętokrzyskiego i podkarpackiego, przez co tegoroczną sprzedażą może uda nam się powtórzyć wynik z zeszłego roku – dodaje Kamil Mitura.
A konsekwencją tego stanu rzeczy są bardzo wysokie stany magazynowe, których utrzymanie wiąże się ze znacznie wyższymi kosztami (w przypadku firmy Techmlek finansowanie stanów magazynowych stanowi już 8% wszystkich kosztów).
– Towar stoi na placu, próbujemy obniżać ceny maszyn, mobilizujemy handlowców do wytężonej pracy. I choć na papierze styczeń dla marki Kubota i firmy Techmlek wyglądał całkiem przyzwoicie – zarejestrowaliśmy 9 ciągników o mocy powyżej 60 KM, ale po pierwsze, to w dużej mierze stare zamówienia, a po drugie – obecnie portfel zamówień jest już cieniutki – przekonuje dyrektor sprzedaży Techmleku.
Ambitne plany
Mimo słabej koniunktury, firma Techmlek nie przestaje inwestować.
– Poprzednio czarnym rokiem dla rolnictwa był rok 2016, kiedy wybudowaliśmy naszą siedzibę główną. W tym roku zaś, też niełatwym, zaczęliśmy prace projektowe w naszym oddziale w Hrubieszowie i w Sadowiu, w województwie świętokrzyskim, gdzie chcemy rozpocząć budowę w 2025 r. – mówi Kamil Mitura.
Dodaje przy tym, iż przedsiębiorstwo stawia także na rozwój w innych obszarach działalności, ze szczególnymi uwzględnieniem sprzedaży maszyn budowlanych.
– Sprzedaż mini- i midi-koparek Kuboty zajmuje dziś już około 10% naszego biznesu maszynowego – to ponad 30 sztuk rocznie. Chciałbym jednak, aby w ciągu najbliższych 3 lat urósł do 25-30% - chcemy sprzedawać w granicach 100 koparek rocznie. Wiąże się to też ze zmianami w naszym asortymencie – w ubiegłym roku zakończyliśmy współpracę z firmą DeLaval – wyjaśnia dyrektor Mitura.
Z punktu widzenia prowadzonego biznesu coraz większe znaczenie ma obsługa posprzedażowa.
– W tym roku serwis i sprzedaż części pokrywają nam praktycznie 50% całości kosztów. Rozwijamy naszą działalność w tym zakresie czego przykładem jest coraz lepsza sprzedaż w sklepie partnerskim Granit znajdującym się w Hrubieszowie. Szukamy przychodów gdzie się da, np. urealniając stawki za serwis – przekonuje Kamil Mitura.
– Mam nadzieję, że wejdziemy suchą stopą w drugie półrocze, bo województwo lubelskie to przede wszystkim teren dotacyjny, a w 2023 r. mieliśmy za sobą 4 nabory wniosków, na które zrobiliśmy mnóstwo ofert. Należy spodziewać się w końcu podpisywania umów. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że ustąpi tak duża niepewność, jaka obecnie króluje u naszych klientów – kończy.