[ATR] Nowości

Rodzima myśl techniczna

Data publikacji:

Na polskiej wsi nie brakuje samorodnych talentów w dziedzinie techniki rolniczej, którzy najczęściej ulepszają posiadane maszyny, a nierzadko konstruują nowe. Jednym z nich jest również Zygmunt Babiński spod Tykocina koło Białegostoku, który nie posiada co prawda gospodarstwa, lecz na co dzień prowadzi warsztat mechaniczny świadczący usługi serwisowe dla rolników, a w wolnym czasie projektuje właśnie nowe maszyny.

Na swoje nietuzinkowe rozwiązania pan Zygmunt posiada patenty, a skonstruowanymi maszynami próbuje zainteresować producentów sprzętu rolniczego, bo sam nie ma możliwości, by uruchomić ich produkcję seryjną na większą skalę. Tak też jest ze zbudowanym według własnego pomysłu uniwersalnym rozsiewaczem nawozów, o którego przydatności zdążyli się już przekonać okoliczni rolnicy - w ramach testów konstruktor wykonuje dla nich swoją maszyną usługi.

Miesza i nawozi

Rozsiewacz pana Zygmunta to zaczepiana maszyna jednoosiowa poruszająca się na potrójnych kołach, zapewniających niewielki jednostkowy nacisk na podłoże, wyposażona w dzieloną skrzynię, z osobnymi łańcuchowo-listwowymi przenośnikami podłogowymi w każdej części, napędzanymi od koła. – Na maszynę bez problemu wchodzi 6 ton, ale i 8 dałoby radę załadować. Wewnątrz skrzyni jest przegroda i po jednej stronie sypiemy np. superfosfat, a po drugiej inny nawóz. Zanim nawozy spadną na talerze, przenośniki najpierw podają je na mieszalnik ślimakowy, w którym następuje ich wymieszanie. Aby nawóz rozprowadzać równomiernie, jest on następnie kierowany przez ruchomy płaskownik raz na jeden talerz z łopatkami, raz na drugi. Przegroda w skrzyni jest przestawna, co pozwala zmieniać proporcje załadowanych nawozów, ale można też ją wyjąć i wysiewać np. wapno. Do precyzyjnej regulacji dawki służą zasuwy elektryczne, które można ustawiać z dokładnością do milimetra – wyjaśnia konstruktor.
Maszyna ma dwutalerzowy zespół rozsiewający o szerokości roboczej 15-20 m, umożliwiający również wysiew graniczny. –  Talerze są przechylane, co pozwala w razie potrzeby wysiewać nisko, ze zmniejszona szerokością. Nawóz można także podawać tylko na jeden talerz i wysiewać bez obawy jedną stroną od granicy pola czy cieku wodnego – dodaje Zygmunt Babiński.

Dobre wyposażenie

W odróżnieniu od wielu innych rzemieślniczych konstrukcji, rozsiewacz pana Babińskiego ma oprócz tego bogate wyposażenie wykraczające nawet poza standard wielu wielkoseryjnych maszyn, w tym składaną barierę ochronną, kratę na wlocie skrzyni ładunkowej, składaną plandekę, a nawet kamerę i pełne sterowanie z kabiny ciągnika, realizowane za pomocą wykonanego również we własnym zakresie terminala z wyświetlaczem. Jakby tego było mało, konstruktor wyposażył również swoją maszynę w urządzenie do załadunku. – Rozsiewacz ma zamontowany z boku, wysuwany HDS do załadunku nawozów z „big-bagów”, który w pozycji złożonej mieści się we wnęce za kołami i  nie wychodzi poza obrys maszyny, przez co nie stwarza problemów w transporcie – podkreśla Zygmunt Babiński. Pomysłowym rozwiązaniem jest także specjalne ostrze ustawiane na kracie wlotowej skrzyni, które umożliwia rozcinanie „big-bagów” podczas załadunku żurawiem, bez potrzeby wchodzenia na maszynę.

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

Reklama
Najnowsze artykuły:
Reklama

Najnowsze z kategorii

Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Boomgaarden Medien Sp. z o.o. treści marketingowych (newsletter) za pośrednictwem poczty elektronicznej w tym informacji o ofertach specjalnych dotyczących firmy Boomgaarden Medien Sp. z o.o. oraz jej kontrahentów.