Opinie użytkowników

A-Lima-Bis: paszowóz samojezdny skraca pracę w dużym gospodarstwie mlecznym

Data publikacji:

Codzienność w dużym gospodarstwie mlecznym to powtarzalność, ale też presja czasu. Zadawanie paszy musi być wykonane dzień w dzień – niezależnie od pogody, pory roku czy liczby osób do pracy. W gospodarstwie Romana Frątczaka w Dojutrowie koło Kalisza (woj. wielkopolskie) od kilku miesięcy w praktyce sprawdzane jest, jak bardzo paszowóz samojezdny może zmienić ten codzienny rytm. Wóz paszowy Alimamix Motion nie jest jednak tylko pokazem nowości, lecz pełnoprawnym narzędziem codziennej pracy.

    A-Lima-Bis: paszowóz samojezdny skraca pracę w dużym gospodarstwie mlecznym

Gospodarstwo Romana Frątczaka liczy dziś około 300 szt. bydła, w tym 170 krów dojnych. Produkcja mleka wynosi średnio 11 400 l od krowy, a po niedawnym uruchomieniu dwóch robotów udojowych GEA wzrosła w krótkim czasie o niemal 4 l dziennie. Dzięki nim skrócił się czas oczekiwania krów na dój w porównaniu do wcześniejszej hali udojowej typu rybia ość 2x4. Roboty udojowe są ważnym elementem istotnej zmiany organizacji gospodarstwa - w kierunku bardziej zautomatyzowanego, mniej czasochłonnego systemu produkcji mleka. A wracając do stada, jest ono podzielone na cztery grupy żywieniowe, a pasza zadawana jest codziennie, w kilku cyklach.

Zaplecze paszowe w dużej mierze opiera się na własnej produkcji. Gospodarstwo obejmuje około 100 ha, z czego 60 ha stanowi kukurydza, 35 ha trawy, a resztę zboża. W dawkach żywieniowych dominują kiszonka z kukurydzy, trawa, słoma, własna śruta zbożowa oraz śruta sojowa - z młóta zrezygnowano ze względów ekonomicznych. Oczywiście niezwykle ważne w tym kontekście jest precyzyjne mieszanie i stabilna struktura TMR-u.

Pokaz wozu paszowego Alimamix Motion w gospodarstwie rolnym. #alimabis #alimamix #motion #atrexpress


W chwili otwarcia wideo, YouTube wyśle pliki cookie. Polityka prywatności YouTube

Jedna maszyna zamiast trzech

Przez 16 lat podstawą żywienia był wóz paszowy zaczepiany producenta ze Środy Wielkopolskiej - Alimamix Evolution z pionowym systemem mieszania, o pojemności 12 m³, dobranym pierwotnie na ok. 50 sztuk dojnych. Intensywnie eksploatowana maszyna dobrze sprawdziła się „w boju”. Przykład? Przez cały ten czas pracowała z tą samą przekładnią. A choć po latach intensywnej eksploatacji wyremontowano ślimak i dolną część kosza mieszającego - był to naturalny efekt zużycia, a nie awarii.

Wraz ze wzrostem liczebności stada coraz wyraźniej okazało się jednak, że problemem nie jest już jakość TMR-u, lecz czas. Obsługa pięciu-sześciu wozów dziennie, przy pracy ciągnikiem i ładowarką, zajmowała nawet 5-6 h. 

– Sprzątanie i zadawanie paszy to praca codzienna. Samojazd skrócił nam ją o około trzy godziny dziennie – mówi Wojciech Frątczak, z Dojutrowa koło Kalisza, pracujący „na co dzień” wozem paszowym.
 

Wybór wozu samojezdnego padł rzecz jasna na propozycję firmy Alima-Bis. Testowany paszowóz samojezdny pracuje w gospodarstwie w wersji o pojemności 14 m³, mniejszej niż typowe 16 m³, z uwagi na mniejszą wysokość zbiornika dopasowaną do wjazdu do obory. To rozwiązanie „na teraz”, ponieważ docelowo, najbardziej racjonalnym wyborem byłaby pojemność około 18 m³, zapewniająca zapas na dalszy rozwój produkcji mleka.

Przejście z wozu zaczepianego na samojezdny oznaczało przede wszystkim dużą zmianę w organizacji pracy. Zamiast przesiadania się między ciągnikiem, ładowarką teleskopową i paszowozem, cały proces - pobieranie paszy, załadunek, mieszanie i rozdawanie - odbywa się w jednej maszynie. – Samojazd bardzo udogodnił nam pracę codzienną. Można powiedzieć, że skrócił czas pracy o nawet trzy godziny dziennie. Teraz przygotowanie jednego wozu zajmuje raptem 25 minut – przekonuje Wojciech Frątczak.

Praktyka przy stole paszowym

Kluczowym elementem paszowozu jest frez pobierający paszę z silosu. Wcześniej stosowany chwytak powodował wyrywanie paszy, napowietrzanie pryzmy i jej nagrzewanie, a w efekcie straty jakościowe kiszonki. Frez równo odcina czoło pryzmy, ogranicza dostęp tlenu i stabilizuje temperaturę kiszonki. Efekt został sprawdzony praktycznie - żywieniowiec wykonywał pomiary, również kamerą termowizyjną, i potwierdził, że kiszonka nie wykazuje oznak wtórnego nagrzewania. Dodatkową korzyścią jest porządek w silosie - brak „podgryzania” pryzmy od dołu i resztek zalegających na posadzce.

Za mieszanie odpowiada pionowy ślimak - rozwiązanie dobrze znane użytkownikowi z wcześniejszych maszyn Alima-Bis. Dwustronny, wysuwany przenośnik taśmowy umożliwia zadawanie paszy z jednej lub z obu stron stołu. Efekt oceniany jest przy stole paszowym: struktura TMR-u na początku i na końcu stołu pozostaje taka sama (brak „wyjadania” lepszych frakcji), co ma bezpośredni wpływ na równomierne pobieranie paszy przez krowy. Warto przy tym dodać, iż w gospodarstwie regularnie wykonywane są analizy i pomiary paszy, szczególnie przy zmianie pokosu lub w trakcie wybierania kolejnych warstw pryzmy.

Testowana technologia

Doświadczenia z gospodarstwa Romana Frątczaka wpisują się w szerszą ofertę producenta. Alima-Bis od lat produkuje wozy paszowe z serii Alimamix Evolution o pojemnościach od 4 do 50 m³, a ich rozwinięciem jest pierwszy polski samojezdny wóz paszowy - Alimamix Motion.

Maszyna napędzana jest silnikiem Volvo o mocy 129 kW, spełniającym normę Stage V dzięki zastosowaniu układu DPF i systemu AdBlue. Napęd przenoszony jest na dwie osie, obie skrętne, co pozwoliło uzyskać średnicę zawracania wynoszącą jedynie 12,5 m. W praktyce przekłada się to na bardzo dobrą manewrowość, którą można potwierdzić w podkaliskim gospodarstwie. Prędkość jazdy do 40 km/h ułatwia przemieszczanie się po gospodarstwie i pobieranie poszczególnych składników TMR-u. Układ jezdny oferuje kilka trybów pracy. Dwie osie skrętne usprawniają manewrowanie na ograniczonej przestrzeni, natomiast tryb „krab” okazuje się szczególnie przydatny podczas pracy przy silosach.

Frez o szerokości 2,1 m umożliwia pobieranie paszy z silosów o wysokości do 6 m. Materiał trafia do zbiornika, w którym za mieszanie odpowiada pojedynczy pionowy ślimak wyposażony w 14 noży o regulowanym kącie wychylenia. Prędkość obrotowa ślimaka sterowana jest automatycznie w zakresie 0-40 obr./min, a proces wspomagają dwa hydraulicznie sterowane przeciw noże. 

Rozdawanie realizowane jest przez przenośnik taśmowy o zmiennym kierunku obrotów i zakresie wysunięcia 35 cm na każdą stronę. Pracę operatora wspiera system kamer, ułatwiający poruszanie się w ograniczonych przestrzeniach, a także umożliwiający bieżącą kontrolę struktury paszy i procesu jej zadawania.

Codzienna wygoda

Istotnym elementem maszyny jest system zarządzania pracą. Operator ma do dyspozycji przestronną, komfortową kabinę oraz dotykowy panel sterowania zintegrowany z dżojstikiem w podłokietniku. System oferuje różne tryby pracy - od codziennej obsługi, przez tryb serwisowy, po pełne monitorowanie parametrów maszyny. Przesiadka z wozu zaczepianego nie była natychmiastowa. 

– Po krótkim okresie przyzwyczajenia obsługa stała się intuicyjna. Dziś wiem, że ten odzyskany czas to nie tylko mniej pracy, ale też większy spokój i lepsza organizacja całego dnia – podkreśla użytkownik.


Testowany egzemplarz przepracował w gospodarstwie blisko 150 h. W tym czasie, jako maszyna prototypowa, był na bieżąco dopracowywany na podstawie uwag użytkownika. 

– Dobrze oceniamy współpracę z firmą A-Lima-Bis - podczas testów uwagi były na bieżąco uwzględniane, a kontakt z serwisem nie był problemem – kwituje Wojciech Frątczak. 

Dziś paszowóz samojezdny w gospodarstwie w Dojutrowie nie jest już tylko ciekawostką. Stał się elementem większego systemu - obok robotów udojowych, własnej bazy paszowej i planów dalszego rozwoju stada. 

– Najbliższe plany to dalszy rozwój udoju. Docelowo chcemy zwiększyć liczbę robotów udojowych, wraz z powiększaniem stada. Jeżeli chodzi o żywienie, to myślimy już o docelowym paszowozie samojezdnym o większej pojemności, tak żeby mieć zapas na przyszłość, a nie tylko na dzisiejszą obsadę. W dalszej perspektywie rozważamy także inwestycję w biogazownię opartą na gnojowicy. To jeszcze odległe plany, ale kierunek jest jasny - większa samowystarczalność i dalsza automatyzacja gospodarstwa – zwraca uwagę rolnik. 

W nowoczesnej hodowli czas bywa bowiem równie cenny jak wydajność.

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

YouTube atrexpress

zobacz więcej

Pokaz opryskiwacza HARDI AEON CENTURAline


W chwili otwarcia wideo, YouTube wyśle pliki cookie. Polityka prywatności YouTube

Pokaz robota autonomicznego - NAIO ORIO


W chwili otwarcia wideo, YouTube wyśle pliki cookie. Polityka prywatności YouTube

Bądź na bieżąco! Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Boomgaarden Medien Sp. z o.o. treści marketingowych (newsletter) za pośrednictwem poczty elektronicznej w tym informacji o ofertach specjalnych dotyczących firmy Boomgaarden Medien Sp. z o.o. oraz jej kontrahentów.