– Taka głowica to inwestycja, która pozwala zastąpić dwóch, a nawet trzech pracowników wykonujących na co dzień zadania w bezpośrednim otoczeniu maszyny. To realna oszczędność, która w obecnych warunkach rynkowych – przy niedoborze wykwalifikowanej siły roboczej – ma szczególne znaczenie. Szacujemy, że inwestycja zwraca się w ciągu 12–18 miesięcy. Operator zyskuje większe możliwości działania bez konieczności opuszczania kabiny. Mniejsza liczba ruchów maszyny oznacza oszczędność czasu, paliwa oraz mniejsze zużycie sprzętu. Praca staje się po prostu bardziej komfortowa, bezpieczna i szybsza – a nie oszukujmy się, operator ma przy tym też sporo frajdy – wyjaśnił.
Coraz liczniejsza kadra
Firma konsekwentnie rozbudowuje swój zespół w Polsce. Jeszcze kilka lat temu działał tylko jeden przedstawiciel, dziś jest zaś już czterech, a wkrótce dołączy piąty, odpowiedzialny za wsparcie serwisowe i współpracę z dilerami. – Szukamy lokalizacji na siedzibę, magazyn i biuro. Chcemy mieć na miejscu najpopularniejsze modele tiltrotatorów, szybkozłącza, narzędzia robocze i magazyn części zamiennych, aby skrócić czas realizacji z 4–6 tygodni do zaledwie kilku dni – powiedział Marcin Tomczyk. – To pozwoli też naszym partnerom ograniczyć konieczność budowania własnych zapasów.
Steelwrist pozytywnie ocenia perspektywy rozwoju w naszym kraju.
– Polska gospodarka dynamicznie się rozwija, realizowanych jest wiele inwestycji, a rynek ma duży potencjał dla naszych produktów. Dlatego firma chce inwestować tutaj swój kapitał – powiedział Tomczyk.
Zapytany o aktualną sytuację w branży budowlanej, zaznaczył, że po rekordowym 2024 roku rynek się ustabilizował. – Nie jest źle. Sprzedaż utrzymuje się na stabilnym poziomie, a nasze wyniki w dużej mierze zależą od sprzedaży koparek przez dilerów. Na razie nie obserwujemy spadków – i oby tak zostało – wyjaśnił.