Jak Pan ocenia obecną sytuację na rynku techniki ochrony roślin?
Jesteśmy w trudnym okresie, co wynika z ogólnej sytuacji na rynku maszyn rolniczych i jest związane również z sezonowością. Mamy kontakty z wieloma producentami opryskiwaczy w Polsce, którym dostarczamy nasze komponenty, zarówno rozpylacze Lechler, jak i elektronikę Müller, i obserwuję, że wszyscy raczej się przygotowują do sprzedaży wiosennej. Dlatego trudno jest przewidzieć precyzyjnie skalę sprzedaży. PROW w tym wypadku też nie daje pełnego obrazu, bo zwłaszcza duże gospodarstwa najczęściej kupują opryskiwacze bez tego wsparcia, więc rynek pozostaje niewiadomą.
Duże gospodarstwa są zainteresowane zaawansowaną techniką ochrony. Czy rynek zmierza zatem w kierunku coraz bardziej profesjonalnej oferty?
Na pewno profesjonalne maszyny kupowane przez większe gospodarstwa są coraz lepiej wyposażone i to widać, także jeśli chodzi o rozpylacze czy elektronikę. Jest coraz więcej zapytań o rozpylacze z najwyższej półki, najbardziej precyzyjne czy trwałe, to samo dotyczy systemów sterowania opryskiwaczem. Zwykły komputer, utrzymujący stałą dawkę przy zmiennej prędkości, okazuje się niewystarczającym rozwiązaniem, powoli standardem staje się system Isobus, który coraz bardziej wkracza również do polskich opryskiwaczy. Wszystkie profesjonalne maszyny są praktycznie już w standardzie wyposażone w Isobus. Po części wynika to z faktu, że coraz więcej nowych ciągników jest również wyposażonych w tę magistralę i to stanowi siłą rzeczy pewien punkt odniesienia dla kupowanych maszyn towarzyszących. Dość powszechne jest również doposażanie starszych maszyn w nowocześniejsze systemy sterowania. Widać to po zapytaniach, po liczbie takich modernizacji, które wykonaliśmy. To dotyczy oczywiście dużych opryskiwaczy, których wartość uzasadnia potrzebę doposażenia w system. . .
Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express 05/2019
Zamów bezpłatny egzemplarz / prenumeratę