Wywiady Aktualności

Korbanek analizuje rynek - chińskie marki, automatyzacja i dotacje

Data publikacji:

Widoczna obecność producentów z Chin na targach Agritechnica to nie chwilowa ciekawostka, lecz sygnał głębszych zmian na rynku maszyn rolniczych. O tym, dlaczego nie jest to „zalanie rynku”, jak marka Aupax wpisuje się w najważniejsze segmenty mocy w Polsce oraz czego rolnicy naprawdę oczekują w 2026 roku, mówi Paweł Korbanek, prezes zarządu spółki Korbanek.

    Korbanek analizuje rynek - chińskie marki, automatyzacja i dotacje

Na listopadowych targach Agritechnica w Hanowerze szczególnie widoczne były stoiska producentów chińskich. Czy to początek ofensywy marek z Chin na rynku polskim?

To bardziej „ofensywa etapowa” niż nagłe zalanie rynku - to wygląda na początek realnej ofensywy marek z Chin (i szerzej: Azji) w Polsce - ale prowadzonej przez lokalnych partnerów i w segmentach, gdzie przewaga cena/jakość jest najbardziej odczuwalna.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz to: szybszy wzrost w segmentach wrażliwych cenowo - mniejsze/średnie moce, komunalne, specjalistyczne, kompaktowe maszyny, mini-budowlane, rozszerzanie sieci dilerów i serwisu, stopniowe wchodzenie do bardziej wymagających segmentów

Rośnie oferta produktowa ciągników Aupax. Na ile jest ona dziś dostosowana do wymogów naszego rynku?
 

ferta ciągników Aupax jest dopasowana i to całkiem dobrze, jeśli patrzymy przede wszystkim na najpopularniejszy segment mocy, którym w 2025 r. był przedział 71-100 KM. W samym „sweet spocie” rynku są modele: Aupax 3075/4090/4100 o mocy 75, 90 i 100 KM. To daje sensowny wybór dla mniejszych i średnich gospodarstw, gospodarstw mieszanych, prac pomocniczych/drugiego ciągnika, części zastosowań komunalnych i specjalistycznych.

Sukcesywnie rośnie średnia moc sprzedawanych ciągników oraz przedział mocy powyżej 200 KM. W jaki sposób chcecie Państwo zaznaczać swoją obecność w tym obszarze?

To bardzo ważny kierunek, ale warto doprecyzować jedną rzecz: w danych za 2025 r. nie widać wzrostu średniej mocy rok do roku - średnia moc nowych rejestracji wyniosła 133,8 KM vs 140,7 KM w 2024 r., a segment >200 KM urósł tylko symbolicznie (ok. +1%). Jednocześnie to nadal segment strategiczny, bo dotyczy największych gospodarstw i wysokowartościowych inwestycji. Chcemy zaznaczać obecność w segmencie >200 KM poprzez wejście modelem Aupax 7000/7240 i równoległe budowanie przewagi w obszarze serwisu, części oraz realnego dopasowania maszyny do warunków pracy dużych gospodarstw w Polsce.

Od zeszłego roku pokazujecie w kraju kombajny Aupax - na ile dziś jest to produkt skrojony pod potrzeby polskich rolników?

Na dziś kombajny Aupax są dobrze dopasowane do części rynku kombajnów w Polsce. To ważne rozróżnienie.
Co za tym przemawia? Pozycjonowanie w segmencie, który szuka rozsądnego progu wejścia. To dziś kluczowe, bo rynek kombajnów jest osłabiony, a decyzje inwestycyjne są bardziej ostrożne niż kilka lat temu. Parametry użytkowe wystarczają dla dużej części gospodarstw. Nie jest to sprzęt budowany pod największe areały i maksymalną wydajność, ale właśnie dlatego może trafiać tam, gdzie liczy się bilans koszt-efekt. Poza tym dopasowanie do warunków lokalnych - robiliśmy testy w Polsce, maszyny mają doposażenie „pod nasz rynek”. Aupax może być sensowną odpowiedzią na konkretną lukę: potrzeby gospodarstw, które chcą nowej maszyny w bardziej racjonalnym budżecie. O tym, czy projekt zyska trwałą pozycję, zdecydują przede wszystkim referencje z pola, niezawodność i zaplecze serwisowe.

Wśród głównych czynników wpływających na rynek maszyn rolniczych są m.in. - coraz większy problem niedoboru siły roboczej oraz automatyzacja produkcji rolnej. Jak te czynniki wpływają na strukturę sprzedaży w poszczególnych grupach maszyn?

Niedobór siły roboczej i automatyzacja bardzo wyraźnie zmieniają dziś strukturę sprzedaży maszyn towarzyszących: rośnie popyt na konfiguracje, które zwiększają wydajność hektarową, ograniczają liczbę przejazdów i zmniejszają zależność od doświadczenia operatora. Oznacza to przesunięcie z wersji podstawowych w stronę maszyn o większych szerokościach roboczych i bogatszym wyposażeniu - z ISOBUS, GPS, automatyką sekcji, kontrolą dawki i funkcjami wspierającymi ustawienie oraz powtarzalność pracy.
W opryskiwaczach widać to w rosnącym zainteresowaniu większymi belkami i zbiornikami oraz wyposażeniem typu: automatyczne prowadzenie belki, kontrola sekcji/dysz i precyzyjna regulacja dawki; klient kupuje dziś nie tylko litry pojemności, ale przede wszystkim ograniczenie nakładek i oszczędność czasu. W siewnikach rośnie znaczenie napędów elektrycznych aparatów wysiewających, zmiennego dawkowania, zamykania sekcji i zestawów uprawowo-siewnych, które pozwalają wykonać więcej pracy jednym przejazdem. Z kolei w maszynach zielonkowych częściej wybierane są zestawy o większej szerokości roboczej, bo kluczowe staje się dziś pytanie: ile hektarów lub ton paszy można zebrać w krótkim oknie pogodowym przy ograniczonej liczbie operatorów.

Ostatnio realizowane przez ARiMR działania wygenerowały duży popyt np. na opryskiwacze polowe, rozsiewacze nawozów czy rozwiązania w zakresie rolnictwa precyzyjnego. Na ile według Pana jest to trwałe zjawisko na rynku?

To jest zjawisko trwałe co do kierunku, ale cykliczne co do dynamiki. Programy ARiMR bardzo wyraźnie przyspieszają decyzje zakupowe i powodują skokowy popyt - szczególnie w grupach takich jak opryskiwacze, rozsiewacze czy rozwiązania precyzyjne - ale po zakończeniu naboru rynek zwykle się normalizuje. W praktyce dotacje nie tworzą trendu od zera, tylko przyspieszają to, co i tak wynika z ekonomiki gospodarstw.
Trwałość tego trendu wynika z presji kosztowej i kadrowej, a nie wyłącznie z dopłat. Rolnicy coraz częściej inwestują w technologie, które ograniczają nakładki, poprawiają precyzję aplikacji i pozwalają wykonać więcej pracy w krótszym czasie. To dobrze wpisuje się także w to, iż ARiMR i MRiRW wprost promują rozwiązania cyfrowe i integrację maszyn z systemami zarządzania gospodarstwem.
Dlatego trwałe będzie przede wszystkim przesunięcie struktury sprzedaży: od wersji podstawowych do wersji lepiej wyposażonych. Nawigacja, automatyka sekcji, ISOBUS, kontrola dawki czy elementy zarządzania danymi będą coraz częściej standardem w decyzji zakupowej, nawet jeśli skala zakupów w danym roku będzie falować wraz z naborami i sytuacją dochodową gospodarstw.

A jakie sygnały płyną w 2026 r. od Waszych klientów końcowych? 

Z naszych rozmów z klientami w br. płynie przede wszystkim sygnał ostrożnego pragmatyzmu. Rolnicy nadal inwestują, ale decyzje są dziś bardziej selektywne: dłużej analizują opłacalność, częściej etapują zakupy i wyraźnie mocniej patrzą na płynność finansową gospodarstwa niż jeszcze kilka lat temu. Wpływa na to m.in. słabsza opłacalność części produkcji i duża niepewność cenowa na rynkach rolnych.
Jednocześnie nie widzimy zatrzymania rynku, tylko raczej jego większą ostrożność i cykliczność. Dane rejestracyjne za styczeń 2026 r. pokazują słabszy początek roku (496 nowych ciągników, poniżej średniej 12-miesięcznej i -22% r/r), ale jednocześnie w ujęciu kroczącym 12 miesięcy rynek nadal był wyraźnie wyżej niż rok wcześniej (+23%). To potwierdza, że klienci nie tyle rezygnują z inwestycji, co przesuwają decyzje w czasie i wybierają je bardziej punktowo.
Oznacza to dziś dwa równoległe zachowania zakupowe: ostrożność w dużych wydatkach, ale gotowość do zakupu tam, gdzie maszyna lub technologia daje szybki efekt ekonomiczny: oszczędność czasu, paliwa, nawozu czy pracy operatora. Duże znaczenie ma też kalendarz naborów i dostępność wsparcia - ARiMR opublikowała harmonogram naborów na 2026 r., więc wielu klientów planuje decyzje właśnie pod konkretne okna aplikacyjne.

Jakiego scenariusza należy zatem się spodziewać na rynku ciągników rolniczych w br.? Jakie są Pana oczekiwania, jeśli chodzi o markę Aupax?

Zakładam scenariusz ostrożnej stabilizacji, ale z dużą zmiennością miesiąc do miesiąca. W 2026 r. o wyniku rynku zdecydują przede wszystkim: opłacalność produkcji, dostępność finansowania oraz kalendarz naborów. To oznacza, że możemy mieć nierówne kwartały, nawet jeśli cały rok finalnie nie będzie słaby.
Jeśli chodzi o strukturę popytu, spodziewałbym się utrzymania mocnego znaczenia segmentów popularnych mocy, zwłaszcza 70-100 KM, przy jednoczesnym dalszym zainteresowaniu maszynami większymi w gospodarstwach towarowych.  W przypadku marki Aupax nasze oczekiwania na 2026 r. są rozwojowe, ale realistyczne: stawiamy na systematyczne budowanie udziału, a nie na skok za wszelką cenę. Rdzeń oferty jest dziś dobrze ustawiony pod rynek polski - od segmentów kompaktowych i komunalnych, przez ciągniki 55-100 KM, po modele średniej mocy - a równolegle pokazujemy kierunek rozwoju w stronę wyższych mocy, czego przykładem jest model 7000/7240 (240 KM).
W Aupax na ten rok oczekuję wzrostu szybszego niż rynek, ale budowanego przede wszystkim na referencjach, serwisie i dopasowaniu do konkretnych zastosowań. Marka jest już widoczna w rejestracjach, zwłaszcza w segmentach mniejszych i średnich mocy - i to jest naturalny punkt wyjścia do dalszej ekspansji. Mamy silne zaplecze logistyczne, części dla linii Weichai Lovol/Arbos/Aupax oraz pełnimy rolę centrum dystrybucyjnego oraz szkoleniowego w Europie - i właśnie to, moim zdaniem, będzie jednym z kluczowych argumentów sprzedażowych w 2026 roku.

Dziękujemy za rozmowę.

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

YouTube atrexpress

zobacz więcej

Pokaz opryskiwacza HARDI AEON CENTURAline


W chwili otwarcia wideo, YouTube wyśle pliki cookie. Polityka prywatności YouTube

Pokaz robota autonomicznego - NAIO ORIO


W chwili otwarcia wideo, YouTube wyśle pliki cookie. Polityka prywatności YouTube

Bądź na bieżąco! Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Boomgaarden Medien Sp. z o.o. treści marketingowych (newsletter) za pośrednictwem poczty elektronicznej w tym informacji o ofertach specjalnych dotyczących firmy Boomgaarden Medien Sp. z o.o. oraz jej kontrahentów.