Podczas kwietniowego posiedzenia komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego, Lech Kołakowski, wiceminister rolnictwa zwrócił uwagę, iż w ub. roku 42% importu nawozów pochodziło z Rosji i Białorusi. Ich pozyskanie z alternatywnych źródeł będzie „dużym wyzwaniem”.
W efekcie dostępność nawozów może się jeszcze pogorszyć, zaś spadek cen jest na razie mało prawdopodobny. Warto jednak dodać, że dwaj najwięksi krajowi producenci - Grupa Azoty i Anwil, w przeciwieństwie do wielu innych europejskich konkurentów, kontynuowali produkcję pomimo drastycznego wzrostu cen gazu ziemnego.