Ciecz, która nie trafia do celu
Podczas opryskiwania ciecz jest rozbijana przez rozpylacze na krople o różnej wielkości. Najdrobniejsze z nich są najbardziej podatne na ruch powietrza, ponieważ mają niewielką masę i szybko tracą prędkość nadaną im przez rozpylacz. W rezultacie część cieczy może zostać przemieszczona poza powierzchnię docelową. To właśnie zjawisko określane jest jako znoszenie.
Problem ma znaczenie zarówno ekonomiczne, jak i środowiskowe. Ciecz, która nie dociera do chronionej rośliny lub gleby, nie uczestniczy w zabiegu, a jednocześnie może przedostać się poza granice pola.
Skala znoszenia nie zależy wyłącznie od prędkości wiatru. Istotne są również wielkość kropel, temperatura i wilgotność powietrza, wysokość belki, ciśnienie robocze oraz prędkość jazdy. Przy wysokiej temperaturze i niskiej wilgotności woda szybciej odparowuje z kropli, przez co zmniejsza się ich średnica i masa, a podatność na przemieszczanie wzrasta.
Nowe przepisy: 5 m/s, ale pod określonym warunkiem
Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 12 marca 2026 r. zmieniło warunki wykonywania zabiegów ochrony roślin na terenie otwartym. Od 1 kwietnia 2026 r. środki ochrony roślin mogą być stosowane przy użyciu sprzętu naziemnego przy prędkości wiatru do 5 m/s, jeżeli wykorzystywana technika ograniczająca znoszenie cieczy użytkowej o co najmniej 75%.
W przypadku innych rozwiązań maksymalna prędkość wiatru nadal wynosi 4 m/s. Rozporządzenie wskazuje przy tym m.in. opryskiwacze sadownicze tunelowe oraz opryskiwacze polowe wyposażone w pomocniczy strumień powietrza.
Zmiany nie należy więc traktować jako ogólnego podniesienia limitu z 4 do 5 m/s. Wyższa wartość dotyczy wyłącznie sytuacji, w których stosowana jest technika spełniająca wymagany poziom redukcji znoszenia.
Co oznacza 75% redukcji znoszenia?
Poziom 75% nie oznacza, że dokładnie 3/4 rozpylonej cieczy pozostaje na roślinach. Jest to wartość porównawcza odnosząca określoną technikę aplikacji do rozwiązania referencyjnego.
W klasyfikacji Technik Ograniczających Znoszenie stosuje się m.in. klasy 50, 75, 90, 95 i 99%. Dla użytkownika najważniejsze jest to, że przyporządkowanie do jednej z tych klas dotyczy konkretnego rozwiązania oraz określonych parametrów jego pracy.
Dlatego samo określenie rozpylacza jako „antyznoszeniowego” lub „eżektorowego” nie daje jeszcze podstaw do przyjęcia, że spełnia on warunek wymagany do pracy przy 5 m/s. Znaczenie ma pełne oznaczenie modelu, jego rozmiar oraz warunki, dla których został zakwalifikowany do odpowiedniej klasy.
Większa kropla to mniejsza podatność na wiatr
Jednym z podstawowych sposobów ograniczenia znoszenia jest zmniejszenie udziału najdrobniejszych kropel. W klasycznych rozpylaczach wraz ze wzrostem ciśnienia udział drobnej frakcji zwykle rośnie. Może to poprawić pokrycie powierzchni, ale jednocześnie zwiększa podatność cieczy na znoszenie.
Dlatego w praktyce stosuje się m.in. rozpylacze eżektorowe. W ich konstrukcji do przepływającej cieczy zasysane jest powietrze, co sprzyja powstawaniu większych, napowietrzonych kropel. Dzięki większej masie są one mniej podatne na boczne ruchy powietrza.
Rozpylacza nie można jednak analizować w oderwaniu od ciśnienia roboczego. Ten sam model może przy różnych wartościach ciśnienia wytwarzać krople o odmiennej charakterystyce. Nadmierne podnoszenie ciśnienia tylko po to, aby zwiększyć wydatek, może więc pogorszyć właściwości antyznoszeniowe.
Jeżeli potrzebna jest większa dawka cieczy na 1 ha, często lepszym rozwiązaniem jest zastosowanie większego rozmiaru rozpylacza niż praca przy niepotrzebnie wysokim ciśnieniu.
Agroplast - przykłady rozwiązań z klasą 75 i 90%
Wśród dostępnych na rynku rozwiązań znajdują się rozpylacze cenionego krajowego producenta - firmy Agroplast - zakwalifikowane do klas redukcji znoszenia istotnych z punktu widzenia nowych przepisów. Do klasy co najmniej 75% należą m.in. modele 6MS03C2, 6MS04C2, 6MS03C, 6MS05C, 6MS04P2, 8MS11004C i 8MS05C, 05DK8MS05C2, 05DK8MS05C2, 08DK8MS05C2. Modele 8MS11004C, 8MS11005C, 05DK8M S05C2, osiągają również klasę 90% redukcji znoszenia.
Są to konstrukcje eżektorowe, w których zasysane powietrze miesza się z cieczą, sprzyjając wytwarzaniu większych kropel i ograniczeniu udziału najdrobniejszej frakcji najbardziej podatnej na znoszenie.
Przykładem jest dwustrumieniowy 6MS03C2 z ceramiczną wkładką rozpylającą. Pracuje on w zakresie 2–6 barów, a jego wydatek wynosi około 0,98 l/min przy 2 barach, 1,2 l/min przy 3 barach i 1,67 l/min przy 6 barach. Przy rozstawie rozpylaczy co 50 cm oraz ciśnieniu 3 barów odpowiada to dawce ok. 240 l/ha przy 6 km/h, 180 l/ha przy 8 km/h, 144 l/ha przy 10 km/h i 120 l/ha przy 12 km/h.
Dwustrumieniowa konstrukcja kieruje ciecz na rośliny z dwóch stron, co może być korzystne szczególnie w rozwiniętym łanie. W dolnym zakresie ciśnienia rozpylacz wytwarza przy tym krople należące do klas o dużej średnicy, mniej podatne na znoszenie.
Wyższy stopień redukcji znoszenia osiągają modele 8MS11004C i 8MS11005C, czy 08DK8MS05C2 zakwalifikowane do klasy 90%. Są to ceramiczne rozpylacze eżektorowe o konstrukcji sprzyjającej wytwarzaniu grubych i bardzo grubych kropel.
W praktyce kluczowe pozostaje jednak pełne oznaczenie konkretnego wariantu oraz warunki jego stosowania. Jeżeli użytkownik chce wykorzystać możliwość wykonywania zabiegu przy wietrze powyżej 4 m/s, powinien upewnić się, że stosowana konfiguracja rzeczywiście należy do klasy co najmniej 75% redukcji znoszenia.
Nie tylko rozpylacz - liczy się cała konfiguracja opryskiwacza
Nawet prawidłowo dobrany rozpylacz nie zapewni ograniczenia znoszenia, jeżeli pozostałe parametry pracy będą niewłaściwe.
Duże znaczenie ma wysokość belki. Im wyżej znajdują się rozpylacze nad opryskiwaną powierzchnią, tym dłużej krople pozostają w powietrzu i tym silniej oddziałuje na nie wiatr. Belkę należy więc prowadzić możliwie nisko, ale jednocześnie na wysokości zapewniającej prawidłowe nakładanie się strumieni.
Równie ważna jest jej stabilność. Przy dużej prędkości jazdy i nierównym terenie końce belki mogą wykonywać znaczne ruchy pionowe, chwilowo zwiększając odległość rozpylaczy od łanu. Automatyczne systemy prowadzenia belki pomagają ograniczyć to zjawisko i utrzymać bardziej równomierne nanoszenie.
Znaczenie ma także prędkość jazdy. Jej zwiększanie podnosi wydajność pracy, ale może pogarszać stabilność belki oraz zwiększać turbulencje wokół maszyny. Dlatego ograniczenie znoszenia jest efektem właściwego zestawienia rozpylacza, ciśnienia, wysokości belki i prędkości roboczej.
Pomocniczy strumień powietrza i opryskiwacze tunelowe
Wspomnijmy jeszcze o bardziej zaawansowanych technikach, do których należą np. opryskiwacze polowe z pomocniczym strumieniem powietrza. Powietrze kierowane w stronę łanu pomaga transportować krople w głąb roślinności i skraca czas, przez jaki pozostają one nad roślinami. Rozwiązanie to zostało wprost wymienione w nowych przepisach wśród technik pozwalających wykonywać zabieg przy wietrze do 5 m/s, pod warunkiem osiągnięcia co najmniej 75% redukcji znoszenia.
W sadownictwie podobny cel realizują opryskiwacze tunelowe i konstrukcje recyrkulacyjne. Ciecz, która nie osiadła na roślinach, może zostać przechwycona przez osłony, odfiltrowana i ponownie skierowana do obiegu. Jednocześnie strefa rozpylania jest częściowo osłonięta przed oddziaływaniem bocznego wiatru.
75% nie zastępuje kalibracji i oceny warunków
Zastosowanie techniki ograniczającej znoszenie nie zwalnia z prawidłowego przygotowania opryskiwacza. Należy kontrolować stan rozpylaczy, ich wydatek, ciśnienie, filtry, układ cieczowy oraz stabilność belki.
Kalibracja pozwala powiązać wydatek rozpylaczy, prędkość roboczą i planowaną dawkę cieczy na 1 ha. Przy technikach ograniczających znoszenie ma to dodatkowe znaczenie, ponieważ zmiana parametrów pracy może spowodować wyjście poza warunki, dla których dane rozwiązanie uzyskało określoną klasę TOZ.
Równie ważna pozostaje ocena pogody. Sam fakt, że prędkość wiatru nie przekracza 5 m/s, nie oznacza jeszcze, że zabieg w danym momencie będzie optymalny. Trzeba uwzględnić kierunek wiatru, temperaturę, wilgotność oraz otoczenie pola.
Większa elastyczność, ale pod warunkiem właściwej techniki
Nowe przepisy mogą zwiększyć liczbę godzin dostępnych na wykonanie zabiegu, co w okresach intensywnej ochrony ma istotne znaczenie organizacyjne. Dodatkowy 1 m/s nie jest jednak bezwarunkowym rozszerzeniem okna zabiegowego.
Kluczowe pozostają technika ograniczająca znoszenie o co najmniej 75% oraz zachowanie warunków jej stosowania. W praktyce rośnie więc znaczenie rozpylaczy o potwierdzonej klasie TOZ, prawidłowego ciśnienia, stabilnej i nisko prowadzonej belki, właściwej prędkości jazdy oraz bardziej zaawansowanych rozwiązań, takich jak pomocniczy strumień powietrza czy systemy tunelowe.
Nowe regulacje mocniej niż dotychczas łączą prawo z techniką wykonywania zabiegu. O możliwości pracy przy silniejszym wietrze nie decyduje już wyłącznie wskazanie manometru, lecz również to, w jaki sposób skonfigurowany i użytkowany jest opryskiwacz.