Według Euroconstruct-u, prawdopodobnie sektor inżynierii lądowej ucierpiał w najmniejszym stopniu w wyniku kryzysu - wydatki na infrastrukturę w 2020 r. miały spaść tylko 3,8%, aby w roku bieżącym wzrosnąć o 5,2%. Negatywne skutki dla budownictwa będą jednak znaczące - szacuje się, że w tym roku w przypadku budownictwa niemieszkaniowego spadną one o 9,2%, po czym w 2021 r. wzrosną o 2,5%. I nawet w 2023 r. poziom aktywności w 2019 r. prawdopodobnie nie zostanie osiągnięty.
W przypadku budownictwa mieszkaniowego, po dużym spadku o 8,6% w 2020 r., rynek odzyska znaczącą dynamikę w 2021 r. - oczekiwany jest wzrost o 4,7%. Prognozy te opierają się na założeniu, że gospodarka w obszarze Euroconstruct - obejmującym 18 krajów - skurczy się o 8% w 2020 r., a w 2021 r. wzrośnie o 4,9%.
Nieźle w czasie pandemii
Europejska organizacja stwierdziła przy tym, że wprowadzane w wielu krajach restrykcje utrudniają prognozowanie, ale dodała: – bezpośredni wpływ na przemysł budowlany powinien być znacznie mniej dotkliwy niż wiosną 2020 r. Sytuacja firm budowlanych, klientów i rządów poszczególnych krajów nie jest już całkowicie nowa i większość placów budowy powinna pozostać otwarta, ponieważ w porównaniu z okresem od marca do maja ub. roku istnieje już wiele środków ochronnych i stosowane są nowoczesne procedury pracy.
– Należy jednak wziąć pod uwagę również pośrednie negatywne skutki pandemii. Już pierwsza blokada spowodowała szkody gospodarcze, takie jak rosnące bezrobocie, spadek obrotów lub straty podatkowe, które będą odczuwalne w najbliższych miesiącach. Choć nie są one jeszcze w pełni przewidywalne, gospodarce europejskiej grozi obecnie drugi cios, choć częściowo może on być mniej dotkliwy. Wiele zależeć będzie również od tego, jak dobrze funkcjonują rządowe programy pomocy i wprowadzane środki stymulujące
– informuje Euroconstruct.