Artykuł

SaMASZ - Ze świadomości

SaMASZ - Ze świadomości

„Moi znajomi zadali mi kiedyś pytanie: dlaczego SaMASZ? Odpowiedziałem im: ponieważ jestem klientem, który świadomie dokonuje wyboru. Jeśli nie mam pewności, że nabywam solidnie wykonany produkt za rozsądną cenę to go po prostu nie kupuję”. Tak o białostockim producencie maszyn rolniczych wyraził się Jarosław Kowalewski, właściciel gospodarstwa położonego w miejscowości Straszkówek (woj. wielkopolskie).

Rolnik około 12 lat temu zaczynał od gospodarowania na areale o wielkości 11 ha. Obecnie powierzchnia ta wynosi prawie 200 ha. W gospodarstwie utrzymywanych jest około 300 sztuk bydła, jednak rolnik odchodzi od opasów na rzecz produkcji mleka.
- Przez wiele lat użytkowałem maszyny zachodnich producentów, m.in. kosiarki listwowe czy zgrabiarki. W międzyczasie przyglądałem się takim firmom jak SaMASZ – rozwojowi ich oferty, jakości wykonania maszyn czy zwykłego podejścia do klienta. Po kilkuletnich obserwacjach na wielu polskich i zagranicznych wystawach oraz dwóch sezonach pracy z maszynami z logiem SaMASZ-u, mogę stwierdzić z całą pewnością, że jest to lider wśród polskich producentów maszyn zielonkowych – twierdzi Jarosław Kowalewski.

Szybkie cięcie

Rolnik po Agro Show w 2014 r. i testowej „jeździe” u siebie w gospodarstwie, zdecydował rozszerzyć swój park maszynowy o dwie centralnie zawieszane, tylne kosiarki dyskowe białostockiego producenta, wyposażone w listwę tnącą Perfect Cut. Pierwsza maszyna to 3-metrowy model KT 301, natomiast druga to KT 341 H o szerokości roboczej 3,4 m. - Kosiarki mają stosunkowo niskie zapotrzebowanie mocy, np. KT 301 współpracuje wyśmienicie z 105-konnym Fendtem 310. W takim zestawieniu, prędkość robocza powyżej 30 km/h nie stanowi problemu – przekonuje gospodarz po czym dodaje: - Prawdziwą wisienką na torcie w kosiarkach marki SaMASZ są przekładnie Starosielskiego. Jeśli ktoś ma rozeznanie na rynku maszyn rolniczych to wie, że owe przekładnie są montowane we wszystkich wiodących zagranicznych markach, nie tylko kosiarek rotacyjnych, ale również pras – podkreśla Jarosław Kowalewski.

Wytrzymałe w pracy

Z innych rozwiązań, zastosowanych w maszynach pracujących u rolnika, warto wymienić m.in. opatentowany zapadkowy mechanizm pozwalający ustawić maszynę w trzech pozycjach: spoczynkowej, roboczej i transportowej. W modelu KT 341 H dzięki hydropneumatycznemu odciążeniu (w KT 301 zastosowano sprężyny odciążające) można w łatwy sposób, za pomocą pilota, regulować docisk listwy tnącej do podłoża. - Bardzo przydatną cechą jest również centralne zawieszenie z bezpiecznikiem hydraulicznym. Dzięki temu mam pewność, że zespół tnący nie uszkodzi się w czasie zetknięcia z przeszkodą, ponieważ zostanie odchylony do tyłu i jednocześnie uniesiony na wysokość około 30 cm. Po wszystkim kosiarka wraca do wcześniejszej pozycji. Jest to bardzo ważne gdyż maszyny są mocno eksploatowane – w ciągu roku koszą powierzchnię około 350-400 ha – przekonuje gospodarz.

Znany i lubiany na świecie

- Z tego co wiem SaMASZ sprzedaje dużo maszyn m.in. do Kanady, która jest wymagającym krajem pod względem terenu, na którym sprzęt musi pracować. Należy zastanowić się dlaczego tak odlegli klienci wybierają rozwiązania polskiego producenta – mówi Jarosław Kowalewski, po czym dodaje: - Pewnego razu, w czasie pobytu u znajomych na południu Francji, ucieszyłem się, gdy zobaczyłem u nich na podwórku 3,4- metrową, tylną kosiarkę dyskową SaMASZ-u. Zaczęliśmy o niej żywo rozmawiać, po czym znajomy stwierdził: „C'est magnifique”.


Reklama
Powiązane artykuły