[ATR] Wywiady [ATR] Aktualności fino

Fino od trzech dekad na rynku

Data publikacji:
Fino od trzech dekad na rynku

Piotr Kryszczuk, prezes zarządu Fino.

Przedsiębiorstwo Usługowo - Handlowe Fino z siedzibą w Chełmie na Lubelszczyźnie swoją działalność opiera na trzech filarach. Po pierwsze, jest autoryzowanym dilerem ciągników i kombajnów marki Deutz-Fahr oraz innych znanych producentów maszyn rolniczych takich jak: Agro-Masz, Bobcat, Bury, Hydramet, Kuhn, Unia Group, Pronar, SaMasz, McHale czy Meprozet. Drugim kierunkiem działań jest obszar sprzętu ogrodniczego marek Stihl, Stiga, Cub Cadet, MTD. Ostatnim filarem działalności firmy Fino jest serwisowanie sprzedawanych maszyn i usługi posprzedażowe, o czym w rozmowie z Grzegorzem Antosikiem mówi Piotr Kryszczuk, prezes zarządu Fino.

Obecnie biznes firmy w zakresie techniki rolniczej koncentruje się wokół marki Deutz-Fahr. Historia firmy pod tym względem jest jednak bardzo ciekawa…
Historia firmy Fino rozpoczęła się w 1990 roku. Przedsiębiorstwo powstało w celu sprzedaży i serwisu ciągników marki Ursus. Byliśmy jedną z pierwszych prywatnych firm, która prowadziła taką sprzedaż. W następnych latach nasza oferta maszyn rolniczych stopniowo się rozszerzała. Pod koniec lat 90. pojawiły się zawirowania na rynku maszyn i firma rozstała się z marką Ursus. W 2002 r. podpisaliśmy umowę z firmą Same Deutz-Fahr Polska, trochę później także z Zetorem. W 2004 r. weszliśmy we współpracę z Pronarem i tak trwaliśmy do 2010. W kolejnych latach poszerzaliśmy ofertę o maszyny producentów zachodnich.

A zatem jakie ciągniki, jakie maszyny cieszą się największym zainteresowaniem na obsługiwanym przez Pana obszarze?
Na naszym terenie są to ciągniki w granicach 100 KM. Na początku były to maszyny w klasie 50-60 KM, później moc kupowanych ciągników stopniowo zaczęła rosnąć. W ostatnich 3 latach najlepiej sprzedaje się model Deutz-Fahr 5110 G oraz obecnie jego następca 5105.
Nasza oferta w dużej mierze dedykowana jest do małych i średnich gospodarstw.

Na początku dostarczaliśmy maszyny polskich producentów takich jak: Unia, Famarol, Brzeg, Pronar itd. Później zaczęliśmy wchodzić także w zachodnie marki. Rosnące wymagania naszych klientów skłoniły nas do podjęcia współpracy z wiodącymi producentami maszyn uprawowych i do zielonki takimi jak np. McHale czy Kuhn oraz producentem ładowarek firmą Bobcat.  Mamy więc swoją grupę odbiorców, swój segment rynkowy i na nim się głównie skupiamy. 

Mówi Pan o dobrych wynikach sprzedażowych. Co jest kluczem do sukcesów na tym terenie?
Mamy duży potencjał, który wynika z naszej historii, doświadczenia i znajomości rynku. Sprzedajemy maszyny już trzeciemu pokoleniu rolników, obserwujemy rozwój naszych klientów i dostarczamy im coraz lepszy asortyment. Dobrze zarządzamy firmą, zatrudniamy 30 osób w 3 działach: maszyn rolniczych, handlu i serwisu. Mamy młodą, dynamiczną, wykwalifikowaną i doświadczoną kadrę.

Co Pan uważa za swój największy sukces?
Naszym sukcesem jest to, że cały czas się rozwijamy. Bywały lata gorsze, czy kryzys, który bardziej dotykał wschodnią część Polski, ale mimo to idziemy cały czas do przodu.

A jak obecnie wygląda sytuacja firmy?
Wygląda bardzo dobrze, nie odnotowujemy spadków sprzedaży. Większość zakupów w naszej firmie odbywa się z wykorzystaniem funduszy unijnych. Zapewniamy kompleksową, profesjonalną obsługę w ramach funduszy strukturalnych  PROW.

Czy rolnicy boją się inflacji, czy chętniej kupują maszyny?
Strach przed inflacją wpływa na zakup maszyn. Rosnące ceny i opóźnienia w łańcuchu dostaw dodatkowo napędzają tempo sprzedaży. Ludzie uciekają od pieniędzy, stopy procentowe i oprocentowanie lokat skłaniają do inwestowania w dobra materialne. Sytuacja gospodarcza robi się coraz trudniejsza. Jest to widoczne również na rynku maszyn. Producenci podnoszą ceny. Bardzo ważna jest forma finansowania, organizowania dostaw, warunków sprzedaży itd.

A jaki jest czas oczekiwania na dostawę zamówionych maszyn?
To zależy, mamy duży stok maszyn na placu zamawianych z wyprzedzeniem i dlatego dziś mamy towar dla potrzebujących klientów. Spodziewamy się wahań rynkowych związanych ze wzrostem cen, opóźnionym łańcuchem dostaw itd., rynek musi to wpierw przyjąć i zaakceptować. Potrzeby są, biorąc pod uwagę nasz areał w stosunku do Europy Zachodniej, mamy obecnie 4 do 5 razy większe zapotrzebowanie na maszyny rolnicze. Obecnie nadganiamy to, czego nam jeszcze brakuje, plus dochodzi jeszcze wymiana stale zużywających się maszyn. Obserwujemy od pewnego czasu, że ceny maszyn zachodnich i krajowych zbliżają się do siebie, część klientów może więc opuścić rodzimych producentów. 

Obserwując dane z CEPIK-u, po kwietniu 2022 r. można zauważyć spadek sprzedaży ciągników. Jak to wygląda z perspektywy firmy Fino?
Za pierwsze 3 miesiące mieliśmy niewielki spadek sprzedaży - było to związane z dostępnością ciągników. Prawdopodobnie w tym roku sprzedaż ciągników będzie niższa, dodatkowo rosnące koszty wpływają negatywnie na rentowność sprzedaży. Tak więc jeżeli chodzi o ciągniki, to mamy niewielki spadek, ale w ogólnej sprzedaży maszyn osiągamy nawet lepsze wyniki niż w zeszłym roku.

Dziękujemy za rozmowę.

Polecamy powiązane produkty z naszego sklepu:

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj atr express - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

Reklama
Najnowsze artykuły:
Reklama

Najnowsze z kategorii

Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Boomgaarden Medien Sp. z o.o. treści marketingowych (newsletter) za pośrednictwem poczty elektronicznej w tym informacji o ofertach specjalnych dotyczących firmy Boomgaarden Medien Sp. z o.o. oraz jej kontrahentów.