[ATR] Opinie użytkowników Deutz-Fahrjakot

Opinia użytkownika Deutz-Fahr. Warrior pod Świdnicą

Data publikacji:

Gospodarstwo Sławomira (ojciec) i Jakuba (syn) Kaniowskich z Krzczonowa na Dolnym Śląsku specjalizuje się w produkcji roślinnej. Na łącznym areale ponad 200 ha uprawia się tam pszenicę zajmującą 100 ha, rzepak 50-60 ha, a resztę stanowią inne rośliny takie jak buraki czy też od 2 lat kukurydza. Obszar pól jest zróżnicowany zarówno pod względem powierzchni jak i klasy gleby. Są to np. pola po 15-30 ha, ale również mniejsze, ziemia jest tutaj klasy głównie III i IV. Przy takiej powierzchni areału znaczącą rolę w pracach polowych odgrywają posiadane maszyny - a pod tym względem trudno użytkownikom cokolwiek zarzucić.

Nasze rodzinne gospodarstwo prowadzimy z ojcem, który zaczynał od 12 ha, jednak sukcesywnie zwiększaliśmy jego obszar. Wcześniej ludzie wyprzedawali tutaj ziemie, dziś też staramy się powiększać areał, ale jest coraz mniej ziemi do zakupu, a ceny poszły w górę. Hektar to koszt ok. 60 tys. zł - mówi Jakub Kaniowski.

– Jeżeli chodzi o maszyny, na początku dysponowaliśmy niewielkim ciągnikiem Ursus 60 KM, później w 1997 kupiliśmy większy traktor rzędu 80-90 KM i te dwa ciągniki obsługiwały nawet 100 ha, dawały rade. Pierwszy zachodni ciągnik był dopiero w 2009 roku kupiony z PROW-u. Przyszły też dwie przyczepy, pług, agregat uprawowo siewny, wały, siewnik oraz brona talerzowa. Obecnie dysponujemy 5 ciągnikami: Ursus C-360, MTZ 82TS, Deutz-Fahr M610, New Holland T6 140 i najnowszy ciągnik Deutz-Fahr 7250 DTV

– wymienia Sławomir Kaniowski.

Najnowszy zakup

Ubiegłoroczny nabytek kolorystycznie odbiega od innych ciągników marki Deutz-Fahr, ale to nie przypadek. – Ciągnik trafił do nas w zeszłym roku, zamówiony był we wrześniu, a w październiku był już u nas ponieważ akurat był dostępny u dilera na placu. Była to wersja limitowana, ok. 10 sztuk na całą Polskę, dostaliśmy wiadomość, że w firmie Jaskot, z którą współpracujemy od niedawna, jest ciągnik w dobrej ofercie i z bogatym wyposażeniem. Co prawda był droższy o 25-30 tys. zł, ale w porównaniu do wersji standardowej, nasz model Warrior wyróżnia się wyglądem. Jest w czarnym kolorze, ma dodatkowe pakiety oświetlenia LED, chromowane wykończenia oraz bardziej komfortowy fotel operatora. Parametry robocze są podobne jak w standardzie, ale dodatkowe wyposażenie obejmuje również obciążenie na tył w kołach, zaczep kulowy, łącznik tylny do hydrauliki, oraz nawigację. Tutaj trzeba tylko wykupić abonament, my na razie mieliśmy darmowy okres testowy – wyjaśnia Jakub Kaniowski.

Kluczowe pytanie brzmi, dlaczego wybór padł na kolejny traktor Deutz-Fahra? – Miałem już pewne doświadczenie z ciągnikami tej marki, trochę się rozglądaliśmy, ale ostatecznie padło na Deutza. Ten pierwszy model M610 jest już u nas 13 lat, ma zrobione 6000 roboczogodzin, wykonuje same ciężkie prace i w sumie nic się w nim nie psuje. Jest komfortowy w prowadzeniu i pracy, i jest bardzo wytrzymały. Naprawy maszyn staramy się realizować we własnym zakresie, na tyle ile jest to oczywiście możliwe. Tylko my z synem korzystamy z tego sprzętu, znamy go, dbamy i na bieżąco konserwujemy – przekonuje Sławomir Kaniowski.

– A co do nowego ciągnika, to bardzo nam się spodobał jego design, bezstopniowa skrzynia biegów, wygoda jazdy, wszystko bardzo płynnie działa, nie ma spadków mocy nawet w cięższych pracach, plus ta nawigacja. Korzystne były również warunki finansowania fabrycznego z oprocentowaniem 0%, obsługiwanego przez BNP Paribas Leasing Solutions. Chcieliśmy nawet wpłacić połowę sumy, warunki umowy przewidywały jednak wpłatę 20%, okres spłaty mamy rozłożony na 5 lat, raty płacimy co kwartał

– dodaje rolnik.

Ciągnik do tej pory uruchomiony był łącznie przez 112 h, z czego aż 40 h zajęła sama konfiguracja nawigacji. – Do tej pory z jego pomocą zasialiśmy 14 ha kukurydzy zrobiliśmy z 5 ha z głęboszem. Czym się wyróżnia ciągnik? Kabina bardzo komfortowa, wysokiej jakości materiały wewnątrz, wszystko ergonomicznie rozmieszczone. Terminal sterujący jest mocno rozbudowany, ma sporo opcji, jest jednak przejrzysty i czytelny. Są tutaj wyświetlane parametry robocze ciągnika, zużycie paliwa, programowalne funkcje do sterowania osprzętem, zarządzanie systemem nawigacji itd. Trzeba to jednak wszystko opanować i nauczyć się obsługi. Dla starszych użytkowników może to być trochę skomplikowane. Bardzo dobrze sprawia się skrzynia biegów, która ma 3 tryby pracy manualny, automatyczny i przy korzystaniu z WOM – komplementuje Warriora użytkownik.

Inwestycje za środki unijne

W ostatnich latach gospodarstwo w Krzczonowie przeszło prawdziwą rewolucję technologiczną, możliwą do przeprowadzenia głównie dzięki szeroko płynącemu strumieniowi środków unijnych. – Z funduszy unijnych udało się zakupić siewnik Maschio Gaspardo z sekcjami odcinającymi zrobionymi pod nawigację. W ciągu ostatnich dwóch lat kupiliśmy sporo innych maszyn: opryskiwacz zaczepiany Horsch o pojemności 3800 litrów i 27 m szerokości roboczej ze sterowaniem GPS, następnie siewnik do nawozów Rauch, też sterowany GPS - obie te maszyny pracują pod jednym monitorem Isobus w ciągniku New Holland. Wydajność pracy bardzo wzrosła. Nie ma nakładek, precyzja jest bardzo duża, a pracować można nawet po zmierzchu. Myślimy powoli też o zmiennym dawkowaniu na większych polach, jest to jeszcze kwestia czasu. Póki co, robimy próby glebowe dla buraka cukrowego – wymienia Jakub Kaniowski.\

– Kupiliśmy jeszcze przyczepę Wielton w wersji tandem 12 ton, głównie pod buraki. Woziliśmy już nią rzepak, prowadzi się bardzo dobrze, lepiej manewruje. Złożyliśmy też wniosek o dofinansowanie PROW na wagę samochodową, siewnik do kukurydzy, ładowacz czołowy i mulczer pod uprawę kukurydzy i do poplonów. Chcielibyśmy jeszcze ładowarkę teleskopową, ale na razie cena jest tutaj dla nas przeszkodą, myślimy też o kolejnym traktorze i siewniku

– uzupełnia ojciec pana Jakuba.

Wysokie plony

Rzućmy jeszcze okiem na to, jakie efekty przynoszą lata pracy na gruntach pod Świdnicą. – W zeszłym roku było np. 7 ton pszenicy z ha, buraków około 70 ton, kukurydzy ok. 12 ton, rzepaku ponad 4 tony. Wszystko ładnie plonowało, udało się dobrze zebrać, dostaliśmy też dobre ceny, nawozy kupiliśmy wcześniej więc po niższej jeszcze cenie. Rok był udany, w tym roku niestety ceny środków do produkcji rolniczej są już znacznie wyższe. Zobaczymy jakie będą po żniwach, ale taniej raczej nie będzie.

W przypadku buraka, opłacalność jest coraz niższa, wielu rolników, a nawet spółdzielni zrezygnowało z tej uprawy. U nas jest to teraz ok. 17 ha, ale było już nawet 30 ha. W tym roku Südzucker podniósł cenę do 38 euro, gdzie wcześniej było 24 euro. W sumie jednak utrzymujemy buraka, dla płodozmianu, aby zapobiegać pojawieniu się chorób grzybowych w naszych uprawach. Poza tym mamy maszyny do uprawy buraków, szkoda ich nie używać, a sprzedać też nie można bo nie ma komu – kwituje Sławomir Kaniowski.

Polecamy powiązane produkty z naszego sklepu:

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

Reklama
Najnowsze artykuły:
Reklama

Najnowsze z kategorii

Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Boomgaarden Medien Sp. z o.o. treści marketingowych (newsletter) za pośrednictwem poczty elektronicznej w tym informacji o ofertach specjalnych dotyczących firmy Boomgaarden Medien Sp. z o.o. oraz jej kontrahentów.