Marka Kubota obchodzi w tym roku kilka jubileuszy – pół wieku obecności w Europie, 20 lat na rynku polskim…
Historia firmy Kubota w Europie rozpoczęła się w 1974 r. z otwarciem pierwszego oddziału we Francji. Od tego czasu staliśmy się jednym z czołowych producentów maszyn rolniczych na rynku europejskich, który wyróżnia się wieloma innowacjami oraz rozwiązaniami dostosowanymi do rynków lokalnych. Jednym z nich jest rynek polski, na których produkty Kuboty sprzedawane są od 2004 r. – początkowo przez firmę Marubeni, która bardzo mocno skoncentrowała się na ciągnikach rolniczych – budowaniu sieci czy dostarczaniu produktów do klientów końcowych. Z czasem jednak koncern doszedł do wniosku, iż Polska staje się coraz większym i ważniejszym rynkiem, dlatego postawił na bezpośrednią obecność jako generalny dystrybutor – spółka Kubota (Deutschland) GmbH Sp. z o.o.oddział w Polsce działa od 2012 r. Od tego momentu widzimy gigantyczny rozwój na rynku polskim, czego dowodzi choćby to, że marka Kubota dołączyła do czołówki i jest trzecią najpopularniejszą marką ciągników w Polsce. Jest to m.in. efekt dużych inwestycji w budowę sieci sprzedaży i produkty, również dostosowanie cen do rynku polskiego, które stało się łatwiejsze poprzez wyeliminowanie jednego z ogniw w łańcuchu, w postaci zewnętrznego generalnego dystrybutora w Polsce.
Warto dodać, iż w ostatnich latach szczególnie duży nacisk położyliśmy też na budowie rynku ciągników kompaktowych, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Z jednej strony przecież Kubota w tym segmencie rynku w Europie jest bardzo dobrze postrzegana, a poza tym ten rynek w Polsce stale rośnie.
Wspomina Pan o sieci sprzedaży Kuboty w Polsce. Na ile dziś jest to „projekt skończony”?
Kiedy rozpoczynałem pracę w Kubocie w 2014 r. – na marginesie to również i dla mnie prywatnie jest to jubileusz, 10-lecia pracy dla tej marki – sieć sprzedaży miała zupełnie inny kształt niż obecnie.
Dzieli się ona na dwie części – rolniczą (ciągniki rolnicze o mocy od 60 KM) oraz komunalną, choć jest kilkanaście firm, które są tzw. Full-linerem i oferują obie gamy naszych produktów. Obecnie tworzą ją firmy, w większości relatywnie młode w sieci, choć znajdują się w niej również przedsiębiorstwa, które pamiętają początki Kuboty w Polsce, takie jak Polsad czy Techmlek. W naszej sieci są firmy, które przez te lata bardzo mocno się rozwinęły, jak np. Aldo, z którą nasza współpraca zaczęła się w 2012 r., a jest to obecnie jeden z czołowych dilerów Kvernelanda w Polsce. Wracając jednak do nowych podmiotów, wspomnę, że tylko w 2023 r. związaliśmy się z firmami HBT Roltrac i APH Group, która jest zupełnie nowych graczem na rynku polskim jeśli chodzi o sprzedaż ciągników.
Nasza sieć ewoluuje, choć dalecy jesteśmy od różnych gwałtownych eksperymentów prowadzonych przez inne koncerny. Chcemy pozostać z nią w kształcie podobnym do obecnego, co oznacza 12-14 dilerów sprzedających ciągniki rolnicze w Polsce. Natomiast zamierzamy tych dilerów organicznie rozwijać, w kierunku jeszcze lepszej obsługi klienta, zwłaszcza w obszarze posprzedażowym, w tym usług serwisowych. Obecnie nasi dilerzy realizują kilka inwestycji związanych z budową nowych oddziałów.
Skoro mówi Pan o optymalnej sieci sprzedaży to czy w obecnej kryzysowej sytuacji na rynku kilkunastu dilerów ma obszar wystarczający do efektywnego działania i dalszego rozwoju?
(…)