Artykuł

Steyr - Niezawodny, wszechstronny, sprawdzony

Steyr - Niezawodny, wszechstronny, sprawdzony

Nietypowa jest specjalizacja gospodarstwa rolnego należącego do Malwiny Ptach z Łęgowa koło Iławy w Warmińsko-Mazurskiem. Dość powiedzieć, że 50-hektarowe gospodarstwo zajmuje się uprawami warzyw, ziół i zbóż. Gospodarstwo, w której siłę pociągową zapewnia kolejny już ciągnik marki Steyr.

Zobacz także: Manitou - Miniaturowa teleskopowa

Na tym terenie jesteśmy chyba jedynym gospodarstwem, które zajmuje się uprawą ziół, co jest pokłosiem zainteresowań naszych rodziców. Uprawiamy jeżówkę purpurową, mniszka pospolitego lubczyk czy nagietka - są to zioła, z których pozyskujemy część nadziemną oraz korzeń. Są to uprawy wieloletnie i przez 3-4 lata zbieramy ziele, suszymy i sprzedajemy w takiej postaci, a po upływie tego czasu wykopujemy korzenie i po umyciu, czasem rozdrobnieniu, pakujemy i wprowadzamy na rynek – wyjaśnia Jarosław Ptach, ojciec obecnej właścicielki, prowadzonego od 2002 r. przez siebie wraz z żoną gospodarstwa.

Zioła na Zachód

Zbierane w ten sposób zioła trafiają do hurtowni zaopatrujących tymi uprawami ekologicznymi rynki Europy Zachodniej i USA. W tym sezonie szczególnym wzięciem - zwłaszcza w dobie pandemii - cieszy się jeżówką purpurowa, wpływająca na poprawę odporności. – W gospodarstwie stawiamy na różnorodność. Dlatego uprawiamy też truskawki czy rabarbar - oczywiście ekologicznie. Plony mamy niższe niż w uprawie konwencjonalnej, ale rekompensujemy to wyższymi cenami i mniejszymi wydatkami na ochronę, nawozy czy transport większej masy. Wydaje nam się, że różnorodność to dobre podejście, bo co roku inna roślina daje możliwości uzyskania większego zysku. Daje też możliwość ustalenia lepszego płodozmianu, tym bardziej, że nie używamy żadnych środków chemicznych, a nie jest wskazane jednokierunkowe prowadzenie upraw, które powodują rozwój chorób i szkodników – twierdzi Jarosław Ptach.

Zbiór w wielu wariantach

Jak w gospodarstwie w Łęgowie wygląda w praktyce prowadzenie uprawy w sposób ekologiczny? Spójrzmy na uprawę mniszka lekarskiego. W początkowym stadium, póki rośliny się dobrze nie zakorzenią, konieczny jest bardzo duży nakład pracy ręcznej - np. zabiegi pielęgnacyjne ograniczają się do pielenia ręcznego. Dopiero gdy rośliny stają się większe, można zastosować odchwaszczanie mechaniczne, a po uzyskaniu odpowiedniej wysokości - należy je skosić, wysuszyć i spakować.

Za siew odpowiadają małe siewniczki jednorzędowe - zestaw trzech czy pięciu, w zależności od uprawy. Proces ten musi być przemyślany - z tyłu głowy trzeba mieć rozstaw kół podczas mechanicznego usuwania chwastów czy rozrzucania obornika – mówi rolnik. A w jaki sposób zbierany jest mniszek lekarski? – Liście zbieramy przyczepą zbierającą, po czym trafiają one do suszarni podłogowej, gdzie są podsuszane, a na końcu pakowane. Korzenie zaś zbieramy dwoma sposobami - wyorywane są kopaczką do ziemniaków lub przerobioną Anną, z przystawką do korzeni – wyjaśnia pan Jarosław. Oczywiście każda uprawa rządzi się nieco innymi prawami, dlatego też zbiór np. jeżówki purpurowej jest zupełnie inny.

Jeżówka rośnie nawet do 1,2-1,4 m, ma sztywne łodygi oraz grube i mięsiste liście. Dlatego też po ścięciu, ciężko byłoby taką roślinę wysuszyć na suszarni. Wcześniej musimy ją pociąć na mniejsze elementy. A gdy są takie upały, jak w tym roku, po zbiorze przyczepą zbierającą rozkładamy ją na łące, gdzie schnie jak siano. I jak się uda wysuszyć całe rośliny, prasujemy je prasą kostkującą, jeśli zaś nie jest to możliwe - zwozimy je do stodoły i rozdrabniamy sieczkarnią, po czym półsusz suszymy – wylicza wszystkie czynności Jarosław Ptach.

Ciągnik w drodze

Skoro wiemy już czym zajmuje się gospodarstwo w Łęgowie, odpowiedzmy na pytanie, w jaki sposób trafiła do niego marka Steyr? – W 2011 r. wystąpiliśmy z wnioskiem o dotację na modernizację gospodarstwa. Zakwalifikowaliśmy się do programu i kupiliśmy ciągnik Steyr 6140 Profi. Wtedy diler tej marki znajdował się „po sąsiedzku”, w gminie Susz, co było istotne z punktu widzenia obsługi serwisowej. Jednak firma ta zamknęła się na trzy spusty, a nam przyszło korzystać z serwisu, który przyjeżdżał do nas aż 200 km. Sam ciągnik użytkowaliśmy przez 7 lat i po przepracowaniu prawie 10 tys. mth mogę stwierdzić, że to super ciągnik, pod względem ekonomii, ergonomii i wszechstronności pracy oraz niezawodności – przekonuje użytkownik.

Uważny czytelnik zwróci uwagę, w jaki sposób uzyskał takie obłożenie pracą na stosunkowo niewielkim areale? Odpowiedź brzmi następująco: – Przez 6 lat mieliśmy do dyspozycji grunty oddalone o prawie 300 km, w okolicach Białogradu i Koszalina w Zachodniopomorskiem. I właśnie tam i z powrotem podróżowaliśmy zestawem - Steyr 6140 Profi z dwoma przyczepami, na których znajdowały się maszyny. Sama podróż w jedną stronę zajmowała z 8 godzin – uśmiecha się pan Jarosław. Tysiące kilometrów pokonane przez ten czas przez ciągnik Steyra nauczyły użytkownika przywiązywać szczególną uwagę do ogumienia - do przepracowania 10 tys. mth wystarczył bowiem jeden komplet oryginalnych opon Trelleborga.

Kolejny już z Kisielic

Przekazanie gruntów reprezentującej kolejne pokolenie nowej właścicielce stworzyło możliwość ponownego skorzystania ze środków PROW na zakup nowego ciągnika. – Byliśmy przekonani do marki, ale niepokoiło nas to, że serwis jest tak daleko. Dowiedzieliśmy się jednak, że od tego roku dilerem marki Steyr została firma Agroperfekt z Kisielic, czyli z tej samej gminy, w której mieszka moja córka – wspomina użytkownik. Wybór padł na niemal identyczny model Steyr 6145 Profi (o mocy znamionowej 116 KM i maksymalnej z systemem zarządzania mocą - 145 KM), z biegami pełzającymi, pozwalającymi przemieszczać się z prędkością nawet 150 m/h.

Przy okazji do Łęgowa trafiła też brona wirnikowa z hydropackiem firmy Maschio Gaspardo o szerokości 3 m, zakupiona w celu lepszego przygotowania gleby do siewu. W tym przypadku również przesądziły wcześniejsze, dobre doświadczenia na temat sprzętu tej marki (glebogryzarka użytkowana od 2012 r.). A co ciekawe, ośmioletni Steyr, odkupiony został przez firmę Agroperfekt, z którą rolnik miał już wcześniej do czynienia - kupił np. 75-konny ciągnik Valtry i opryskiwacz firmy Krukowiak.

Plusy i minusy

Użytkownik z Warmii oceniając sprzęt bierze pod uwagę przede wszystkim jego niezawodność. – Staramy się pilnować przeglądów, wymiany oleju i filtrów. Najpierw robi to serwis, a potem wykonujemy to we własnym zakresie, ale zawsze na produktach zalecanych przez producenta. Nie szukamy w tym aspekcie oszczędności – uważa rolnik. Natomiast gdy już zdarzy się usterka, pozostaje czekać na odsiecz ze strony serwisu. – Mankamentem nowoczesnych maszyn jest to, że ich obsługa ogranicza się do lania paliwa, mycia ciągnika i pilnowania przeglądów. Kiedy podczas jednej z podróży pod Białogard pękł w ciągniku pasek od wentylatora - a było sobotnie popołudnie, trzeba było stracić 4 dni, aby z pomocą przyjechał serwis spod Szczecina – wspomina pan Jarosław.
Specyfikacja ciągnika marki Steyr dalece wykracza poza wyposażenie standardowe.

Poprzednio i teraz domówiliśmy koła bliźniacze, co umożliwia wcześniejsze wejście w pole, gdy jeszcze gleba jest wilgotna czy też zmniejszyć ugniatanie gleby. Poza tym decydowaliśmy się na wyposażenie w ładowacz czołowy z łyżką, widłami do palet czy przystawką do ładowania kłód - uważam bowiem, że ciągnik bez takiego wyposażenia jest ograniczony w możliwościach. Najlepszym tego przykładem jest fakt, że przez tyle zdejmowany był raptem kilka razy – przekonuje Jarosław Ptach.

To może jeszcze kilka zdań o komforcie pracy ciągnikiem marki Steyr? – Pod tym względem oceniam, że to ciągnik wysokiej klasy, z bardzo wygodną, amortyzowaną i dobrze przeszkloną kabiną, zapewniającą dobrą widoczność podczas prac polowych i w czasie pracy ładowaczem czołowym. Jest wygodny fotel i siedzisko dla pasażera, bardzo dobre oświetlenie - na życzenie zamontowano jeszcze dodatkowe reflektory, a także klimatyzacja. A komfort pracy w 6145 Profi poprawi jeszcze amortyzowana przednia oś – uważa użytkownik.

Grzegorz Antosik

Reklama
Powiązane artykuły