Według danych brytyjskiego stowarzyszenia AEA w 2025 r. zarejestrowano jedynie 8791 nowych ciągników. Szczególnie mocno spadła sprzedaż modeli o mocy powyżej 240 KM - niemal o 1/3. To sygnał, że gospodarstwa nastawione na produkcję roślinną ograniczają inwestycje i odkładają zakup sprzętu. Trudna sytuacja dotknęła także dilerów maszyn rolniczych. Badanie branżowe wykazało, że ponad połowa sprzedawców zanotowała niższe obroty niż rok wcześniej. Wysokie koszty energii, pracy i finansowania zbiegły się z nadmiernymi stanami magazynowymi. Po odbudowie produkcji po pandemii na rynku pojawiło się więcej maszyn, niż byli w stanie kupić rolnicy. Wielu dilerów rozpoczęło więc wyprzedaże zapasów, co dodatkowo obniżyło ceny i marże.
Problemy pogłębił Brexit. Wcześniej Wielka Brytania eksportowała wiele używanych maszyn do Europy Wschodniej. Obecnie handel stał się bardziej kosztowny i skomplikowany administracyjnie z powodu nowych wymogów oraz certyfikatów fitosanitarnych. Na kondycję gospodarstw wpływa również pogoda. Po okresie suszy przyszły wyjątkowo mokre miesiące. Nadmierne opady utrudniły prace polowe, skróciły okna agrotechniczne i zwiększyły zużycie maszyn pracujących w błocie. Szczególnie mocno odczuwają to firmy usługowe.
Rządowy raport przygotowany przez Minette Batters wskazuje, że połowa brytyjskich gospodarstw nie osiąga dochodów pozwalających utrzymać rodzinę. Coraz większe znaczenie mają więc przychody pozarolnicze: wynajem budynków, turystyka czy organizacja eventów. To oznacza, że środki na zakup nowych maszyn pozostaną ograniczone także w najbliższych latach.