To mój pierwszy raz na świecie, ale już mam sporo doświadczenia – pada w rozmowie. Jak wyjaśniono, narzędzie było intensywnie testowane na różnych placach budowy, m.in. przy rozbiórce szpitala. – Nie żeby mnie ratować, ale żeby pomóc go zneutralizować – żartuje dalej „rozmówca”.
Testy obejmowały również pracę z wyjątkowo twardym materiałem – skałami wolframowymi pochodzącymi z Sardynii. Celem testów było potwierdzenie odporności mechanicznej, siły ścisku oraz efektywności pracy w wymagających warunkach.
– Chodziłam po słupach, przecinałam podkłady kolejowe, kruszyłam fundamenty magazynów. Nic nie mogło mnie zatrzymać – mówi dalej personifikowane urządzenie.
W dwóch wariantach
Chwytaki wyburzeniowe MB-P i MB-PT to narzędzia do prac wyburzeniowych zaprojektowane na podstawie zgłaszanych potrzeb użytkowników z różnych krajów. W odpowiedzi na te potrzeby firma zdecydowała się wykorzystać swoje dotychczasowe doświadczenia i technologie do stworzenia nowych narzędzi wyburzeniowych przeznaczonych do nośników średniej wielkości.
Jak wyjaśniono, są to dwa warianty tego samego narzędzia – MB-P w wersji jednocylindrowej i MB-PT w wersji dwucylindrowej. Konstrukcja umożliwia montaż na różnych typach maszyn przy zachowaniu optymalnego stosunku masy do mocy.
– Zawsze jestem tym samym pulverizerem, ale zależnie od maszyny – mam różne wersje. Pojedynczy lub podwójny cylinder, w zależności od potrzeb – pada w rozmowie.
Narzędzia wyposażone są w głowicę z funkcją obrotu i pochylania oraz opcjonalne podwójne silniki zwiększające siłę rozrywającą. Zoptymalizowany mechanizm dźwigniowy pozwala na skuteczną pracę z konstrukcjami żelbetowymi. Zapytana o konserwację, postać odpowiada: – Bardzo niewielka konserwacja. Wystarczy trochę smaru i jestem gotowa do pracy.
Na koniec pojawiła się również krótka refleksja, typowa dla narracji wyburzeniowej: – Rozbić, żeby zrobić miejsce na coś nowego.