John Deere - Ekonomia rolnictwa

John Deere - Ekonomia rolnictwa

W świecie kapryśnych rynków światowych stojących pod znakiem zmiennych cen płodów rolnych, szczególnego znaczenia nabiera trzymanie w ryzach kosztów prowadzonej działalności. Jednym z istotnych składników kosztowych jest bez wątpienia zużycie paliwa, o czym doskonale wie Bartłomiej Grzybek z m. Tarnówka koło Piły, któremu niestraszne było stereotypowe myślenie o połykających wręcz paliwo ciągnikach John Deere - sam zresztą był przed kilkoma tygodniami reprezentantem Polski na Mistrzostwach Europy Operatorów organizowanych przez John Deere oraz firmę Michelin.

Pan Bartłomiej zaczynał swoją przygodę z rolnictwem już jako kilkuletni chłopiec, pod czujnym okiem swoich rodziców, a zwłaszcza ojca Eugeniusza, który wprowadzał go w pierwsze tajniki rolnictwa. W momencie osiągnięcia pełnoletności, rodzice przepisali mu pierwsze hektary ziemi i od tego momentu zaczął już sam decydować o tym, w jakim kierunku będzie się rozwijać jego gospodarstwo - obecnie rodzinne gospodarstwo ma powierzchnię 200 ha (gleby mozaikowate, od III do VI klasy), na których prowadzona jest wyłącznie produkcja roślinna - pszenica, rzepak, jęczmień browarny, pszenżyto, groch.

– W rolnictwie bardzo interesujące są wszystkie nowoczesne rozwiązania, które wprowadzają producenci, takie jak: monitorowanie wydajności, aktywna kontrola załadunku czy zdalna naprawa maszyny. Wszystko, aby jeszcze bardziej zoptymalizować działania na polu. Sam staram się, aby w moim gospodarstwie tych innowacji było jak najwięcej. Rozwijanie wiedzy, dokształcanie się, szukanie nowoczesnych systemów, to część mojej codziennej pracy – mówi Bartłomiej Grzybek, który poza pracą na roli, od wielu lat jest strażakiem - ochotnikiem, pełniącym funkcję prezesa miejscowej jednostki OSP.

Nie obciążają portfela

W gospodarstwie w Tarnówce pierwsze skrzypce gra obecnie marka John Deere. – Jest zakupiony w 2010 r. jeszcze w firmie Kagro ciągnik 6930. W tamtym momencie byłem zainteresowany zakupieniem siewnika, jednak będąc na pokazach maszyn rolniczych zaproponowano mi 155-konny ciągnik John Deere 6930. To był czas, kiedy również powoli myślałem nad zakupem nowej maszyny tego typu. Po przetestowaniu, okazało się, że zdecydowanie warto w niego zainwestować – wspomina rolnik. Drugim ciągnikiem tej marki jest pochodzący z 2011 r. John Deere 7730 o mocy 190 KM, sprowadzony przed trzema laty z zaprzyjaźnionego gospodarstwa w Niemczech, gdzie pracował wyłącznie w transporcie pofermentu z biogazowni.

– Oczywiście oba ciągniki wykonują najwięcej pracy - 6930 wykorzystywany jest do siewów i rozsiewania nawozów, a 7730 - do orki, brony talerzowej czy głębosza - generalnie do najcięższych prac, w których zapotrzebowanie na moc jest bardzo duże. Dodać muszę, że w coraz większym zakresie wchodzę w technologię uproszczoną - od 2011 r. mam agregat uprawowy Kӧckerling Trio. Sieję już w taki sposób pszenicę i pszenżyto, a w zeszłym roku zasiałem również część rzepaku bezorkowo (uprawa głęboka 25 cm) i jestem bardzo zadowolony – zauważa Bartłomiej Grzybek.

Nieodzownym elementem w każdym gospodarstwie rolnym są prace transportowe. – U mnie każdy wyjazd w pole jest badany pod kątem zużycia paliwa. Jeżeli wychodzą jakieś dziwne ilości, od razu zaczynamy szukać przyczyny problemu. Nauczyło mnie tego życie, wcześniej prowadziłem firmę transportową, gdzie paliwo odgrywa jeszcze większą rolę – podkreśla rolnik. – Jak kupiłem pierwszego John Deere`a wielu pukało się w głowę - co ty kupiłeś chłopaku, przecież to tak dużo paliwa pali. Okazało się jednak, że nie jest tak najgorzej. W orce z 5-skibowym pługiem obracalnym i bardzo ciężkimi wałami Campbella, gdyż na glebach piaskowych zagęszczenie musi być dosyć dobre, wystarcza około 17 l/ha. Uważam, że to dobry wynik. Bardzo duże znaczenie ma też kwestia właściwego doboru maszyn, umiejętności i praktyki. Mniejszy ciągnik, gdy w czasie żniw w transporcie ciągnie przyczepę 12-tonową i siądzie do niego operator, który pokrętło rozkręci na 2200 obr./min, aby uzyskiwać maksymalne prędkości, paliwo po prostu przepali. Ale kiedy wsiądę za kierownicę i ograniczę obroty do maksymalnie 1850/min, to jest wszystko w porządku – uzupełnia.

Bez kłopotów

Opinia o ciągnikach John Deer`a (model 6930 przepracował już 4500 mth, a 7730 - przekroczył 5000 mth) w gospodarstwie Bartłomieja Grzybka jest dobra. Oprócz nich rolnika ma „na stanie” również dwie kosiarki samojezdne tej marki. – Z mojego punktu widzenia to bardzo dobra marka. Maszyny spod znaku jelonka są zawsze gotowe do pracy w momencie, kiedy ich potrzebuję. Nie zdarzyło się dotychczas, aby któryś z ciągników uległ jakieś większej awarii, a wszystkie drobne usterki były bardzo szybko reperowane przez autoryzowany serwis. Raz zdarzyło się, że jeden z ciągników w trakcie prac polowych zgasł i nie chciał odpalić. Zadzwoniłem do serwisantów, którzy podpowiedzieli mi, żeby odkręcić plastik na słupku, bo tam się na pewno kabelek przetarł, bo one się tam zawsze przecierają. Usterkę naprawiłem sam nie wychodząc z kabiny – śmieje się użytkownik.

Wśród najlepszych operatorów

14 czerwca br. na torze Michelin Ladoux w Clermont-Ferrand we Francji, odbyły się Mistrzostwa Europy Operatorów organizowane przez John Deere oraz Michelin. Wśród przedstawicieli 13 krajów, najlepszy okazał się reprezentant Wielkiej Brytanii. Sprawność, ugniecenie gleby, czas oraz zużycie paliwa – to najważniejsze czynniki, które decydowały o zwycięstwie w zawodach. – Bardzo duże emocje i pozytywny stres. Chciałem wypaść jak najlepiej i mam bardzo fajne odczucia. Wszyscy prezentowali bardzo wyrównany, wysoki poziom. O wynikach decydowały naprawdę niewielkie różnice – mówi Bartłomiej Grzybek, reprezentujący Polskę w tych zawodach.
Rywalizacja odbywała się w kilku konkurencjach. – Przejazd trwał około 40 minut. Wszystko podzielone na 6 odcinków specjalnych. Trochę szybkiej jazdy po asfalcie, ale również odcinków, w których musieliśmy bardzo zwolnić. Do tego trzeba było również wjeżdżać na wzniesienie oraz przejechać slalom między pachołkami. Dużym wyzwaniem był również przejazd po polu z dostosowaniem się do ograniczonej prędkości i jak najmniejszym ubiciu gleby – opisuje reprezentant Polski. Aby zająć jak najwyższe miejsca, kluczowe znaczenie miało ustawienie odpowiednich parametrów nowego ciągnika 6250R (seryjna produkcja od lipca br.), które odbyło się dzień przed zawodami, już po odbytym szkoleniu oraz próbnym przejeździe. Każdy z zawodników miał za zadanie, przygotować maszynę do jazdy podczas głównej części zawodów np. pod kątem ciśnienia w oponach. – Dla mnie to było coś zupełnie nowego używać ciągnika bez pedału gazu i sprzęgła, a korzystając tylko z dżojstika Command Pro. To właśnie za jego pomocą odbywa się całe przyspieszanie oraz hamowanie. Tak naprawdę za pomocą ręki i kciuka można operować całym ciągnikiem. Było to na pewno spore wyzwanie, aby wszystko odpowiednio zaprogramować, ale okazało się to bardzo intuicyjne – mówi Bartłomiej Grzybek.
Rolnik podkreśla, że te mistrzostwa dały mu bardzo duże doświadczenie, które przyda mu się również w codziennej pracy w swoim gospodarstwie. – Zawody pozwoliły mi zdobyć olbrzymie ilości informacji w kontekście ekonomiki oraz sprawności prowadzenia maszyny, które na pewno wykorzystam. Przywożę z Francji wspomnienia na całe życie. Do tego jestem dumny, że uzyskałem największą ilość głosów podczas głosowania na uczestników zawodów w całej Europie. Czułem wsparcie tych osób, które mi kibicowały i bardzo pomogło mi to w rywalizacji – kończy.

Grzegorz Antosik




Reklama
Powiązane artykuły