Krone - Bardzo wątpię, czy koncerny potrafią to lepiej

Krone - Bardzo wątpię, czy koncerny potrafią to lepiej

Martin Eying pracuje w firmie Krone już od roku 2001, a od prawie dwóch lat pełni funkcję członka zarządu. Początkowo był zatrudniony w charakterze menadżera eksportu w fabryce pojazdów Krone, a po dwóch latach przeszedł na stanowisko przedstawiciela regionalnego do fabryki maszyn rolniczych firmy w Spelle, gdzie w roku 2009 został szefem do spraw eksportu. Mimo trudnej sytuacji na rynku spowodowanej spadkiem cen mleka ambitnemu menedżerowi udało się uzyskać nawet lekkie wzrosty obrotów. Jak to osiągnął, jak ocenia sytuację na rynku, zwłaszcza po przejęciu marki Lely przez koncern AGCO, i o planach na przyszłość opowiada w rozmowie z Jürgenem Boomgaardenem i Berndem Pawelzikiem z magazynu eilbote, której fragmenty publikujemy.

Swoją karierę zawodową rozpoczynał Pan w firmie Telekom, a od 16 lat pracuje Pan w firmie Krone. Czym różni się praca w przedsiębiorstwie rodzinnym od pracy w koncernie?
W przedsiębiorstwie rodzinnym, takim jak firma Krone, z płaską hierarchią, każdy nowy pracownik szybko przejmuje swój zakres zadań, a także odpowiedzialność za swoją pracę. Zakresy zadań są tu raczej szerokie, podczas gdy w koncernie są wyraźnie mniejsze. W koncernie każdy pracownik pełni bardziej rolę anonimowego, małego koła zębatego. Z kolei firma Krone, mimo swojej wielkości, jest zorganizowana rodzinnie, nie tylko wewnętrznie, ale i zewnętrznie. To jest także nasza jasno zdefiniowana filozofia: mimo rozwoju chcemy zachować wyraźnie ukształtowaną bliskość z klientem i pozostać przy tym „szczupłym” przedsiębiorstwem.

Objęcie przez Pana funkcji członka zarządu przypadło na czas spadku cen mleka, gdy klienci powstrzymywali się z inwestycjami. Jak firmie Krone udało się utrzymać obroty?
To było doskonałe osiągnięcie całego zespołu, który wykazał szczególne zaangażowanie. Dzięki temu, mimo złej sytuacji na rynku, udało nam się zwiększyć obroty w roku 2015/2016 o 2,6%. Jeśli chodzi o bieżący rok, spodziewamy się w przybliżeniu osiągnięcia podobnego wyniku.
Z powodu kryzysu firma Lely odstąpiła technikę do zbioru zielonek koncernowi Agco. Jak na tym tle ocenia Pan możliwości lub też konsekwencje dla rozwoju dilerów?
Oczywiście dostrzegamy poczynania koncernu AGCO i innych producentów typu „full liner”. My jesteśmy specjalistami i nimi pozostaniemy. Po stronie klientów mamy również zwykle do czynienia ze specjalistami, gospodarstwami zajmującymi się chowem bydła mlecznego, z wysokimi wymaganiami co do techniki. Klientów z takimi potrzebami obsługujemy z najwyższą kompetencją. Bardzo wątpię, czy globalne koncerny potrafią to lepiej.

Żaden program producentów typu „full liner” nie jest w danym segmencie tak kompletny, jak programy specjalistów. Czy nie obawia się Pan jednak, że będą oni rozszerzać swoje oferty?
W tym sektorze nikt nie ma programu szerszego od Krone. Dotyczy to zarówno specjalistów, jak i producentów typu „full liner”. Która z innych firm oferuje na przykład 49 różnych kosiarek, 27 przyczep transportowych i zbierających czy 25 różnych pras zwijających? Już same wyjątkowe i wyróżniające zalety naszej techniki, opartej na wielu patentach, oraz kompetencje dilerów z góry skazują na niepowodzenie ewentualne próby porównań.

Przejdźmy do rynków zagranicznych. Czy planowany jest montaż w Rosji, który pozwoliłby w większym stopniu korzystać z państwowych programów dla rolnictwa?
Na chwilę obecną wykluczamy uruchomienie w Rosji produkcji, choć lokalnie już dzisiaj przeprowadzamy uwarunkowany transportem montaż końcowy, który można by jeszcze zintensyfikować. Szczególnym wyzwaniem w tym kraju są duże odległości, a jesteśmy reprezentowani we wszystkich ważnych regionach, w związku z czym nasi rosyjscy technicy serwisowi są przez cały czas w drodze, aby móc zapewnić profesjonalną pomoc i szkolenia. Rosja jest gigantycznym, perspektywicznym rynkiem, ale warunki są trudne do przewidzenia, a finansowanie przebiega z trudnościami.

Przy udziale w obrotach wynoszącym 20% Ameryka Północna jest jednym z najważniejszych rynków dla Krone. Czy groźba polityki izolacji prezydenta Trumpa może mieć konsekwencje dla firmy w przyszłości?
Na dzień dzisiejszy nie zauważamy tego. Wiemy, że w wyborach wiele głosów na Trumpa pochodziło z naszej docelowej grupy klientów. Trump będzie musiał trzymać się realiów politycznych, a jego doradcy z pewnością go przekonają, by zrezygnował z izolacji.

Czy firma Krone planuje rozszerzenie programu, kiedy na przykład będzie dostępna samodzielna owijarka?
Rozszerzenia programu stanowią zawsze ważny temat. Najlepszym przykładem jest nasza maszyna do produkcji peletu Premos. Oczywiście przyglądamy się bardzo dokładnie naszym możliwościom, szczególnie w segmencie zbioru zielonek. Jednak nie mogę w tym miejscu jeszcze zdradzić, czy musi to być koniecznie owijarka. Aktualnie skupiamy się mocno na temacie telemetrii, pozostając przy tym w bardzo bliskim kontakcie z segmentem pojazdów użytkowych firmy Krone, gdzie cyfryzacja i zarządzanie danymi jest intensywnie rozwijane już od dłuższego czasu. Ta technika oferuje wartość dodaną, dającą się zmierzyć korzyścią dla klienta. Prosty przykład: jeśli poprzez zarządzanie danymi będę mógł przekazać następnemu kierowcy dokładną pozycję odłożonej beli, wówczas nawet logistyka da się zautomatyzować, oczywiście pod warunkiem dostępności odpowiedniej techniki w ciągniku. Jest to także wyzwanie dla naszych partnerów dystrybucyjnych.

Dziękujemy za rozmowę.


Reklama
Powiązane artykuły