Rynek maszyn rolniczych - Optymizm kontra pesymizm

Data publikacji:

Jakie czynniki wpływają na bieżącą sytuację rynku maszyn rolniczych w Polsce? Czy decydującą determinantą są nie najlepsze nastroje do inwestowania gospodarstw rolnych, poczynania czy też zaniechania obecnej ekipy rządzącej związane z faktycznym wydatkowaniem środków unijnych? A może nie mniej ważne są zmiany w sposobie działalności przez czołowe koncerny działające również i na naszym rynku?

Sprzedaż ciągników rolniczych w Polsce od spektakularnego szczytu w 2012 r. systematycznie spada. W roku, kiedy Polska organizowała mistrzostwa Europy w piłce nożnej zarejestrowano ponad 19 tys. nowych ciągników, podczas gdy w 2018 r. niespełna 8 tys. A pierwsze 4 miesiące br. pokazują dalszy, 7-proc. spadek. – Nastroje wśród rolników są tak naprawdę różne – uzależnione od rejonu i rodzaju produkcji. W zeszłym roku, jak wszyscy wiemy, był problem z suszą i wszystko wskazuje na to, że i w tym roku będzie podobnie, były też problemy z przymrozkami, a także z niedostatecznymi cenami płodów rolnych. Na to wszystko nakłada się sytuacja z dotacjami rolniczymi, bo do tej pory wypłacono tylko niewielką część środków z obecnego PROW. Rolnicy do tematu zakupów podchodzą obecnie bardzo ostrożnie – każdy zakup jest bardziej przemyślany, podejmowanie decyzji trwa po prostu dłużej – mówi Mateusz Kunert, współwłaściciel działającej w Wielkopolsce firmy Kunert.

Dilerzy się odbudowują

Szczególną zapaść firmy działające w branży maszyn rolniczych przeżywały w latach 2016-2017. Czy to już koniec dekoniunktury na tym rynku? Z punktu widzenia producentów maszyn, zmagających się raczej z niedostateczną podażą maszyn i długimi terminami realizacji zamówień, generalnie znacznie lepszy był już rok 2018, a i firmy handlowe wydaje się, że wolniej lub szybciej wychodzą z dołka. – Jest bardzo dobrze, jeżeli chodzi o teren naszego działania, obejmujący praktycznie całe Mazowsze. Wynika to z tego, że w dobrej kondycji są gospodarstwa warzywnicze, np. plantatorzy cebuli czy pietruszki, których jest tutaj całkiem sporo. Pojawił się wśród nich bardzo duży optymizm - wielu z nich od dekady nie miało tak dobrego sezonu. Poza tym, jeśli chodzi o producentów mleka, to od dłuższego czasu ich sytuacja też jest całkiem niezła. A nawet jeśli ceny produktów rolniczych są na niskim poziomie, to są to chwilowe zapaści. Poza tym różne dofinansowania z UE pozwalają patrzeć z optymizmem w przyszłość. W efekcie my jako dilerzy maszyn rolniczych odkuwamy się po dużym dołku w latach 2016-2017. Koniunktura się odbudowuje – twierdzi Piotr Różański, wiceprezes firmy Rolmech.

Ofiary globalizacji

Tymczasem na sytuację w branży maszyn rolniczych w nie mniejszym stopniu wpływają zmiany zachodzące choćby w działalności największych koncernów ciągnikowych. Zjawisko globalizacji zatacza coraz szersze kręgi - największe koncerny przejmują mniejsze firmy, a grono tzw. longlinerów w coraz większym stopniu monopolizuje rynek ciągników i maszyn. W ślad za tym zachodzą zmiany w sieciach sprzedaży, które nie są - co oczywiste - wyłącznie polską specjalnością. Na budowę własnych kanałów dystrybucji postawiły wchodzące w skład koncernu AGCO marki Fendt i Massey Ferguson, a szereg innych czołowych marek dokonało nieraz sporych zmian na liście dilerów (np. Case IH czy Claas), będących pochodną m.in. kłopotów finansowych firm handlowych, czego najbardziej spektakularnym przykładem była sytuacja Lehmann Agrotechnika. To jednak nie wyczerpuje listy zmian, bo przecież uzupełnianie oferty koncernów o kolejne grupy maszyn towarzyszących (np. Fendt - maszyny zielonkowe, opryskiwacze; New Holland - maszyny uprawowe i zielonkowe wcześniej z logo Kongskilde, John Deere - ładowarki partnerskiej marki Kramer) stanowi przyczynek do zmian również i w tym zakresie. W coraz większym stopniu firmy handlowe stoją przed koniecznością wyboru „wyłącznej” marki w swojej ofercie.

Umiarkowany optymizm

W 2019 r. częściej niż w latach poprzednich rejestrowane są ciągniki w wyższych klasach mocy - szczególnie powyżej 200 KM. W I kwartale br. pozytywem napawała również sprzedaż maszyn towarzyszących. – Osobiście uważam, że jeżeli rok 2019 byłby na poziomie zeszłego roku, to byłoby OK. Obecnie, biorąc pod uwagę niewielki stopień realizacji PROW-u, bałbym się wysnuwać wnioski, że to będzie rok lepszy. Nastroje są, jakie są, dotacje, jak wspomniałem, są w niewielkim stopniu rozdysponowane i pewnie- jak to bywało w ostatnich latach- to, że PROW jest rozpisany do 2020 roku nie znaczy, że do tego roku program zostanie zamknięty. Zapewne duża część pochodzących z tego funduszu środków będzie rozdysponowana po tym terminie. Podobną sytuację przeżywaliśmy zresztą w latach 2013-2015. Na pewno potrzeba nam trochę szczęścia, jeżeli chodzi o kwestię pogody, trochę sprawniejszej pracy Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR), gdyż nadal  zakupy z wykorzystaniem środków unijnych stanowią dużą część wszystkich zakupów realizowanych przez naszych klientów – uważa współwłaściciel firmy Kunert.

Nowe nisze, ewolucja rynku

Czy zatem prognozując sprzedaż techniki rolniczej w Polsce, można być umiarkowanym optymistą? – Osobiście spodziewam się sprzedaży na poziomie z 2014/15 roku. Na szczęście lepiej wygląda dający spore perspektywy rozwoju sektor komunalny. Nie jest to jeszcze co prawda duży udział w obrotach firmy, ale ze względu na to, że szereg prac o charakterze komunalnym jest bardzo pracochłonnych, można spodziewać się w dłuższej perspektywie wzrostów – twierdzi Piotr Różański. A zatem jednym z rozwiązań może być szukanie dodatkowych nisz rynkowych. I tak jak niektórzy krajowi producenci z coraz większym powodzeniem rozwijają asortyment maszyn do sektora komunalnego (np. Pronar, SaMASZ czy POM Augustów), tak dilerzy kładą również większy nacisk na ten aspekt. – Uniwersalność oferty daje nam możliwość sprzedaży zarówno rolnikom, jak i klientom w miastach. A nastroje na terenie województwa kujawsko-pomorskiego są całkiem dobre. Dlatego też my jako firma cały czas  się rozwijamy. Nasi handlowcy aktywnie działają w terenie i nie jeżdżą po to, aby robić puste kilometry, tylko przyczyniają się do tego, że nasza sprzedaż stale rośnie. Wiadomo, że optymizmem nie napawa sytuacja pogodowa - w kwietniu było bardzo sucho, a teraz z kolei temperatury są stosunkowo niskie, co wpływa negatywnie na wegetację roślin, zwłaszcza zbóż, ale to jeszcze nie czas, aby negatywnie oceniać perspektywy stojące przed oziminami czy kukurydzą – uważa Waldemar Piniarski, wiceprezes spółki Mark-Rol.
Tyle w perspektywie nadchodzących miesięcy. A czego spodziewać się można w nadchodzących latach? – Zmienia się struktura kupowanych ciągników i maszyn, co widać po gospodarstwach, które się rozwijają i chcą się rozwijać. Idą bowiem w kierunku maszyn bardziej wydajnych. Jest też problem ludzki - gospodarstwa wielkoobszarowe borykają się z potężnym problemem braku rąk do pracy, więc siłą rzeczy muszą swój park maszynowy modernizować, żeby mniejszą ilością pracowników wykonywać tę samą pracę. Również mniejsze gospodarstwa są zmuszone inwestować w maszyny pozwalające osiągnąć większą wydajność, równocześnie pozwalając ograniczyć koszty. Technologie też się zmieniają i ludzie też chcą za tym nadążać – podsumowuje Mateusz Kunert.

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

Reklama
Najnowsze artykuły:
Reklama

Najnowsze z kategorii

Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Boomgaarden Medien Sp. z o.o. treści marketingowych (newsletter) za pośrednictwem poczty elektronicznej w tym informacji o ofertach specjalnych dotyczących firmy Boomgaarden Medien Sp. z o.o. oraz jej kontrahentów.