Rynek techniki rolniczej - W szponach polityki

Rynek techniki rolniczej - W szponach polityki

Przez długi czas o działalności i zyskach w zakresie techniki rolniczej decydowała po prostu pogoda, a tym samym osiągane zbiory lub w przypadku produkcji zwierzęcej np. klasyczne cykle świńskie. Parametry te coraz bardziej tracą jednak na znaczeniu i są wypierane przez postęp technologiczny i interwencje polityczne, które przybierają na sile pomimo globalizacji - czy to przepisy dotyczące emisji spalin, nieprzewidywalny prezydent USA Donald Trump lub wciąż aktualna kwestia brexitu. Wszystko to niekoniecznie działa pozytywnie na kondycję branży.

Piękny prezent rolnicy z Wielkiej Brytanii otrzymali na krótko przed świętami Bożego Narodzenia: w związku z przesunięciem lub ewentualnie odrzuceniem planów premier Theresy May ich niepewność w kwestii wystąpienia ich kraju z UE - co przyjęło się określać jako brexit - jeszcze się zwiększyła. Dopiero teraz tradycyjnie wrogo nastawieni wobec Brukseli farmerzy na Wyspach uświadomili sobie, że stracą 50-60% swoich przychodów z wielkiego europejskiego koszyka, a ich własny rząd nie opracował jeszcze sposobów, jak można by zastąpić te wpływy ze środków brytyjskich.
Trudno czerpać radość z cudzego nieszczęścia, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę kreślone już od 2016 r. przez Agriculture and Horticulture Developement Board (AHDB) plany dla brytyjskiego rolnictwa poza UE. Pierwsze przekonanie, do jakiego doszli eksperci: rolnictwo Wielkiej Brytanii już od dawna nie jest konkurencyjne, a już na pewno nie bez sporych subwencji z UE, których Londyn prawdopodobnie nie może wyrównać z własnej kasy. Szefowa AHDB Jane King twierdzi: – Aby uprawiać rolnictwo konkurencyjne na skalę międzynarodową, musimy stać się produktywniejsi. Dotyczy to jej zdaniem nie tylko uprawy czy hodowli, lecz także użycia paliw, wody i siły roboczej.

Pracowników sezonowych brak

Już teraz na Wyspach brakuje przede wszystkim siły roboczej. Pochodzący zazwyczaj z Europy Wschodniej robotnicy pomagający podczas zbiorów unikają Wielkiej Brytanii od czasu podjęcia decyzji o brexicie. Przez to np. wczesnym latem masowo gniły truskawki - sami Brytyjczycy niechętnie pochylają się na polach, a już na pewno nie za wynagrodzenie, które akceptowali tak szkalowani przy okazji brexitu Polacy i Rumuni. Pracownicy sezonowi tak czy owak woleli w tym roku pozostać na kontynencie, ponieważ są póki co lepiej opłacani.
Skutek dla rolników w Wielkiej Brytanii jest taki - albo zainwestują w maszyny do zbiorów - na co często brakuje im pieniędzy, albo znacząco wzrosną w ich przypadku koszty produkcji (zwłaszcza owoców, które nie mogą być. . .

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express 01/2019
Zamów bezpłatny egzemplarz / prenumeratę

Redakcja ATR

Reklama
Powiązane artykuły