Kongskilde - Czasem konieczne przeróbki

Kongskilde - Czasem konieczne przeróbki

W gospodarstwie Jana Tarkowskiego z miejscowości Ernestynów w Łódzkiem wszystko jest zorganizowane jak należy. Począwszy od produkcji roślinnej, poprzez produkcję ziemniaków przemysłowych, a na całkiem sporej skali produkcji warzywniczej skończywszy. Jeśli chodzi o maszyny, park składa się z porządnego i optymalnie dobranego sprzętu bez zbędnych „bajerów”, sprawującego się nad wyraz dobrze i pozwalającego sprawnie obrobić 130 hektarów.

 

W rodzinnym gospodarstwie prowadzonym od 1976 r. rolnik od początku miał do czynienia z dość tradycyjną techniką opartą na prostym ciągniku i maszynach umożliwiających wykonywanie tylko pojedynczych zabiegów. Teraz ma jednak park maszynowy, zapewniający szybką i komfortową uprawę 130-hektarowego gospodarstwa bez urabiania się „po łokcie”, w którym uprawia kukurydzę na ziarno, pszenicę, ziemniaki przemysłowe, a także pomidory, fasolę, buraczka i selera (warzywa łącznie blisko 50 ha, które trafiają m.in. do Hortexu, Przysuchy i Tarczyna), dzięki czemu pozostaje jeszcze sporo czasu na zajęcie się np. działalnością usługową, prowadzoną przez jednego z trzech zaangażowanych w działalność gospodarstwa synów. Usługi są świadczone w zakresie zbioru zbóż, siewu i zbioru buraków cukrowych i kukurydzy.

Uprawówka z Kutna

Wymiana parku maszynowego to zadanie rozłożone na lata, jednak w przypadku gospodarstwa w Ernestynowie, dokonywana wyłącznie za własnoręcznie wypracowane środki. – Wystąpiłem raz o dofinansowanie unijne - 300 tys. zł, ale musiałem jeździć chyba z 52 razy do Agencji. A ja jestem od produkcji, a nie od głupot – utyskuje Jan Tarkowski. Z ważniejszych zakupów w gospodarstwie pojawił się m.in. ciągnik Fendt 818 Vario, John Deere 5720 (zakupiony w firmie Danzap, na rzecz której Jan Tarkowski świadczył szereg usług transportowych), a także silny zestaw uprawowy, tworzony w dużej mierze przez sprzęt firmy Kongskilde. Podczas tych zakupów park wzbogacił się także m.in. o 4-korpusowy pług obracalny Pӧttinger Nova, wał uprawowy Jacek firmy Expom, opryskiwacz Apollo z Krukowiaka, czy 6-rzędowy siewnik Maschio Gaspardo. – Współpracujemy z Kongskilde, gdyż uważam, że ich maszyny są dobre. Mamy agregat uprawowy Vibro Master Super o szerokości 6 m, z zębami sprężynowymi, składany hydraulicznie, agregat do warzyw 4-metrowy i 4-metrowego grubera, pracującego na głębokości 35 cm, którego zadaniem jest przecinanie podeszwy płużnej. Generalnie jestem zadowolony ze sprzętu Kongskilde. Mam jednak w stosunku do nich jeden zarzut - zrobili jeden błąd, że magazyn części przenieśli w zeszłym roku do Danii – uważa rolnik. Współpraca z zakładem produkcyjnym w Kutnie ma jednak szerszy zakres - w gospodarstwie Jana Tarkowskiego odbywały się już pokazy maszyn Kongskilde, jest tam także testowana prototypowa maszyna do zakopywania kamieni - rolnik chwali ją sobie szczególnie, ze względu na niemały problem z zakamienionymi glebami.

Dopasowanie do potrzeb

Właściwy dobór maszyn do gospodarstwa to cenna umiejętność, którą nie wszyscy rolnicy posiedli w dostatecznym stopniu. Nie jest jednak łatwo dobrze dobrać sprzęt do potrzeb gospodarstwa w przypadku maszyn specjalistycznych, których zwłaszcza przy produkcji warzywniczej nie brakuje. – Dlatego też wiele maszyn musimy przerabiać bezpośrednio pod nasze potrzeby. Było tak chociażby w przypadku samobieżnego kombajnu do pomidorów Pomac, czy ściągniętej z Włoch sadzarki do warzyw. Teraz stoimy przed problemem przerobienia wysypu w przyczepach - chodzi o to, aby otwierały się maksymalnie na ¼. Rozwiązaniem jest wykonanie drugiej burty od środka, ale tylko na tym fragmencie – wyjaśnia rolnik.

Grzegorz Antosik




Reklama
Powiązane artykuły