Krone/Agromix - Niemiecka jakość

Krone/Agromix - Niemiecka jakość

Gospodarujący tuż przy granicy Podlasia i Mazowsza Marek Konarzewski z m. Pieńki Wielkie swoją przygodę z działalnością usługową zaczął w 2006 r. Działając na terenie, które śmiało można nazwać „mleczną stolicą Polski”, naturalne stało się, iż profil usług związany został ze zbiorem pasz - firma Blejk Usługi Rolnicze zaczynała, jak wiele przedsiębiorstw tego typu, od sprowadzanego sprzętu używanego. Od tego czasu firma stanęła na mocnych fundamentach, opierając swój park maszynowy o maszyny marki Krone.

Jeśli chodzi o sieczkarnie, początkowo postawiłem na Claas`a. Kiedy jednak w 2017 r. przyszedł czas, aby kupić nową maszynę tego typu, czego zresztą domagali się od nas klienci, wybór padł na Krone. Jest to stale udoskonalany produkt, a do tego w przystępnej - w porównaniu do konkurencji - cenie - przekonuje Marek Konarzewski. – Z perspektywy czasu muszę też docenić, że dobrze układa się nam współpraca z firmą Agromix, która sprzedaje w Polsce maszyny Krone. Pochwalić trzeba jej pracownika - Darka Olszewskiego, na którego w razie jakichkolwiek problemów możemy zawsze liczyć – dodaje.

Sprawdzona w boju

Pierwszą sieczkarnią Krone w firmie Blejk był model Big X 600 napędzany silnikiem MAN o mocy 624 KM, który dotarł do użytkownika przed rozpoczęciem ubiegłorocznego sezonu. – Kukurydzę zbieraliśmy aż do 20 stycznia - było przecież bardzo mokro - a sieczkarnia przepracowała ponad 600 ha. Maszyna dostała konkretny wycisk, ale udowodniła swoją wartość, gdyż nie odnotowaliśmy żadnych problemów technicznych. Po sezonie wystarczyło sieczkarnię umyć, zakonserwować i mamy spokój – kwituje krótko użytkownik.
Tyle pobieżnej opinii, którą jednak można szybko udowodnić, wracając do zeszłego sezonu. – Okazało się, że jest to maszyna oszczędna - może pracować w trybie ekonomicznym, przez co przy dobrych warunkach zbioru zużycie paliwa wyniosło średnio 28 l/ha. O wiele lepszy niż w poprzednich sieczkarniach jest zbiór połamanej kukurydzy i jakość pracy bębna tnącego. Pochwalić należy też możliwość automatycznego dostosowania przekroju kanału roboczego do zmieniającego się natężenia przepływu strumienia masy roślinnej, dzięki czemu wzrasta przepustowość i wydajność maszyny. Poza tym jest o wiele więcej możliwości regulacji długości sieczki. W tym przypadku nafaszerowanie elektroniką jest w pełni uzasadnione. Samo sterowanie jest bardzo przyjemne dla operatora - w zeszłym roku kierował nią chłopak, który wcześniej nie miał styczności z sieczkarnią i sobie spokojnie poradził – recenzuje Marek Konarzewski i „last but not least”: – Każde koło w sieczkarni ma swój hydromotor i oddzielny napęd. Dzięki temu maszyna ciągnie wszędzie równo i się nie kopie w błocie. I mimo bardzo trudnych warunków ani razu nie było potrzeby jej wyciągać, w przeciwieństwie do ciągników, które nieraz trzeba było ratować – podkreśla przedsiębiorca.

Usługa kompletna

A zatem to, co było przekleństwem dla rolników, niemogących zebrać w sezonie jesienno-zimowym plonów swojej pracy z pola, stało się dla firmy Blejk Usługi Rolnicze szansą na dalsze rozwinięcie prowadzonej działalności. Oto bowiem duże zapotrzebowanie na tego typu usługi (świadczone w promieniu 50-60 km od gospodarstwa) sprawiło, iż w tym roku do sieczkarni Krone Big X 600 dołączyła oferująca podobną funkcjonalność kolejna maszyna tej samej marki - uzbrojona w 698-konny silnik Liebherr sieczkarnia Big X 700, będąca… 100-sieczkarnią Krone sprzedaną na rynku polskim. Zakup jubileuszowej dla importera maszyny powinien, zdaniem użytkownika, zwrócić się w ciągu 5 lat. – Sprzęt musi pracować i zarabiać na siebie, bo jak trzeba do niego dużo dokładać, traci to sens. A znam użytkowników sieczkarni Krone, które mają skoszone nawet po 5 tys. ha, a maszyny jakoś mocno nie „kuleją” – zauważa usługodawca z m. Pieńki Wielkie.
Przedsiębiorca utyskuje przy tym nad realiami prowadzenia działalności usługowej dla rolnictwa. – Stawki od kilku lat się nie zmieniają, a koszty rosną i jakość usług też jest lepsza. Dlatego też musimy nadrabiać ilością - przy optymalnych warunkach możemy jedną maszyną skosić nawet 30 ha kukurydzy dziennie. Poza tym oferujemy usługowy full pakiet związany z produkcją zwierzęcą, czyli koszenie, transport i gniecenie ziarna. Zapewniamy pełną logistykę i pełen odbiór zebranej kukurydzy. Przez to zmuszeni byliśmy kupić jeszcze jeden ciągnik, a i to okazało się niewystarczające, dlatego też posiłkujemy się wynajmem – mówi Marek Konarzewski.

Przyczepy, kosiarka i „wielka rolka”

Jeśli zaś chodzi o przyczepy zbierające, pierwsza z nich pojawiła w firmie usługowej w 2015 r. - co ciekawe również w miejsce przyczepy Claas`a. – Przyczepą ZX 430 SD zebraliśmy trawy już z 2,5 tys. ha, co jest dobrym wynikiem. Po prostu rolnicy coraz częściej odchodzą od pras, choć sami mamy prasę do „wielkiej rolki” Combi Pack 1250, oczywiście też Krone. Wydajność tych maszyn jest bardzo dobra. Przyczepa ZX, mieszcząca nawet 75 m³ (w firmie jest jeszcze nieco mniejszy model z serii RX, o pojemności 68 m³ - przyp. red.) ma podbieracz o szerokości 2,2 m i może efektywnie zbierać pokos z prędkością 15 km/h – twierdzi usługodawca. Park maszynowy spod znaku Krone uzupełnia eksploatowana drugi sezon - również w usługach - kosiarka Easy Cut 320 o szerokości roboczej 3,2 m.
– Do sprzętu Krone nie mam żadnych zastrzeżeń, więc może niedługo zacznę myśleć o kupnie kolejnej sieczkarni? Widać po tym, że chyba łatwo się przywiązuję do dobrych marek. W końcu, jak w 2010 r. kupiłem pierwszego Fendta, tak teraz mam już pięć ciągników tej marki. Jest to drogi produkt, ale odwdzięcza się w czasie pracy. Do niemieckiej jakości można się przekonać również, obserwując pracujący ósmy sezon wóz paszowy JF-Stoll o pojemności 10 m³, z jednym ślimakiem, który dotychczas pracuje bezawaryjnie – podsumowuje Marek Konarzewski.

Grzegorz Antosik

Redakcja ATR

Reklama
Powiązane artykuły