Jeśli ekonomia i ekologia to tylko Agro-Efekt

Jeśli ekonomia i ekologia to tylko Agro-Efekt

Jak skutecznie rozwijać firmę działającą w zakresie kompleksowego zaopatrzenia rolnictwa, gdy ten sektor rynku w naszym kraju przechodzi tylko w ostatnim piętnastoleciu olbrzymie przeobrażenia, których tempo stymuluje nie tylko uczestnictwo Polski w strukturach UE, ale także szereg czynników o charakterze globalnym? O odpowiedź na tak postawione pytanie redakcja atr express poprosiła Stefana Ścieszkę, prezesa zarządu spółki Agro-Efekt, z którym rozmawia Grzegorz Antosik.

W jednym z wywiadów mówił Pan swego czasu, że rozwój nie jest wyborem, tylko koniecznością. Jak to wygląda z perspektywy  firmy Agro-Efekt?
Jeżeli ktoś widzi swoją firmę w przestrzeni długofalowej, to rozwój musi być elementem pierwszoplanowym. Oczywiście ważne jest to, jakie profity mogą w końcowym efekcie mieć z tego pracownicy i udziałowcy, ale najważniejsze jest, żeby ten rozwój był harmonijny i zsynchronizowany ze zmianami na rynku. Dzisiaj bardzo różnimy się od tego, jak wyglądała firma na początku istnienia. W pewnym momencie dostrzegliśmy bowiem, że prosty mechanizm obsługi będzie coraz mniej efektywny. Dlatego w firmie Agro-Efekt, oprócz podstawowych działów, rozwijamy też działy, których oczekuje młode pokolenie producentów rolnych, stawiających na nowoczesne zarządzanie gospodarstwem. W związku z tym wprowadzamy bardzo wysublimowane doradztwo w przypadku gleby, ochrony roślin, zbioru czy nawożenia. Jest to zadanie Centrum Operacyjnego, stanowiącego połączenie techniki precyzyjnej z doradztwem indywidualnym dla każdego producenta - co zaczyna przynosić bardzo pozytywny efekt. Rozwinęliśmy także cały pion produktów biologicznych, takich jak bakterie dostarczane do gleby, umożliwiające syntetyzowanie azotu z atmosfery czy pozwalające wytwarzać pozytywne procesy przemiany materii w glebie. Wydaje mi się, że nasz klient będzie poddany presji konsumenta, większej niż ze strony ekonomii. I dziś ta presja, pod względem zawartości azotanów, pozostałości środków ochrony roślin czy zdrowotności dostarczanego produktu będzie ważniejsza niż skupianie się na tym, aby produkować wyłącznie tanio. Coraz bardziej liczyć się będą skutki zdrowotne dla konsumentów i ten trend będzie narastał. Dlatego nasze kroki w zakresie rolnictwa precyzyjnego, żeby stosować optymalne terminy, dawki, minimalne ilości chemii i nawożenia, aby dbać o środowisko glebowe. Z perspektywy czasu widzę, że był to bardzo dobrze wybrany kierunek rozwoju.
Poza tym kilka lat temu zajęliśmy się nawodnieniem - przejęliśmy technologię renomowanej izraelskiej firmy Rivulis. To jest nawodnienie bardzo indywidualne - wkładamy przewody nawadniające pod powierzchnię gleby na głębokość 30-40 cm i dawkujemy wodę pod korzenie. W efekcie zużycie wody jest prawie o 50% niższe, brak jest chorób grzybowych, bo nie zraszamy blaszki liściowej, nie musimy zwalczać fungicydami tylu chorób, gdyż nie generujemy środowiska dobrego do ich rozwoju. Poza tym możemy...

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express 17-18/2019
Zamów bezpłatny egzemplarz / prenumeratę


Reklama
Powiązane artykuły