[ATR] Technika

Przyszłość należy do robotów?

Data publikacji:
Przyszłość należy do robotów?

Coraz liczniejsze są przykłady wykorzystania robotyzacji w przemyśle - wprowadzane tam rozwiązania są oczywiste i niezbędne by zwiększyć wydajność firm. Roboty, które pojawiają się w fabrykach czy magazynach mają zastąpić pracownika, by przyspieszyć produkcję. Ich działanie koncentruje się na przenoszeniu obiektów czy łączeniu ich. Nie są jednak zdolne do szybkiego przekwalifikowania, co może oznaczać, że automatyzacja póki co może przebiegać jedynie tam, gdzie czynności są wysoce powtarzalne i jasno sprecyzowane. Ale czy na pewno?

 

Nie jest to jednak jedyny kierunek rozwoju automatyzacji. Faktem jest wypieranie pracowników fizycznych w fabrykach. W efekcie można wysnuć wniosek, z którym początkowo trudno się zgodzić: roboty przejmą nasze miejsca pracy w niemal wszystkich branżach i stanie się to znacznie szybciej, niż moglibyśmy się tego spodziewać.

Quo vadis?

Wystarczy przywołać słynne prawo Moore’a, według którego moc obliczeniowa podwaja się co dwa lata. Rozwój dotyczy jednak nie tylko mocy obliczeniowej, ale również wydajności algorytmów. Rozwiązania tworzone dla branży IT i cały jej postęp technologiczny błyskawicznie znajdują zastosowanie w gospodarce. Badania prowadzone nad Sztuczną Inteligencją na ogół są skoncentrowane na inteligencji eksperckiej, czyli wyspecjalizowanej, nauczonej dzięki zastosowaniu sieci neuronowych. Celem jest przygotowanie oprogramowania do wykonywania konkretnych czynności, które w obecnych warunkach wykonują ludzie. I już po tym doskonale widać, że rozwój technologiczny wpływa bezpośrednio na rynek pracy.

Niestety nie jest prostym zajęciem sformułowanie samej definicji Sztucznej Inteligencji. Tym bardziej, że wskazać można również inteligencje eksperckie oraz general purpose AI. Tworzenie inteligencji eksperckich nie jest oczywiście takim wyzwaniem, jak praca nad inteligencją ogólną. Jej stworzenie zajmie znacznie więcej czasu i trudno przewidzieć ten moment. Można być jednak pewnym, że będzie to przełom. Inteligencja ogólna będzie bowiem w stanie samodzielnie się klonować, a nawet konstruować formy wyższe od siebie.

Póki co jednak wydaje się, iż jest to bardzo odległa perspektywa. W tym momencie oprogramowanie pozostaje w tyle za konstrukcjami. Współczesne roboty coraz lepiej radzą sobie z poruszaniem się po różnych nawierzchniach, ich ruchy są coraz płynniejsze i coraz bardziej przypominają ludzki chód. Postęp w dziedzinie robotów humanoidalnych jest stopniowy, ale zauważalny - konstrukcje sprzed kilkunastu lat uchodzą już za archaiczne. Jest on możliwy - tak jak i w wielu innych dziedzinach życia - dzięki osiągnięciom przemysłu militarnego. Na całym świecie pojawiają się nowoczesne koncepcje robotów o zastosowaniu militarnym, nie tylko w ramach dronów, ale też np. w zakresie egzoszkieletów czy robotów saperskich.

Dobrym punktem wyjścia do analizy zjawiska robotyzacji na rynku pracy może być technologia HAL - Hybrid Assistive Limb, stworzona przez prof. Yoshiyukiego Sankai (Uniwersytet Tsukuba w Japonii). Jest to egzoszkielet w formie kombinezonu, który interpretuje sygnały wysyłane przez mózg. Jaką to ma funkcjonalność? Posiadacz egzoszkieletu myśli o tym, że chce wstać, a urządzenie zaś natychmiast go w tym wyręcza. 

Znaczenie dla rynku pracy

Każdy, kto zajmował się niedołężnym krewnym, wie jak trudne bywa przenoszenie osób o nawet niewielkiej wadze. Kombinezon profesora Sankai znalazł zastosowanie w opiece nad osobami starszymi i uzyskał certyfikat japońskiego Ministerstwa Gospodarki, Handlu i Przemysłu; wykorzystany był również podczas usuwania skutków awarii elektrowni jądrowej w Fukushimie. Nadal wymaga obecności człowieka, ale badania nie ustają. To samo dotyczy innych pionierskich urządzeń.

Zastosowanie robotów w sektorze produkcyjnym jest dziś oczywiste. Trudno wyobrazić sobie fabryki ciągników czy kombajnów bez automatyzacji - znacznie zwiększają one wydajność firm, jednocześnie pozwalając na stopniowe obniżanie się wydatków przeznaczanych do tej pory na wynagrodzenia dla pracowników. W Chinach, które uchodzą za giganta w zakresie taniej siły roboczej, automatyzacja również przebiega w dużym tempie. Nadal pozostają jednak gałęzie gospodarki, w których konieczna jest ingerencja ludzka pomimo pracy fizycznej, którą teoretycznie można zautomatyzować.

Do tej pory za taką gałąź uważano przemysł spożywczy i sadownictwo. Człowiek wydaje się niezbędny do, przykładowo, zbierania truskawek czy innych owoców - szybko potrafimy przeanalizować, czy dany owoc jest już dojrzały i jesteśmy w stanie dopasować siłę chwytu, by go nie zmiażdżyć. Te wnioski dochodzą do nas na poziomie podświadomym i w bardzo krótkim czasie. Dziś jednak sytuacja nie jest tak oczywista. W Japonii istnieją już roboty, które na podstawie niewidocznych ludzkim okiem subtelnych różnic w kolorze są w stanie w ciągu 8 s przeanalizować, czy daną truskawkę można już zebrać, czy nie, po czym przystępują do ostrożnego zbierania.

To co prawda więcej niż w przypadku człowieka, ale taki robot pracuje ze stałą wydajnością 24 h na dobę. W szeroko pojętym rolnictwie automatyzacja dokonała się już w XX wieku; automatyczne dojarki, wyspecjalizowane kombajny, które wymagają coraz mniej ingerencji ludzkiej, zautomatyzowane rzeźnie drobiowe - wszystkie te rozwiązania potrzebują jedynie nadzoru i wsparcia technicznego. Ale roboty w sadownictwie są nowością i mogą stanowić przełom.

W rolnictwie, tak jak w każdej innej gałęzi gospodarki, automatyzacja zagraża w pierwszej kolejności pracownikom niskokwalifikowanym, których zadania opierają się na powtarzalnej pracy fizycznej. Jedyna nadzieja dla nich tkwi w zmianie wykonywanego zadania i podwyższeniu kwalifikacji zawodowych.

Co z trudniejszymi zadaniami?

Przykłady zmian dotyczą również bardziej zaawansowanych czynności. Naukowcy z Northwestern University we współpracy ze swoimi studentami stworzyli StatsMonkey, czyli oprogramowanie, które samodzielnie tworzy unikalne relacje sportowe na podstawie znalezionych informacji. Kolejnym krokiem było wprowadzenie na rynek programu Quill, wykorzystywany do przygotowywania notek prasowych.

Automatyzacja dotyczy również marketingu. Google stworzył już system, który ma za zadanie dokładne odwzorowywanie stylu pisania konkretnego użytkownika i publikowanie postów czy odpisywanie na maile. Do tego warto jeszcze wspomnieć o technikach związanych z Big Data, które wyraźnie widać na przykładzie reklam wyświetlanych na podstawie wcześniejszych zainteresowań potencjalnego klienta. W połączeniu ze wspomnianym oprogramowaniem Google, umożliwia to spersonalizowane zachęcanie poszczególnych osób do zakupu konkretnego produktu.

Co ciekawe, powstają także rozwiązania w postaci np. oprogramowania administrującego w całości realizacją projektów. Jedną z takich platform jest WorkFusion, która samodzielnie analizuje projekt i grupuje działania na te, które wymagają pracownika, oraz te, które można przeprowadzić automatycznie. Następnie zamieszcza ogłoszenia o rekrutacji, wybiera pracowników  i rozdaje zadania. Mierzy również efektywność (np. na podstawie prędkości pisania na klawiaturze) i przekazuje trudniejsze zadania tym pracownikom, którzy lepiej sobie radzą. Zautomatyzowanie zarządzania staje się faktem, a jego przewagą nad specjalistami od zarządzania jest bezwzględna obiektywność.

Przyszłość jest już tuż obok

W dalszym ciągu zatrudnienie człowieka jest bardziej opłacalne. Człowiek może się przekwalifikować, jego możliwości fizyczne nie są nastawione na konkretną formę zadania. Jednak co w sytuacji kiedy dojdzie do momentu tzw. przełamania kosztowego, czyli uzyskania sytuacji, w której zakup robota będzie bardziej opłacalny niż zatrudnienie pracownika? Jeśli dojdzie do takiej sytuacji, należy spodziewać się wielu zmian w strukturze zatrudnienia. W takim razie można spodziewać się szybkiego wzrostu bezrobocia wśród osób dawniej zatrudnionych w sektorze produkcyjnym. Co prawda zwiększy się popyt na produkty związane z przemysłem wysokich technologii, ale czy liczba nowo powstałych miejsc pracy zaspokoi potrzeby pracowników pokrzywdzonych przez robotyzację w sektorze produkcyjnym? Na pewno dużą rolę będą odgrywać ich kwalifikacje.

Zresztą najwcześniej należy spodziewać się zmian dotyczących sektora produkcyjnego. Wzrost inwestycji związanych z nowoczesnymi technologiami przełoży się również na robotyzację w innych dziedzinach. Przewiduje się, że po branży produkcyjnej nastąpi rozwój wykorzystania robotów w procesach zarządczych, a także w procesach diagnostycznych. Zagrożone automatyzacją są zawody związane z pewnym schematem postępowania, tacy jak księgowi, urzędnicy niskiego szczebla czy telemarketerzy.

Postępu nie da się jednak zatrzymać. Trudno co prawda podać choćby przybliżony termin tak radykalnych zmian na rynku pracy, ale wydaje się rzeczą pewną, że on nastąpi. I robotyzacja nie jest już „science fiction”. Jest jedynie „science”. W związku z czym, patrząc na to zjawisko z perspektywy rynku pracy, na który trafisz po ukończeniu szkoły średniej/wyższej, konieczne jest przyjęcie odpowiedniej strategii - zasadzającej się przede wszystkim na świadomości zachodzących globalnie zmian.

Polecamy powiązane produkty z naszego sklepu:

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

Reklama
Najnowsze artykuły:
Reklama

Najnowsze z kategorii

Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Boomgaarden Medien Sp. z o.o. treści marketingowych (newsletter) za pośrednictwem poczty elektronicznej w tym informacji o ofertach specjalnych dotyczących firmy Boomgaarden Medien Sp. z o.o. oraz jej kontrahentów.