[ATR] Opinie użytkowników Lemken

Lemken - Udany związek

Data publikacji:
lemken
lemken
lemken

Przeciętny rolnik zapytany o maszyny marki Lemken z reguły mówi o ich dopracowanej niemal do optimum konstrukcji, a także zapewniające bardzo dobrą jakość pracy i wyjątkowo trwałe. Potwierdza to w rozmowie z Grzegorzem Antosikiem Arkadiusz Urban, rolnik z Lucina w Zachodniopomorskiem.

Proszę w kilku zdaniach przybliżyć prowadzone gospodarstwo…
Prowadzimy rodzinne gospodarstwo o powierzchni około 300 ha. Największy przyrost areału nastąpił w latach 2007-2011, teraz niestety jest problem z powiększaniem gospodarstw, głównie ze względu na dużą aktywność ze strony obcokrajowców. Przeważają grunty klasy IIIA i B, spośród upraw zaś - pszenica, stanowiąca około 60% areału, rzepak, a w ostatnich latach ze względu na zazielenienia również rośliny strączkowe - próbuję trafić z konkretną odmianą na naszym terenie, charakteryzującym się specyficznym mikroklimatem. Ze względu na niską opłacalność zaprzestaliśmy produkcji zwierzęcej - hodowla obejmowała około 50 macior w cyklu zamkniętym. Zresztą nasze tereny są wprost stworzone do prowadzenia produkcji roślinnej. Jeśli chodzi o plony, jestem zadowolony - jest to jednak efekt konsekwentnej polityki, w której maszyny i technologia nierozerwalnie łączą się ze sobą.

Park maszynowy opiera się w dużej mierze na marce Lemken, Z jakich względów?
Miałem w swoim gospodarstwie maszyny różnych marek, o których nie będę się tutaj dłużej rozwodził. Jednak w 2010 r. zdecydowałem się po raz pierwszy na Lemkena. Pierwszą maszyną był półzawieszany pług obracalny VariDiamant 10 w wersji sześcioskibowej rozstawionych co 55 cm, co daje szerokość roboczą 3,3 m, którego największym atutem są znakomite korpusy z odkładnicą ażurową. Pług Lemkena będzie u mnie pracował teraz siódmy sezon, a dotychczas nie wymieniałem jeszcze odkładnic, które są nadal oryginalne. Jedynie dopiero po 600 ha byłem zmuszony wymienić lemiesz i dwa dzioby. Generalnie maszyna to okazała się bardzo odporna na zużycie, o bardzo długiej żywotności.

Lemken wykonuje pługi już od połowy XIX wieku. Skąd jednak decyzja o postawieniu na tę markę w przypadku maszyn uprawowych?
Generalnie jeśli chodzi o sprzęt Lemkena, nie ma problemów z jego odsprzedażą, nawet w kwestii pozostawienia maszyny w rozliczeniu. Poza tym maszyny używane można sprzedać w bardzo dobrej cenie. No i co najważniejsze, znakomicie wyprofilowany sprzęt bardzo dobrze spisuje się w pracy. Generalnie 3-4 letnie maszyny wyglądają jakby były praktycznie nieużywane. Wielu kolegów z czasem przekonało się do maszyn Lemkena. Wiele dobrego w tym zakresie robi prowadzona przeze mnie działalność usługowa.
Dlatego też, gdy w 2012 r. podjąłem decyzję o zakupie grubera, wybór padł na „klejnoty uprawowe” w postaci Karata w wersji półzawieszanej o szerokości 4 m, wyposażonego w zęby doskonale zagłębiające się w glebę, także twardą i suchą, zapewniające bardzo intensywne mieszanie resztek pożniwnych z glebą. W 2012 r. zakupiłem grubera Lemkena - kultywator Kristall do upraw intensywnych doskonale nadają się do wstępnej uprawy płytkiej bezpośrednio po zakończeniu zbioru, a także do głębokiej, intensywnej uprawy w czasie późniejszym. Z tyłu ma rząd gwiaździstych tarcz wyrównujących powierzchnię i następujący po nich wal ugniatający, dobrze zagęszczający wgłębnie, dzięki czemu gleba jest przygotowana do siewu.
Jak zatem widać kolejne inwestycje w Pana gospodarstwie idą w kierunku uproszczeń…
Część z nich realizowana była z własnych środków, a część z dotacji. Kolejnymi maszynami Lemkena były agregat do przedsiewnej uprawy z serii Kompaktor, czyli Mercedes wśród uprawówek, którym wykonuję usługi pod buraki, a na końcu 5-metrowa brona talerzowa. Maszyna bierna w tym roku wykonała usługi na 50 ha - jest to idealna maszyna na nasze lżejsze ziemie - nie rozbija i nie niszczy struktury gleby. Tylko jeśli chodzi o siewnik, postawiłem na sprzęt innej marki - ale to ze względu, że akurat Lemken nie miał rozstawu 18,5 cm. Ale wracając do uproszczeń - tak, ale nie dosłownie. Nie popadłem bowiem w hurraoptymizm związany z uprawą bezorkową. Próbowałem tej technologii w swoim gospodarstwie i na takie grunty, których przez kilka lat nie orałem, ale należy wszystko zrobić z głową. Nie może to być uprawa bezpośrednia - trzeba należycie uprawić ściernisko, wykonać nawożenie, ewentualnie opryski. W takim wypadku różnica kosztów między tzw. uprawą uproszczoną wykonywaną agregatem, którym trzeba wjechać 2-3 razy, a pługiem jest niewielka. Dla przykładu, po rzepakach stosuję dwa przejazdy talerzówką, gdyż staram się nie stosować glifosatu. Daje to fajny efekt bez przerzucania gleby. Dopiero jeśli jest problem z chwastami wieloletnimi, muszę stosować metody chemiczne. Nie chcę męczyć gleby, ale raz na 4 laty optymalna jest orka. Wybierając system uprawy należy pamiętać, że każda maszyna ma swoje przeznaczenie i musi dostosować się do warunków panujących w gospodarstwie - do gleby, jej żyzności, kultury. Zresztą każda maszyna musi mieć odpowiednią prędkość roboczą - np. 8-9 km/h w przypadku pługa, a 10,5-12 km/h - talerzówki i grubera. Jest to także ekonomiczne dla ciągnika.
Zawartość pierwiastków w glebie badane jest co 3 lata, dzięki temu wiem co mam zrobić z glebą, czy np. przesiać jakimiś strączkowymi, które stanowią znakomitą inwestycję. Co ważne, na przestrzeni lat nie widać Nie widać na przestrzeni lat dużego przeskoku w plonowaniu. W ub. roku - bardzo suchym, różnica w plonach pszenicy wynosiła około 2 q/ha, w rzepaku zaledwie 1 q/ha.

Czy podobne pozytywy przynosi użytkowanie opryskiwacza w charakterystycznym niebieskim kolorze?
W 2013 r. kupiłem opryskiwacz Albatros o pojemności 4 tys. l, któty zastąpił wcześniejszy model - Primus o pojemności 2,5 tys. l, który choć jeździ do dziś w innym gospodarstwie, miał znacznie uboższe wyposażenie. Albatros ma m.in. system GPS sterowania pracą opryskiwacza, dyszel skrętny, poziomowanie belki, no i szerszą belkę - 28-metrową, co oznacza oszczędność na przejazdach. Następnym krokiem będzie jeszcze większy opryskiwacz, planuję jego zakup w 2018 r. - 5 tys. l, belka 36 m, z jeszcze bardziej zaawansowanym wyposażeniem. Z tyłu nie będzie linek, tylko amrotyzatory gumowe stabilizujące belkę po 4 na każdą stronę. Wyposażony będzie w 4 sensory do kopiowanaia terenu, inne dysze, które będzie sobie sam zmieniał w zależności od wydatku i prędkości, komputer czy węże rozlewowe, a także amortyzację osi. 
Opryskiwacz to najszybciej zwracająca się inwestycja w gospodarstwie - musi rotować co 5-6 lat. Obecnie coraz więcej rolników przekonuje się do nawożenia RSM, które jest tańsze i bardziej efektywne w różnych warunkach pogodowych. Generalnie staram się nawożenie rozbijać na 3-4 przejazdy, ale w krótszych odstępach czasu, żeby odpowiednio dawkować to co roślina potrzebuje. Postęp w tym względzie jest bardzo duży, może zatem za kilka lat na rynek wejdą jakieś wieloskładniki lub inne nawozy, które będą w postaci płynnej?

Mówi Pan o maszynach, ale proszę choć w kilku słowach zrecenzować obsługę posprzedażową?
Jest to jeden z argumentów za kolejnymi wyborami maszyn Lemkena. Po co bowiem zmieniać, kiedy jest coś dobre - także serwis, dostępność części? Mam 10 km do magazynu z częściami, dobry kontakt osobisty z pracownikami dilera - firmy Roltech z Letnina. Generalnie serwis działa bardzo fajnie jest dostępny w piątek, świątek i niedzielę, pomagając nie tylko jeśli chodzi o opryskiwacz, ale i np. w ustawieniu grubera czy pługa. Kupuję oryginalne części zamienne, nie podpieram się substytutami. Kupuję sukcesywnie, korzystając z zimowych rabatów, dzięki czemu nie muszę jednostkowo płacić tak wiele. Wszystko to daje wymierne oszczędności.
 

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

Reklama
Najnowsze artykuły:
Reklama

Najnowsze z kategorii

Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Boomgaarden Medien Sp. z o.o. treści marketingowych (newsletter) za pośrednictwem poczty elektronicznej w tym informacji o ofertach specjalnych dotyczących firmy Boomgaarden Medien Sp. z o.o. oraz jej kontrahentów.